Social Icons

Featured Posts

sobota, 11 listopada 2017

Szczęśliwego Dnia Niepodległości

Niepodległość to wolność, a patriotyzm jest ważny. Dla tego z okazji 11 listopada życzę wszystkim czytelnikom Szczęśliwego Święta Niepodległości!


niedziela, 15 października 2017

System Oceniania Wiarygodności (SOW)

W dzisiejszym wpisie pozwolę sobie przedstawić System Oceniania Wiarygodności (SOW), opracowany przez niemieckich psychologów, stworzony co prawda w celu weryfikacji zeznań dzieci w sprawach o molestowanie, ale jest on na tyle uniwersalny że można go stosować względem każdego człowieka bez względu na wiek, płeć czy cokolwiek innego.


Lista wskazówek pozwalających na ocenę wiarygodności zeznania

  1. Chaotyczna konstrukcja. Prawdziwe opowieści, o ile nie są powtarzane wielokrotnie, charakteryzuje narracja zawierająca różnorodne przeskoki w czasie. Opowiadający jest bardzo zaangażowany w swoją historię i zazwyczaj musi cofnąć się w czasie, aby stworzyć tło dla wątku, który właśnie się pojawia. Chociaż zdajemy sobie sprawę, że w ten sposób można zepsuć całą opowieść, jest to niezwykle pospolity wzorzec. Równie dobrze ktoś może zacząć opowiadanie nie od początku, ale najpierw objaśnić zasadniczą kwestię, którą chce zakomunikować, a dopiero potem wypełnić tło i przejść do fabuły. Najprawdopodobniej chronologia będzie zaburzona, zwłaszcza w przypadku emocjonujących i stosunkowo świeżych relacji.
  2. Bogactwo detalu. Im więcej szczegółów, tym bardziej prawdopodobne, że historia jest prawdziwa. Jak już stwierdziliśmy, typowy kłamca zapytany o dokładny przebieg wydarzenia nie będzie się wdawał w szczegóły. Raczej powtórzy swoją opowieść. Skłonność do podawania dodatkowych informacji jest oznaką prawdomówności. 
  3. Osadzenie w kontekście. Ma ono miejsce, kiedy dana osoba umieszcza opisywane wydarzenia w swoim codziennym życiu, zamiast przedstawiać je, jak gdyby zaszły w próżni. Na przykład: „Właśnie siedziałam w ogrodzie, żeby trochę odpocząć po sprzątaniu kuchni. Słońce już zaszło, a ja nie miałam ochoty jak zwykle oglądać telewizji, więc pomyślałam, że posiedzę przez chwilę na tarasie". Takie bogactwo odniesień zwykle nie występuje, kiedy historia nie jest prawdziwa.
  4. Opisy interakcji. Autentyczne historie częściej zawierają szczegóły dotyczące interakcji narratora z innymi osobami. Na przykład: „Zapytałam go, co tu robi, a on roześmiał się upiornie, więc trochę się zlękłam i cofnęłam się".
  5. Odtworzenie wypowiedzi. Niewielu kłamców w swoich opowieściach przytacza dosłownie fragmenty dialogu. Preferują oni relacjonowanie tego, co zostało powiedziane. Na przykład zdanie „Powiedziałem mu: «Nie rób tak, bo to zepsujesz*" jest bardziej typowe dla prawdziwej opowieści niż: Powiedziałam mu, żeby tak nie robił, bo to zepsuje".
  6. Niespodziewane komplikacje w trakcie wydarzenia. Jeśli w historii nie występują żadne przeszkody ani niespodziewane wypadki, które zakłócają jej bieg, jej wiarygodność jest mniejsza.
  7. Niezwykle szczegóły. Są to pojawiające się w opowieści elementy, które odbiegają od normy. Na przekład fakt, że jedna z opisywanych postaci miała złoty ząb. Owe detale mogą być zbyteczne dla głównego wątku historii.
  8. Dokładne opisanie szczegółów bez ich zrozumienia. Jest to typowe dla dzieci, które są zbyt młode, aby zrozumieć zachowania seksualne i opisują takie czynności, używając naiwnych sformułowań. Może to jednak dotyczyć również innego kontekstu, kiedy znaczenie jakiegoś wydarzenia jest obce osobie, która je opisuje, ale pozostaje jasne dla słuchacza.
  9. Subiektywne spostrzeżenia. Możemy się spodziewać, że narrator nawiąże do tego, jak czuł się w trakcie opisywanych wydarzeń albo jakie myśli pojawiały się wówczas w jego głowie.
  10. Przypuszczenia co do wewnętrznego stanu bohaterów. Osoba relacjonująca wydarzenia opisuje, co jej zdaniem mogły odczuwać inne osoby. Na przykład: „Był wyraźnie zdenerwowany, ponieważ zdjął okulary i mówił podniesionym głosem".
  11. Spontaniczne poprawki. Drobne poprawki oraz liczne wtręty czynią historię bardziej wiarygodną. Poniższa wypowiedź zawiera oba przykłady: „Pisał na laptopie — miał jednego z tych małych Sony Vaio — i siedział tam całymi godzinami, tylko raz zamówił kawę. Chociaż nie, wtedy kupił ciastko, ale tkwił tam całe wieki".
  12. Przyznawanie się do luk w pamięci. Osoba mówiąca prawdę bez obaw przyznaje się do tego, że nie może sobie przypomnieć jakiegoś szczegółu. Jest zupełnie normalne, kiedy powie coś w tym rodzaju: „Nie pamiętam, co tam robiliśmy, ale wszyscy zatrzymaliśmy się w tym hotelu". Kryterium to nie jest jednak spełnione, gdy na bezpośrednie pytanie otrzymujemy odpowiedź: „Nie wiem".
  13. Wątpliwości dotyczące własnego oświadczenia. Osoba prawdomówna może przyznać, że pewne elementy jej opowieści mogą być nieprawdziwe lub niedokładnie odtworzone z pamięci.
  14. Obniżanie własnej wartości. Osoba relacjonująca wydarzenia może nawiązać do szczegółów, które ją obciążają lub ośmieszają. Na przykład: „To była moja wina. Wiem, że powinnam go zostawić w spokoju". Czasem może się posunąć do całkowitego rozgrzeszenia winowajcy.
Źródło: "Sztuczki umysłu." Derren Brown

niedziela, 1 października 2017

Chwyty erytystyczne

W dzisiejszym wpisie pozwolę sobie wymienić sposoby nieuczciwej dyskusji (dialektyki erystycznej), które warto znać aby nie dać przegadać nieuczciwemu rozmówcy. Są to metody wymienione przez Arthura Schopenhauera:
  1. Uogólnienie (instantia) – rozszerzanie wypowiedzi przeciwnika poza jej normalne granice (bardziej ogólnikowe twierdzenie łatwiej zaatakować).
  2. Zastosowanie homonimii do jakiegoś słowa użytego przez przeciwnika, by rozszerzyć jego wypowiedź i wtedy ją obalić.
  3. Przyjęcie twierdzenia powiedzianego w sensie relatywnym jako powiedziane absolutnie lub ujęcie go pod innym kątem i w ten sposób jego obalenie (relative – absolute).
  4. Podawanie rozproszonych przesłanek (także błędnych), tak by przeciwnik nie zorientował się, do czego zmierzamy. Kiedy przeciwnik już zaakceptuje wszystko co potrzebne, zrobienie z nich wniosku przez niego niespodziewanego.
  5. Ukryta petitio principii: zakładanie tego, czego chcemy dowieść, używając na początku zmienionych nazw lub posługując się na początku ogólnikami, które łatwiej zaakceptować.
  6. Zadawanie wielu pytań naraz i obszernie, ukrywając to, na czym zależy nam w odpowiedziach przeciwnika – trudno mu wtedy zorientować się w biegu rozumowania i przeoczy nasze ewentualne błędy i braki we wnioskowaniu.
  7. Wyprowadzenie przeciwnika dyskusji z równowagi (przez bezczelne zachowanie względem niego, im bardziej subtelne i trudne do wykrycia przez obserwatorów dyskusji, tym lepiej), gdyż zdenerwowany nie będzie w stanie wszystkiego przemyśleć i dopilnować, a także straci pewność siebie.
  8. Pomieszanie kolejności wnioskowania (zadając pytania w niewłaściwej kolejności), tak że przeciwnik pogubi się w wywodzie.
  9. Zadawanie pytań do poszczególnych przypadków, na które przeciwnik prawidłowo odpowie i następnie, bez pytania go, założenie, że zgodził się z tezą, która potwierdzałyby te przypadki (choć wcale nie musi ona koniecznie z nich wynikać).
  10. Wybieranie słów/porównań które będą nam pasowały, np. kiedy przeciwnik proponuje jakąś zmianę, nazwać ją złośliwie "nowinką" i przeciwstawić "zastanemu porządkowi", natomiast kiedy od nas wychodzi taka propozycja, przeciwstawiamy ją "zacofaniu". Innymi słowy - nadawanie nazwy pozytywne lub negatywne w zależności od potrzeby.
  11. Zaproponowanie przeciwnikowi wyboru między proponowaną przez nas tezą a przejaskrawioną antytezą. (Szare obok białego wydaje się czarnym, a obok czarnego wydaje się białym).
  12. Triumfalne ogłoszenie, że się czegoś dowiodło, choć wcale z dyskusji tak nie wynika (często skutkuje przy nieśmiałym przeciwniku).
  13. Przedstawienie przeciwnikowi jakiekolwiek słuszne, choć nie oczywiste, stwierdzenie. Jeśli odrzuci (przez podejrzliwość) – wykazujemy, że jest słuszne i triumfujemy; jeśli przyjmie – mamy plus, bo zgodził się z naszym twierdzeniem.
  14. Argumentum ad hominem lub ex concessis: Szukanie w wypowiedzi przeciwnika sprzeczności z akceptowaną przez niego szkołą, grupą, do której należy lub sposobem postępowania, np.: "I ty, Polak, mówisz takie rzeczy!?".
  15. Kiedy przeciwnik postawił mocny kontrargument, wykorzystać podwójne znaczenie tego, co powiedzieliśmy, mimo że początkowo nie o to znaczenie nam chodziło.
  16. Mutatio controversiae: Widząc, że przeciwnik podąża argumentacją, którą nas pobije, wytrącić go z biegu, zmienić temat, odwrócić uwagę.
  17. Kiedy przeciwnik żąda konkretnych argumentów przeciw jego twierdzeniu, a ich nie znajdujemy, uciec się do ogólników powiązanych z jego tezą i później je podważyć argumentując choćby omylnością ludzkiej wiedzy.
  18. Fallacia non causae ut casae: Potraktować uzgodnione wspólnie przesłanki jako dowód naszej tezy, choć brakuje wśród nich jeszcze kilku, których nie przyjęły obydwie strony.
  19. Kiedy przeciwnik użył argumentu tego typu, o jakich piszemy (nieuczciwych), lepiej jest nie tyle wykazać jego pozorność, ale użyć podobnego argumentu, który postawi przeciwnika w gorszej pozycji niż gdybyśmy wykazali pozorność jego argumentu.
  20. Podać to, do czego przekonuje nas przeciwnik, za petitio principii, kiedy przekonuje nas do czegoś wątpliwego, spornego. Wydaje się to wtedy bardzo prawdopodobnym dla słuchaczy, bo widzą w tym także problem tak jak w głównym problemie dyskusji.
  21. Opierać się tak długo argumentacji przeciwnika, nie uznając jej, aż rozszerzy je poza granice prawdy, tak że łatwo obalimy taki argument. Powstaje wtedy wrażenie, że obaliliśmy główny argument.
  22. Argumentum ad auditorem – zwracać się bezpośrednio do audytorium, zamiast do oponenta. Zamiast odpowiadać racjonalnie na zarzuty stawiane przez rozmówcę, w sposób populistyczny, odwoływać się do gustów i upodobań słuchaczy. Pozyskanie audytorium ma na celu wywarcie presji na oponencie, który nie będzie miał śmiałości przeciwstawić się opiniom grona słuchaczy.
  23. Dywersja: Widząc, że zaczynamy przegrywać, rozpoczynamy mówić zupełnie o czymś innym, jak gdyby to było argumentem przeciwnym (bezczelne, kiedy nie dotyczy to w ogóle tematu dyskusji).
  24. Argumentum ad verecundiam: Używać zamiast argumentów odwołań do autorytetów, szczególnie tych, które są powszechnie szanowane, w razie potrzeby przekręcając lub fałszując cytaty. Słabość: Jeśli przeciwnik jest dobrze zorientowany, może to wykazać lub podać inny autorytet mający inne zdanie w tej kwestii.
  25. Przyklejanie etykietki – Kiedy twierdzenie przeciwnika podobne jest do jakiejś herezji, błędnej nauki, ktoś może przyczepić mu etykietkę nazywając ją spirytualizmem, idealizmem itp.
  26. Powiedzieć, że w teorii to ładnie wygląda, ale praktyka pokazuje inaczej. (Jak gdyby teoria czegoś nie uwzględniała).
  27. Zadać pytanie związane z tematem, na które przeciwnik nie będzie w stanie odpowiedzieć i w ten sposób, pokazując jego niekompetencję, przekonać wszystkich, że to my mamy rację.
  28. Argumentum ab utili: Zadziałać na wolę, a nie na rozum – kiedy uda nam się przekonać, że korzystniej dla wszystkich (a przynajmniej słuchaczy, zwolenników), żebyśmy przyjęli nasze rozwiązanie (choćby było ono zupełnie błędne), będą chcieli bardziej przychylić się do naszej argumentacji.
  29. Sprawić przez potok bezsensownych słów (pozornie wyglądający dobrze, z poważną miną), że przeciwnik pogubi się, uznając je za najważniejszy argument tezy. Działa szczególnie wtedy, gdy przeciwnik udaje, że wszystko zrozumiał.
  30. Jeśli przeciwnik ma rację, ale użył błędnej argumentacji, obalić argument, uznając, że obaliliśmy całą tezę. Jest to jedna z najpowszechniej używanych metod erystycznych.
  31. Metoda ironicznej niekompetencji- Granie głupa: Jeśli przeciw racjom wysuniętym przez przeciwnika nic nie potrafimy znaleźć, z subtelną ironią należy ogłosić swoją niekompetencję: "To, co pan mówi, daleko wykracza poza granice mojej ubogiej pojętności, nie wykluczam przeto, iż ma pan rację, zrozumieć tego jednak nie potrafię". Jeśli wśród słuchaczy cieszymy się jakimś uznaniem, delikatnie dajemy im do zrozumienia, iż oponent plecie bzdury. Z chwytu tego można korzystać tylko w tych warunkach, gdy pewni jesteśmy, że słuchacze mają nas w wyższym poważaniu niż przeciwnika, np. gdy dochodzi do sporu między profesorem a studentem. Oparcia szuka się we własnym autorytecie, nie w racjach.
  32. Argument ostatni – ad personam: Widząc, że przeciwnik jest mocniejszy, atakować go osobiście, obrażać lub w jakikolwiek sposób porzucać prawdziwy przedmiot sporu. Rzucać inwektywami – używanie słów obraźliwych wobec przeciwnika, np. "Ty i całe twoje stronnictwo jesteście przykładami chorej ambicji, przy maleńkich móżdżkach".

niedziela, 17 września 2017

Domniemanie niewinności - jedna z najważniejszych podstaw prawa

Domniemanie niewinności – zasada, według której każda osoba jest niewinna wobec przedstawianych jej zarzutów, dopóki wina nie zostanie jej udowodniona. Zasada domniemania niewinności sięga swymi korzeniami prawa rzymskiego (domniemanie dobrej wiary – łac. praesumptio boni viri). Zasada domniemania niewinności działa na korzyść oskarżonego, bowiem nie dające się usunąć wątpliwości rozstrzyga się na korzyść oskarżonego (zasada in dubio pro reo). Dziś postaram się omówić dlaczego ta prawna zasada jest tak szalenie ważna dla wolności i praw człowieka.



Domniemanie niewinności oddziela nas od państwa totalitarnego

Jedną z najważniejszych ról jakie pełni państwo jest zapewnienie obywatelom bezpieczeństwa. Przekłada się to na chronienie ich przed agresją zewnętrzną (atak zbrojny) i wewnętrzną (przestępczość). Przed agresją zewnętrzną broni nas wojsko, a przed przestępczością policja, prokuratura, sądy, cały wymiar sprawiedliwości. Tyle że nie należy zapominać, że państwo i jego struktury również muszą podlegać określonym regułom prawnym inaczej same stają się agresorem i to o wiele większym niż nawet największa prywatna organizacja przestępcza (mafia). Jeśli spojrzymy na historię to właśnie rządy i ich organizacje dopuściły się największych zbrodni przeciwko ludzkości: łagry, obozy koncentracyjne, pola śmierci, więzienia polityczne. Tak właśnie funkcjonują państwa totalitarne. I właśnie w celu ochrony obywateli przed państwowym totalitaryzmem, wynaleziono coś takiego jak konstytucja, czyli zbiór najważniejszych norm prawnych chroniących podstawowe prawa człowieka. 

Domniemanie niewinności jest jedną z najważniejszych spośród tych norm prawnych. Bez niej obywatele stają się automatycznie niewolnikami, każdego z nich można w każdej chwili bez powodu wtrącić do więzienia. Wszyscy traktowani są jako potencjalni przestępcy, jest to prawdziwy prawny i psychiczny terror. Paradoksalnie wzrasta wówczas również sama przestępczość, dlatego że skoro i tak traktuje się wszystkich jak przestępców ludzie tracą motywację do uczciwego życia. Tworzą się również grupy przestępcze współpracujące z wymiarem sprawiedliwości, zapewniające sobie nietykalność i terroryzujące resztę mieszkańców. Korupcja i kumoterstwo wzrastają do niewyobrażalnych rozmiarów. Osłabiają się także więzi międzyludzkie, zaufanie do ludzi, powszechne stają się donosy, prywatne zemsty, praktycznie całe funkcjonowanie społeczeństwa ulega rozpadowi. Można było to łatwo zaobserwować chociażby w ZSRR. Brak domniemania niewinności uderza również w gospodarkę, nikomu nie opłaca się pracować, pomnażać majątek, skoro w każdej chwili można wszystko stracić, w dodatku z kraju ucieka masa ludzi, w tym osoby inteligentne, przedsiębiorcze i zaradne.

Sytuacja prawna w Polsce

W Polsce podstawę prawną domniemania niewinności stanowią:

Art. 42 ust. 3 Konstytucji RP który stanowi, że każdego uważa się za niewinnego, dopóki jego wina nie zostanie stwierdzona prawomocnym wyrokiem sądu.

Art. 5 Kodeksu postępowania karnego, który stanowi że:
§ 1. Oskarżonego uważa się za niewinnego, dopóki wina jego nie zostanie udowodniona i stwierdzona prawomocnym wyrokiem.
§ 2. Niedające się usunąć wątpliwości rozstrzyga się na korzyść oskarżonego.

Prawo to regulują również akty prawa międzynarodowego:

Art. 11 ust. 1 Powszechna Deklaracja Praw Człowieka stanowi, że: Każdy człowiek oskarżony o popełnienie przestępstwa ma prawo, aby uznawano go za niewinnego dopóty, dopóki jego wina nie zostanie mu udowodniona zgodnie z prawem podczas publicznego procesu, w którym miał wszystkie gwarancje konieczne dla swojej obrony

Art. 14 ust. 2 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych przewiduje, że: Każda osoba oskarżona o popełnienie przestępstwa ma prawo być uważana za niewinną aż do udowodnienia jej winy zgodnie z ustawą

Art. 6 ust. 2 Europejska Konwencja Praw Człowieka potwierdza, że: Każdego oskarżonego o popełnienie czynu zagrożonego karą uważa się za niewinnego do czasu udowodnienia mu winy zgodnie z ustawą.

Ze względu na to, że naruszeniem domniemania niewinności jest możliwość zniszczenia reputacji osobie fałszywie/niesłusznie oskarżonej o przestępstwo istotny jest także Art. 13 prawa prasowego:
1. Nie wolno wypowiadać w prasie opinii co do rozstrzygnięcia w postępowaniu sądowym przed wydaniem orzeczenia w I instancji. 
2. Nie wolno publikować w prasie danych osobowych i wizerunku osób, przeciwko którym toczy się postępowanie przygotowawcze lub sądowe, jak również danych osobowych i wizerunku świadków, pokrzywdzonych i poszkodowanych, chyba że osoby te wyrażą na to zgodę. 
3. Ograniczenie, o którym mowa w ust. 2, nie narusza przepisów innych ustaw. Właściwy prokurator lub sąd może zezwolić, ze względu na ważny interes społeczny, na ujawnienie danych osobowych i wizerunku osób, przeciwko którym toczy się postępowanie przygotowawcze lub sądowe.

sobota, 2 września 2017

Transhumanizm - szanse, zagrożenia, przyszłość

Transhumanizm to ruch intelektualny, kulturowy oraz polityczny postulujący możliwość i potrzebę (ale nie konieczność) wykorzystania nauki i techniki, w szczególności neurotechnologii, biotechnologii i nanotechnologii, do przezwyciężenia ludzkich ograniczeń i poprawy kondycji ludzkiej.


Pojęcia związane z transhumanizmem

Cyborgizacja - chociaż brzmi kosmicznie "połączenie człowieka i maszyny" jest już właściwie faktem. Już istnieją implanty, mechaniczne protezy czy rozruszniki serca. W przyszłości być może będzie możliwe wyleczenie każdej poważnej choroby czy niepełnosprawności. Przykładowo już trwają prace nad stworzeniem elektronicznych implantów przywracających wzrok, jak Argus II. Jak daleko może to zajść? Czy człowiek przyszłości stanie się prawdziwym cyborgiem, niczym Robocop? (Tak pół żartem pół serio). 

Superinteligencja - termin można odnieść się zarówno do znaczniej poprawy ludzkiej inteligencji jak i stworzenia sztucznej inteligencji, a więc tworzenie maszyn o inteligencji znacznie przewyższającej tę ludzką. Sztuczna inteligencja już istnieje, w postaci programów i gier komputerowych. Choć współcześnie istnieją programy komputerowe przewyższające każdego człowieka w niektórych intelektualnych zadaniach, takich jak gra w szachy czy w scrabble, nie są one uważane za superinteligencje, ponieważ nie dorównują człowiekowi w innych zadaniach. A jak będzie w przyszłości?

W pewnych kontekstach precyzuje się podział na słabą i silną superinteligencję. Słaba superinteligencja to intelekt przewyższający człowieka jedynie szybkością myślenia. Taką superinteligencją mógłby hipotetycznie być program symulujący pracę mózgu człowieka w tempie szybszym niż naturalny. Silna superinteligencja to intelekt przewyższający człowieka jakościowo, podobnie jak człowiek przewyższa jakościowo inne zwierzęta. Twórcy SF spekulują również, że może istnieć wiele poziomów superinteligencji, z których każdy przewyższa jakościowo poprzedni i jest dla niego niepojęty. Najbardziej ekstremalnym projektem branym pod uwagę jest tzw. mózg matrioszka -  hipotetyczny komputer o gigantycznych możliwościach obliczeniowych, zbudowany na wzór sfer Dysona, który do wykonywania obliczeń wykorzystywałby całą energię emitowaną przez gwiazdę. Nazwa pomysłu nawiązuje do lalek matrioszek. Z terminem superinteligencji związane jest pojęcie technologicznej osobliwości (lub po prostu osobliwość, z ang. singularity) – hipotetyczny punkt w przyszłym rozwoju cywilizacji, w którym postęp techniczny stanie się tak szybki, że wszelkie ludzkie przewidywania staną się nieaktualne. Głównym wydarzeniem, mającym do tego doprowadzić, byłoby stworzenie sztucznych inteligencji przewyższających intelektualnie ludzi. Takie sztuczne inteligencje mogłyby opracowywać jeszcze wydajniejsze sztuczne inteligencje, wywołując lawinową zmianę w technologi. Jednak wielu naukowców jak np. Hubert Dreyfus, Stuart Russell czy Peter Norvig przewidują, że żadna maszyna nigdy nie osiągnie poziomu ludzkiej inteligencji.

Transfer umysłu - hipotetyczny proces skopiowania lub przeniesienia świadomości człowieka do komputera, poprzez precyzyjne zmapowanie wszystkich połączeń neuronalnych w mózgu i wierne odtworzenie ich działania w symulacji komputerowej. Symulacja taka mogłaby być częścią wirtualnej rzeczywistości, dostarczającej umysłowi bodźców i reagującej na jego zachowanie, bądź wchodzić w interakcję z rzeczywistym światem za pomocą zdalnie sterowanego robota lub biologicznego ciała.

Współczesna technologia nie umożliwia transferu umysłów, ale jest on rozważany przez futurystów jako cel, do którego dąży neuroinformatyka. Jest również analizowany jako jeden ze sposobów stworzenia sztucznej inteligencji oraz jako możliwość znacznego przedłużenia życia. Istnieją jednak uzasadnione wątpliwości, czy przeniesiony umysł byłby nadal danym człowiekiem, czy tylko jego kopią.

Nanotechnologia - Np. Ray Kurzweil, znany amerykański wynalazca i futurolog jest zdania, że w przyszłości nanoboty zastąpią komórki krwi i będą pracowały tysiące razy bardziej efektywnie od nich. Umożliwi to znaczne podniesienie sprawności fizycznej jak i znaczne spowolnienie procesu starzenia się organizmu.

Zagrożenia

Możliwości transhumanizmu w przyszłości mogą przyprawiać o prawdziwy zawrót głowy. Ale co z zagrożeniami? Czy to nie może doprowadzić do zniszczenia świata i ludzkości? Czy nie przyczyni się to do jakiegoś przejęcia władzy przez supermaszyny niczym w filmie Matrix? Należy pamiętać, że futurolodzy i inni naukowcy badający możliwości transhumanizmu zajmują się także dokładnym badaniem zagrożeń. Chociaż do wspomnianych rozwiązań technologicznych daleka droga, już teraz analizuje się co mogłoby pójść nie tak i jak temu zaradzić. Zmiany zawsze wywołują obawy. Ale już teraz żyjemy w świecie technologii i już teraz wykorzystujemy ją do poprawiania ograniczeniem ludzkiego ciała i umysłu. Mamy operacje plastyczne, transplantologie, rozruszniki serca, programy komputerowe oparte na sztucznej inteligencji itd. Najważniejsze to zachowanie zdrowego rozsądku. Aby nie popaść ani w przesadny entuzjazm ani w przesadną panikę. Jednak ze względu na bardzo poważne zagrożenia, myślę że powinno się wprowadzać tego typu technologie tylko w jakimś rozsądnym zakresie, jak leczenie chorób, poprawnie jakości życia itp.

niedziela, 20 sierpnia 2017

Moje odejście od libertarianizmu na rzecz klasycznego liberalizmu

Dzisiejszy wpis będzie o tym dlaczego bo długim czasie bycia libertarianinem jednak zrewidowałem swoje poglądy na rzecz klasycznego liberalizmu lub inaczej mówiąc leseferyzmu.


Dlaczego już nie libertarianizm?

Sprawa podstawowa: w teorii gier i ekonomii wyróżnia się takie zjawisko jak efekt gapowicza. Osoby, które korzystają z dóbr publicznych, ale za nie nie płacą, nazywamy gapowiczami. Gdy zbyt wiele osób będzie uchylać się od płacenia za dobra publiczne, może dojść do takiej sytuacji, że tych dóbr nie starczy dla wszystkich. Efekt gapowicza jest zrozumiały, ponieważ niewiele osób kupiłoby coś, co można dostać tak naprawdę za darmo, dlatego gapowicze czekają, aż ktoś inny zapłaci za dobra publiczne, z których będą chcieli skorzystać.

Dlatego w praktyce nie może funkcjonować np. prywatne ubezpieczanie od bombardowania, bo jeśli ja takowe posiadam, moimi sąsiedzi mogą "pójść na gapę" i za nie nie płacić, bo w końcu ubezpieczenie obejmuje cały teren. To już doszczętnie obala możliwość funkcjonowania anarchokapitalizmu. Nie może również funkcjonować minarchizm, jako że niemożliwe jest utrzymanie państwa bez przymusu podatkowego. Zostaje więc opcja państwa minimum z niskimi, prostymi, celowymi i sprawiedliwymi podatkami jak nauczali John Locke, Frederic Bastiat, Monteskiusz, Thomas Paine, Ludwig von Mises, Friedrich von Hayek i wielu innych.

Pozostałe powody:
  • Libertariańskie podejście do etyki wydaje mi się niepełne, aksjomat samoposiadania i aksjomat nieagresji wydają się być OK, ale czegoś tu jeszcze brakuje, stąd mamy dziwne dyskusje około-libertariańskie o krasnalach atomowych, jeździe po alkoholu, czy różne dylematy jak np. jak rozwiązać problem praw zwierząt
  • Deregulacja zawodów jest potrzebna, ale w pewnym stopniu pewne regulacje, np. co do zawodu lekarza należy pozostawić, a niektóre jak chociażby zawód psychologa wręcz wymagają uregulowania
  • Dostęp do broni - ogólnie jestem za, ale w cywilizowany sposób, pozwolenie na broń wydaje mi się równie naturalne co prawo jazdy
  • Ubezpieczenia zdrowotne i społeczne powinny być w pełni prywatne z możliwością wyboru swojego ubezpieczyciela, ale jednocześnie być obowiązkowe, czyli coś podobnego do służby zdrowia w Singapurze lub Holandii i kapitałowego systemu emerytalnego w Chile, czy np. obligatoryjnego ubezpieczenia od utraty pracy w Szwajcarii. Powodem także jest tu efekt gapowicza, osoby nieubezpieczone stwarzałyby dodatkowe koszty dla społeczeństwa
  • Minimalna pomoc społeczna państwa dla ludzi potrzebujących jak niepełnosprawni, ciężko chorzy, ludzie którym się coś przydarzyło, nie są zdolni do normalnego funkcjonowania musi istnieć, bo nie mamy nigdy pewności, że same organizacje charytatywne dadzą radę wszystkim pomóc

I co dalej?

Po prostu popieram znaczne zmniejszenie biurokracji i obniżenie podatków. A także koncepcję "państwa prawa" a więc takie rozwiązania jak konstytucja, trójpodział władzy, niezawisłość sądów itd. A co dalej z blogiem? Oczywiście będę prowadził go dalej, zwłaszcza nie był on nigdy z założenia libertariański, tylko "wolnościowy" a więc opisujący zagadnienie wolności w różnych dziedzinach życia. Libertarianizmem zainteresowałem się już w trakcie jego prowadzenia. Poza tym leseferyzm to nadal w dużej mierze jest pogląd wolnościowy. 

niedziela, 6 sierpnia 2017

Demokracja bezpośrednia

Demokracja bezpośrednia - w odróżnieniu od demokracji przedstawicielskiej (pośredniej) jest systemem, w którym obywatele mają większy wpływ na to jaką politykę prowadzi się w danym państwie poprzez bezpośrednie podejmowanie decyzji na drodze takich rozwiązań jak referendum, inicjatywy ludowe, weto obywatelskie, plebiscyty itp. System ten w największym stopniu występuje w Szwajcarii oraz w pewnym stopniu w pobliskim Liechtensteinie. Pewne elementy DB występują także w Australii, niektórych stanach USA i Urugwaju

Model wzbudza wiele kontrowersji, ale przyjrzymy się jak funkcjonuje to w Szwajcarii. Podstawowe narzędzia demokracji bezpośredniej w tym kraju to:
  • Obligatoryjne referendum - dotyczy zmiany konstytucji przez parlament lub innej ważnej decyzji typu np. wstąpienie kraju do UE, taka zmiana musi być obowiązkowo zaakceptowana przez obywateli w ogólnokrajowym referendum
  • Referendum fakultatywne - nowe ustawy lub nowelizacja już istniejących, które zostały uchwalone przez parlament podlegają fakultatywnemu referendum, muszą być przyjęte lub odrzucone w drodze referendum, jeśli 50 tys. wyborców wyrazi taką wolę. Obywatele na zebranie 50 tys. podpisów mają maksymalnie 100 dni po ogłoszeniu nowej ustawy
  • Inicjatywa ludowa - obywatelom przysługuje prawo do przedstawienia własnego projektu ustawy, który jest następnie przedmiotem głosowania w referendum, jeśli pod inicjatywą zbierze się 100 tys. podpisów w ciągu 18 miesięcy 
Inicjatywy ludowe i referenda są organizowane nie tylko na poziomie krajowym (federalnym) ale również na poziomie kantonalnym i gminnym. Każdy kanton sam ustala zasady w jakim stopniu obywatele mają wpływ na lokalną politykę. We wszystkich kantonach za wyjątkiem Vaud istnieje również tzw. referendum finansowe, w który mieszkańcy mają wpływ na wysokość wydatków lokalnych samorządów. W Szwajcarii występuje także zasada podwójnej większości, a więc żeby dana inicjatywa ludowa czy referendum (na szczeblu krajowym) weszło w życie musi poprzeć ją większość kantonów i większość obywateli w referendum.

Kontrowersje i zarzuty wobec systemu demokracji bezpośredniej

Najczęstszymi zarzutami pod adresem DB są problem niekompetentnego wyborcy i koszty systemu. Co do pierwszego należy zrozumieć, że zdrowy system demokracji bezpośredniej ma swoje obostrzenia, jest tylko dodatkiem do demokracja parlamentarnej. I tak np. każdy przepis musi być zgodny z obowiązującą konstytucją i prawem międzynarodowym. Pod każdą inicjatywą obywatelską musi zebrać się odpowiednia liczba podpisów w odpowiednim czasie. I tak np. w Szwajcarii jedynie około 9% inicjatyw ludowych dochodzi do skutku. W dodatku częste referenda sprawiają, że obywatele sami zaczynają interesować się sprawami politycznymi w ich kraju, podnosi się więc wiedza w społeczeństwie, najważniejsze problemy podlegają nieustannym debatom w społeczeństwie.

Co do kosztów, można je ograniczyć dzięki nowoczesnym technologiom, jak internet czy poczta. DB pozwala utrzymywać większą dyscyplinę finansową co do wydatków rządowych jak i na jednostek samorządu terytorialnego oraz przenosi walki polityczne z ulicy w stronę referendum, co akurat pozwala ograniczyć koszty. W każdym razie mechanizmy demokracji bezpośredniej powinny być dostosowane do specyfiki danego kraju. Jej podstawową rolą jest zwiększenie społecznej kontroli nad rządem i kierunkami jego polityki.