Social Icons

Featured Posts

sobota, 17 czerwca 2017

Dlaczego państwo minimalne jest potrzebne?

Od czasu do czasu wspominam na blogu o tzw. libertarianizmie, a więc o poglądzie (a raczej całym zbiorze doktryn i filozofii politycznych) stojącym najbliżej wolności dla człowieka jako jednostki w polityce. Jak wspominałem w pierwszym tekście w tym temacie, jaki pojawił się już dobre 3 lata temu ogólnie libertarianizm można podzielić na dwa główne nurty:
-minarchizm - optujący za państwem minimalnym, ograniczonym do wojska, policji, sądownictwa i możliwie minimalnej administracji, do tego nurtu można zaliczyć np. Roberta Nozicka, Ayn Rand, Ludwiga von Misesa, Friedricha von Hayeka
-anarchokapitalizm - model bezpaństwowego kapitalizmu, a więc całkowite zastąpienie państwa sektorem prywatnym, także w dziedzinie bezpieczeństwa, sądownictwa i tworzenia jak i egzekwowania prawa, przedstawiciele nurtu to np. Murray Rothbard, Hans-Herman Hoppe, Stefan Molyneux, David Friedman

Postaram się wyjaśnić dlaczego to właśnie minarchizm jest tym właściwym i realnym systemem, do którego należy dążyć

Dlaczego "Akap" się nie uda

Jednym z głównych błędów jaki popełniają anarchokapitaliści wygląda mniej więcej tak: Rolę państwowych organów przejmą prywatne agencje ochrony (zwane w skrócie PAO), jako że zależy im na reputacji klientów będą powstrzymywać się one od walki między sobą i oddawać spory prawne pod prywatny arbitraż (forma prywatnego sądownictwa). Prawo które miałoby funkcjonować w takim systemie to prawo naturalne (a więc obiektywne prawo chroniące takie uniwersalne wartości jak prawo do życia, wolności i własności prywatnej jednostki). Mógłby również funkcjonować policentryczny system prawa, a więc współistnienie konkurujących systemów prawa, np. katolicy mogliby wybrać prawo kanoniczne, osoby świeckie tradycyjną rzymską paremię itd.

Gdzie leży problem? Otóż żeby mogły działać mechanizmy rynkowe i zachodzić relacja: agencja ochrony - klient, wpierw w ogóle musiałby funkcjonować wolny rynek. A żeby istniał wolny rynek, musimy mieć prawo chroniące podstawowe prawa jednostki ludzkiej jak prawo do życia, do wolności i własności prywatnej oraz musi istnieć silny mechanizm egzekwujący to prawo w praktyce. Z kolei każda forma anarchii kończy się wojną domową pomiędzy różnymi grupami walczącymi o przejęcie władzy i ustanowienie własnego systemu prawnego, czego przykładem jest chociażby wojna domowa w Hiszpanii w latach 30-tych XX w. Konkurencja jest dobra pod warunkiem że konkurenci nie mogą stosować przemocy. Widać to na przykładzie mafii czy różnych grup rebeliantów, w ich przypadku konkurowanie ze sobą działa na niekorzyść zwykłych ludzi. Żeby mechanizm konkurencji o klientów działał, konkurujący muszą działać zgodnie z prawem chroniącym podstawowe i niezbywalne prawa człowieka.

Koncepcja "Tysiąca Liechtensteinów", a więc powstawanie rozmaitych enklaw tworzących własne systemy prawne może świetnie funkcjonować, pod warunkiem że każda z nich również musi przestrzegać ogólnych zasad prawnych zawartych np. w Konstytucji. W przeciwnym przypadku mogą powstawać różnej maści twory komunistyczne, faszystowskie, teokratyczne lub przestępcze. Wystarczy spojrzeć jak w praktyce funkcjonują tzw. strefy no-go, jak np. strefy no-go tworzone przez muzułmańskich imigrantów wraz z policjami szariatu w krajach Europy zachodniej, czy prawdziwe raje dla przestępców jakimi były strefy no-go tworzone w Hongkongu przez chińskie mafie Triady, czy strefy no-go tworzone przez gangi w Brazylii. Że już nie wspomnę o grupach rebeliantów powstających na Bliskim Wschodzie jak Państwo Islamskie.


Federacja i minarchizm 

Decentralizacja władzy, a więc tworzenie takich "enklaw", "tysiąca Liechtensteinów" to dobry pomysł, ale żeby miało to "ręce i nogi" takie enklawy muszą działać zgodnie z pewnymi zasadami. A więc muszą przestrzegać Konstytucji, a nadzór nad nimi sprawować federalny rząd z silną armią, chroniący obywateli zarówno przed agresją wewnętrzna (przestępczością), jak i zewnętrza (potencjalny atak zbrojny ze strony innego państwa). Taki system nie byłby niczym nowym ani nadzwyczajnym. Na podobnych zasadach funkcjonuje system polityczny zwany federacją. Z powodzeniem sprawdził się w historii takich krajów jak Stany Zjednoczone Ameryki, Szwajcaria czy Niemcy. Federacja polega właśnie na tym, że kraj dzieli się na stany/kantony/landy etc. z których każdy posiada własną autonomię i może tworzyć do pewnego stopnia własny system prawny, ale nad całością pieczę sprawuje federalny rząd. W wersji minarchistycznej, taki rząd po prostu byłby ograniczony do swojej podstawowej roli: armia, policja, sądownictwo. Resztą zajmowałby się sektor prywatny. Oczywiście w kwestii bezpieczeństwa i walki z przestępczością również swój udział miałby sektor prywatny, ale jego podmioty, które zresztą istnieją już nawet w obecnym systemie (prywatne agencje ochroniarskie, agencje detektywistyczne, polubowne sądy etc.) również musiałby przestrzegać prawa i zapisów Konstytucji. Sama Konstytucja musiałaby być napisana w ten sposób, aby chronić bezpieczeństwo, wolność i własność obywateli. Tak więc rząd pełniłby takie role jak opisywali to np. Ayn Rand, Robert Nozick, Friedrich von Hayek, Ludwig von Mises czy Frederic Bastiat. 

niedziela, 28 maja 2017

Obiektywizm - filozofia Ayn Rand

Alissa Zinowjewna Rosenbaum, znana bardziej jako Ayn Rand (1905-1982), była słynną amerykańską pisarką i filozofką, pochodząca z rodziny rosyjskich Żydów. W dzieciństwie przeżyła rewolucję październikową (1917 r.), apteka jej ojca została znacjonalizowana, a majątek rodzinny skonfiskowany przez bolszewików. Już wtedy Rand wiedziała, że musi czym prędzej opuścić Rosję. Po ucieczce z ZSRR, w 1925 r., wyjechała na stałe do USA, gdzie rozpoczęła karierę wpierw jako scenopisarka, a następnie jako pisarka. Jej książki takie jak: "Hymn", "Źródło", czy "Atlas Zbuntowany" stały się prawdziwymi bestsellerami. W historii zapisała się jako twórczyni filozofii obiektywizmu, która to okazała się być prekursorska dla poglądów i ruchów wolnościowych w XX w. , takich jak libertarianizm (chociaż sama Ayn Rand nie uważała się za libertariankę). I właśnie dzisiejszy wpis będzie o tej filozofii.


Cztery filary obiektywizmu

Obiektywizm jako filozofia opiera się na czterech filarach: 
  1. Metafizyka – obiektywna rzeczywistość
  2. Epistemologia – rozum (racjonalizm)
  3. Etyka – własny interes (egoizm)
  4. Polityka – kapitalizm
Sama Ayn Rand opisywała to w następujący sposób

"1. Rzeczywistość istnieje jako obiektywny absolut – rzeczy to rzeczy, niezależnie od naszych uczuć, życzeń, nadziei czy obaw.
2. Rozum (umiejętność identyfikacji i kojarzenia informacji dostarczonych przez zmysły) jest jedynym dostępnym człowiekowi narzędziem poznawania rzeczywistości, jego jedynym źródłem wiedzy, jego jedynym motywem działania i podstawowym sposobem przetrwania.
3. Człowiek – każdy jest sam dla siebie celem, a nie narzędziem służącym realizacji celów innych ludzi. (...)
4. Idealnym systemem polityczno-ekonomicznym jest liberalny (laissez-faire z fr. „leseferyzm”) kapitalizm. To jest system, w którym ludzie współdziałają nie jako kaci i ofiary, ani jako panowie i służba, ale jako handlowcy, z nieprzymuszonej, wolnej wymiany dóbr dla wzajemnej korzyści. (...)"

W skrócie filozofia obiektywizmu polega na poznawaniu obiektywnej rzeczywistości za pomocą racjonalnego umysłu ("A jest A, każda rzecz jest tym jest"). W dziedzinie etyki obiektywizm koncentruje się na prawach jednostki, w polityce stawia na kapitalizm, a więc system oparty na dobrowolnej wymianie dóbr pomiędzy ludźmi, wolny od przymusu i przemocy.

Pozytywny egoizm w filozofii obiektywizmu

Najbardziej kontrowersyjnym założeniem filozofii Ayn Rand jest przypisywanie pozytywniej wartości egoizmowi, choć przecież wszyscy przyzwyczailiśmy się, do traktowanie egoizmu jako cechy negatywnej. Należy tu jednak zrozumieć, że Rand nie postulowała makiawelizmu, bezduszności czy okrucieństwa. Wprost przeciwnie, celem jej filozofii było ustalenie etyki absolutnej, a więc opracowanie zasad moralnych opartych, nie o myślenie życzeniowe, a o obiektywną naukę, logikę i dedukcję. Stąd podstawę tej etyki stanowi tzw. racjonalny egoizm, a więc uznanie, że każdy człowiek ma prawo dążyć do własnego szczęścia, o ile nie krzywdzi w tym innych osób, które również mają prawo do własnego szczęścia. Nikt też nie ma prawa żądać poświęcenia od innych osób. Pomoc drugiemu człowiekowi jest moralnie uzasadniona pod warunkiem, że jest udzielana dobrowolnie. Rand uznawała, że ponieważ każdy by przetrwać musi dbać o siebie, to doktryna twierdząca, że troszczenie się o siebie jest złem oznaczałaby, że złem jest ludzka chęć przeżycia.

Zwracała również uwagę na to, że wiele działań pozornie wyglądających na altruistyczne jest w rzeczywistości zdrowym egoizmem. Przykładowo: mąż wydaje dużo pieniędzy na leczenie swojej chorej na raka żony. W ten sposób w rzeczywistości działa na rzecz własnego szczęścia, ratując osobę, którą kocha. Jeśli uznalibyśmy jego działanie za poświęcenie i altruizm, musielibyśmy dojść do wniosku, że mężowi jest osobiście wszystko jedno, czy żona przeżyje, skoro zrobił to tylko dla niej, a nie także dla siebie. Trudno wówczas można by to nazwać miłością. Mało tego, kierując się etyką całkowitego altruizmu, doszlibyśmy do dość makabrycznego wniosku, że mąż powinien pozwolić umrzeć żonie, a pieniądze przeznaczyć na leczenie obcych mu ludzi. Wtedy to dosłownie poświęciłby własne szczęście na rzecz innych ludzi. Założenia racjonalnego egoizmu Ayn Rand opisuje w takich książkach jak: "Hymn", "Atlas zbuntowany", "Cnota Egoizmu. Nowa koncepcja egoizmu".

Państwo minimum i kapitalizm

W wymiarze politycznym Ayn Rand postulowała kapitalizm,  a więc system oparty na prywatnej własności środków produkcji oraz na swobodnym ich obrocie w ramach wolnego rynku. Swoje prokapitalistyczne poglądy Rand opisała głównie w książce „Kapitalizm. Nieznany ideał”, jak również w mniejszym lub większym stopniu w innych swoich dziełach jak np. „Atlas zbuntowany”,  „Hymn”, „Cnota egoizmu”, czy „Powrót człowieka pierwotnego”. Ayn Rand popierała kapitalizm głownie z przyczyn moralnych, ponieważ to jedyny system oparty na prawach jednostkowych. Każdy człowiek ma prawo dbać o własny interes oraz musi respektować to prawo u innych osób. Ludzie na wolnym rynku dokonują wymiany „wartość za wartość”, towar za towar, zapłata za towar lub usługę, zapłata za wykonaną pracę itd. Każdy ma prawo dysponować własną osobą wedle uznania, dopóki nie narusza wolności drugiego człowieka, nikt nie jest tu panem ani niewolnikiem. Każdy ma prawo do posiadania owoców swojej pracy, czyli własności prywatnej i dowolnie dysponować własnym majątkiem.

Nie dopuszczalne są tu kradzież, przemoc i przymus. I właśnie ochrona takich niezbywalnych praw człowieka to jedyne funkcje do jakich powinien ograniczyć się rząd. Dlatego Rand popiera funkcjonowanie państwa minimalnego. Jednocześnie, aby taki rząd był moralny, również jego przedstawiciele nie mogą łamać tych praw. Z tego względu rząd nie może np. pobierać przymusowych podatków, co jest łamaniem prawa obywatela do własności prywatnej. Zamiast tego, takie państwo minimum mogłoby być finansowane np. na drodze dobrowolnych ubezpieczeń. Czyli tylko osoba ubezpieczona mogłaby z skorzystać z usług policji i sądów, dochodząc swoich praw w sądzie, kiedy druga strona nie wywiązała się z kontraktu itd. Taka opłata byłaby więc odpłatnością za konkretne usługi państwa, a nie przymusowo zabieraną daniną. Do tego rząd mógłby także zbierać wpłaty udzielane przez obywateli dobrowolnie. Istnieją również inne formy dobrowolnego finansowania rząd przez obywateli dopuszczalne przez obiektywistów, takie jak np. loteria rządowa. 

sobota, 13 maja 2017

Cykle przemocy domowej

Dlaczego ofiary przemocy często latami nie odchodzą od swoich oprawców? Amerykańska psycholog Leonora E. Walker badając kobiety doznające przemocy w rodzinie opisała pewne cyklicznie pojawiające się w ich związkach zdarzenia. Są to tzw. cykle przemocy.



Poszczególne cykle przemocy

1. Faza narastania napięcia – partner staje się drażliwy, coraz więcej rzeczy go denerwuje, często atakuje słownie partnerkę, wszczyna awantury. Ofiara próbuje za wszelką cenę go uspokajać i usprawiedliwiać jego zachowanie.

2. Faza ostrej przemocy – sprawca daje upust swojemu napięciu i wpada w szał, niszczy sprzęty domowe, dopuszcza się przemocy fizycznej, grozi ofierze, zastrasza ją. Wystarczy najmniejszy pretekst, aby wyprowadzić go z równowagi i sprowokować, np. za późno podany obiad, zła ocena przyniesiona przez dziecko ze szkoły. Ofiara tuż po doświadczeniu przemocy jest w szoku, odczuwa strach, ale po jakimś czasie próbuje racjonalizować zachowania partnera, szuka w sobie przyczyn jego wybuchów agresji.

3. Faza miesiąca miodowego – do sprawcy dociera, że przekroczył granice, budzą się w nim wyrzuty sumienia. Chce naprawić swoje błędy i zmienia się nie do poznania – staje się miły, czuły, wyrozumiały, kupuje partnerce prezenty, zapewnia ją o swoich uczuciach i obiecuje, że nigdy więcej nie podniesie na nią ręki. Partnerka wierzy w jego przemianę, znowu jest szczęśliwa i zakochana.

Cykl powtarza się od nowa – po okresie spokoju w partnerze znowu narasta napięcie, którego skutkiem są kolejne awantury i przemoc fizyczna. Jednak nadzieja, jaką daje faza miesiąca miodowego, cały czas powstrzymuje ofiarę przed zakończeniem związku czy zgłoszeniem sprawy do organów ścigania. Powyższy schemat działa oczywiście bardzo podobnie, gdy ofiarą przemocy jest mężczyzna. 

sobota, 29 kwietnia 2017

Nowozelandzki cud gospodarczy

Dzisiejszy wpis będzie konkretnym przykładem działania wolnego rynku i reform wolnorynkowych w praktyce na przykładzie Nowej Zelandii.



W 1950 roku Nowa Zelandia plasowała się na liście jako jeden z najbogatszych krajów świata – z relatywnie wolną gospodarką oraz silną protekcją przedsiębiorczości i własności. Wtedy to, pod rosnącym wpływem idei państwa opiekuńczego, które kwitły w Brytanii, Stanach i większej części zachodniego świata – Nowa Zelandia wzięła ostry zakręt w lewo. Kolejne 20 lat przyniosło socjalizm – żniwo wielkiego rządu i ekonomicznego niepokoju. Nowozelandczycy poczuli się ofiarami wygórowanych ceł, masowych rolnych dotacji, olbrzymiego długu publicznego, chronicznych deficytów budżetowych, rosnącej inflacji, 66-cio procentowego podatku dochodowego oraz rozbudowanego państwa opiekuńczego. W tamtych latach rząd centralny był zaangażowany w praktycznie każdy aspekt życia ekonomicznego. Zmonopolizował on kolej, telekomunikację i biznes elektryczny. Jedyną rzeczą, która kwitła w latach 1975-83 było bezrobocie, podatki i wydatki rządu.

W obliczu niekończącej się listy programów państwowych, niespełniających swojego zadania i zaglądającej w oczy ruiny ekonomicznej, w 1984 roku nowozelandzcy politycy zaangażowali się w coś, co Organizacja Ekonomicznej Kooperacji nazwała "najobszerniejszym programem liberalizacji ekonomicznej, kiedykolwiek przedsięwziętym w rozwiniętym kraju". Wszelkie dotacje rolnicze zostały wstrzymane w ciągu dwóch lat. Cła zostały obcięte o 2/3 prawie natychmiastowo i w miarę upływu czasu były ciągle zmniejszane. Dziś, przeciętna nowozelandzka stopa ceł wynosi 3,2% - co w rzeczywistości oznacza jednostronny wolny handel. W gruncie rzeczy, ponad 90% wszystkich importowanych towarów wkracza do kraju kompletnie wolnych od jakiegokolwiek kontyngentu, cła czy innych restrykcji. Podatki zostały gwałtownie obcięte. Górna granica wynosi obecnie 33%, czyli połowę tego co było w czasie, gdy motłoch wielkiego rządu znajdował się u władzy. Przeciętny podatek dochodowy wynosi obecnie 21,5%. W ogóle natomiast nie istnieje podatek od majątku i podatek obrotowy. Od 1984 roku rząd nowozelandzki zaangażował swoje wysiłki w masową prywatyzację sprzedając 22 państwowe przedsiębiorstwa. Największym sukcesem okazała się sprzedaż Telecom NZ. Przed prywatyzacją firma ta chełpiła się zatrudnieniem 26 500 pracowników, z których większość nie wykonywała żadnej pracy. Wyszczuplona, zmodernizowana i w prywatnych rękach firma ta zatrudnia obecnie 9 300 pracowników i po raz pierwszy współzawodniczy z takimi firmami jak MCI i Bell South (telefony komórkowe).

W 1984 roku siła robocza w sektorze publicznym sięgała 88 000 zatrudnionych. W 1996 roku, po najbardziej radykalnej redukcji rządu liczba ta spadła poniżej 36 000 (59% procentowa redukcja). Regulacje rządowe zostały również usunięte z krajowego systemu bankowego. Dziś, nawet zagraniczne banki są mile widziane. Amerykanie, którzy przyzwyczaili się do tego, że rząd gwarantuje im depozyt bankowy mogą poczuć się zszokowani na wieść, że w Nowej Zelandii rząd centralny nie narzuca żadnego ubezpieczenia depozytowego. W zamian za to banki zapewniają publiczne ujawnienie ich stanu finansowego oraz ubezpieczenie na otwartym rynku. Szczególnie uderzające jest to, co Nowozelandczycy zrobili, aby zmienić politykę pracy. William Eggers z Reason Foundation określa to jako "najbardziej agresywne i daleko idące deregulacje rynku pracy w świecie". Obowiązkowa przynależność związkowa została zniesiona, tak jak i monopole związkowe nad rynkami pracy. Pozbawieni szczególnych przywilejów, które kiedyś pozwalały im na szantaż ekonomiczny, dziś związkowcy posiadają taki sam status, jak każda inna prywatna, ochotnicza organizacja. W efekcie kraj nie dość że zaczął się dynamicznie rozwijać, stał się też najmniej skorumpowanym państwem na świecie.

Więcej do poczytania na temat przemian w Nowej Zelandii w poniższych artykułach:
http://www.kapitalizm.republika.pl/nowozrew.html
http://tomaszcukiernik.pl/artykuly/artykuly-polityczne-o-nowej-zelandii/skuteczna-rogernomika/

sobota, 15 kwietnia 2017

Wesołych Świąt Wielkanocnych


Z okazji nadchodzących Świąt Wielkanocnych,
Życzę wszystkim czytelnikom bloga 
szczęścia, radości i pomyślności.
I niech te święta będą wypełnione rodzinnym ciepłem, życzliwością i zgodą.


sobota, 1 kwietnia 2017

Efekt Krugera-Dunninga

Efekt Krugera-Dunninga w psychologii zjawisko polegające na tym, że osoby niewykwalifikowane w jakiejś dziedzinie życia mają tendencję do przeceniania swoich umiejętności w tej dziedzinie, podczas gdy osoby wysoko wykwalifikowane mają tendencję do zaniżania oceny swoich umiejętności. 


Zjawisko to zostało opisane i udokumentowane przez Justina Krugera i Davida Dunninga z Uniwersytetu Cornella.


Kruger i Dunning zwrócili uwagę na liczne wcześniejsze badania, które zdają się sugerować, że w przypadku zdolności tak różnorodnych jak obsługa pojazdów mechanicznych, gra w szachy czy tenisa, „ignorancja częściej jest przyczyną pewności siebie, niż wiedza” (jak to ujął Charles Darwin). Postawili oni hipotezę, że w przypadku zdolności, którą każdy może posiąść w większym lub mniejszym stopniu, osoby niekompetentne:
  1. nie dostrzegają swojego niskiego poziomu zdolności,
  2. nie potrafią prawidłowo ocenić poziomu zdolności u siebie,
  3. nie potrafią prawidłowo ocenić poziomu zdolności u innych,
  4. rozpoznają i uznają swój niski poziom zdolności dopiero po odpowiednim treningu danej umiejętności
  5. Aby sprawdzić poprawność tej hipotezy, sprawdzili ją na studentach swojej uczelni, którzy zapisali się na różne kursy z psychologii.
W serii doświadczeń Kruger i Dunning sprawdzili samoocenę dotyczącą myślenia logicznego, znajomości gramatyki i poczucia humoru. Po pokazaniu im wyników ich testów studenci zostali poproszeni o oszacowanie swojego poziomu, po czym grupa kompetentna w danej dziedzinie oceniła go poprawnie, podczas gdy ta niekompetentna wciąż go przeceniała. Jak Dunning i Kruger zauważyli, „Podczas 4 doświadczeń autorzy zauważyli, że uczestnicy notowani najniżej w testach dotyczących poczucia humoru, gramatyki i logiki znacznie przeceniali swoje osiągnięcia i umiejętności. Mimo iż wyniki testów plasowały ich w 12. percentylu, oni sami szacowali, że osiągnęli wynik plasujący ich w 62. percentylu”.

Efekt potwierdzają też inne badania:

Studentów na uniwersytecie w Illinois poproszono o subiektywną ocenę tego, jak wypadli na teście z gramatyki (zanim oczywiście w ogóle powiedziano im, jakie uzyskali wyniki). Ci, którzy byli w najsłabszej grupie, w dolnych 10%, uważali, że wprawdzie nie będą mieli najwyższych not, ale na pewno będą w górnej połowie skali. Z kolei studenci, którzy wypadli na tych testach najlepiej uważali, że ich wyniki będą co najwyżej przeciętne. 

Podobnie w przypadku egzaminu z wiedzy o lotnictwie: ci, którzy wypadli najgorzej uważali, że wypadną świetnie. Ci, którzy wypadli rzeczywiście świetnie, pierwotnie uważali że wyjdzie im co najwyżej średnio.

Efekt Krugera-Dunninga jest zjawiskiem powszechnym. Przykładowo aż 4/5 kierowców uważa, że jeździ lepiej od 70% kierowców w ogóle.

W roku 2000 Dunning i Kruger otrzymali za swoje badania satyryczną Nagrodę Ig Nobla w dziedzinie psychologii.

poniedziałek, 20 marca 2017

Dywersja ideologiczna

Jurij Bezmienow – był agentem KGB, który w 1970 r. zbiegł do Kanady z Indii, gdzie pracował jako oficer prasowy ambasady radzieckiej w New Delhi. Po swojej ucieczce ze Związku Sowieckiego przyjął pseudonim Tomas David Schuman. Przekazał USA wiele cennych informacji na temat działalności Związku Radzieckiego, a następnie Rosji w zakresie dezinformacji, przewrotu ideologicznego oraz technik wykorzystywanych do przejęcia kontroli nad innym państwem, w których to był prawdziwym ekspertem. Jak podawał Bezmienow tylko 15% działalności KGB stanowiło szpiegostwo, pozostałe 85% obejmowała właśnie praca nad przewrotem ideologicznym w zachodnim świecie. W dodatku ten schemat jest bardzo uniwersalną i powszechnie stosowaną metodą manipulacji społeczeństwem.



Dywersja ideologiczna złożona jest z czterech kroków:
  1. Demoralizacja
  2. Destabilizacja
  3. Kryzys 
  4. "Normalizacja"

Ad. 1
W celu demoralizacji podkopuje się obowiązujący i powszechnie poważany system wartości w danym społeczeństwie. Dlatego ważnym elementem jest tu atak na dominującą religię. Np. w kraju chrześcijańskim atak idzie na chrześcijaństwo, w buddyjskim atak poszedłby na buddyzm itd. Oczywiście nie jest to robione po to, żeby oświecać społeczeństwo. W miejsce religii nie wstawia się jakieś świeckiego kodeksu moralnego, tylko pełen relatywizm moralny. Dodatkowo dominującą religię próbuje się zastąpić różnej maści sektami, ruchami parareligijnymi, w stylu New Age. Kolejnym elementem demoralizacji jest edukacja. Za nią ma odpowiadać przede wszystkim państwo, co więcej zamiast na systematyczną wiedzę, jak nauka fizyki, matematyki, chemii, ekonomii stawia się na takie przedmioty jak nauka o odżywianiu, własność intelektualna, edukacja seksualna, itd. W mediach promuje się konsumpcjonizm i hedonistyczny styl życia. Pracownicy socjalni zamiast służyć społeczeństwu, pogłębiają patologie społeczne i służą biurokracji.

Ad. 2
W społeczeństwie o postępującej demoralizacji coraz łatwiej o konflikty między ludźmi. Te zostają następnie dodatkowo podgrzewane i ulegają radykalizacji. Na tym polega etap destabilizacji. I tak np. związki zawodowe nie działają w interesie pracowników tylko dążą do maksymalnego konfliktu z pracodawcami, nawet za cenę upadku firmy. Organizacje feministyczne poróżniają kobiety z mężczyznami. Zaczyna działać wiele rozmaitych, podejrzanych fundacji i stowarzyszeń. Wszyscy mają się ze sobą ścierać, pracownicy i pracodawcy, mężczyźni i kobiety, biali i czarni, sąsiad z sąsiadem itd.

Ad. 3
Skonfliktowane społeczeństwo nie jest w stanie normalnie funkcjonować. Naturalnie więzi i relacje między ludźmi zostają zaburzone. Nieuchronnie prowadzi to do sytuacji kryzysowej.

Ad. 4
W czasie kryzysu ludzie poszukują kogoś, kto naprawi sytuację, jakiegoś silnego przywódcy, który podejmie radykalne kroki. I wtedy właśnie na scenie pojawia się dywersant, jawiący się jako zbawiciel. Władza zostaje przejęta, a grupy, które pomogły w poprzednich etapach (tzw. pożyteczni idioci) jako już zbędne zostają odsunięte. Ten ostatni etap nazywa się ironicznie normalizacją.

Więcej szczegółów na temat całego procesu przewrotu ideologicznego można zobaczyć na filmie poniżej, gdzie Jurij Bezmienow przedstawia swój słynny wykład, pt. "Jak napaść na państwo":



Oraz w wywiadzie, którego udzielił w 1985 r.: