Social Icons

Featured Posts

niedziela, 17 września 2017

Domniemanie niewinności - jedna z najważniejszych podstaw prawa

Domniemanie niewinności – zasada, według której każda osoba jest niewinna wobec przedstawianych jej zarzutów, dopóki wina nie zostanie jej udowodniona. Zasada domniemania niewinności sięga swymi korzeniami prawa rzymskiego (domniemanie dobrej wiary – łac. praesumptio boni viri). Zasada domniemania niewinności działa na korzyść oskarżonego, bowiem nie dające się usunąć wątpliwości rozstrzyga się na korzyść oskarżonego (zasada in dubio pro reo). Dziś postaram się omówić dlaczego ta prawna zasada jest tak szalenie ważna dla wolności i praw człowieka.



Domniemanie niewinności oddziela nas od państwa totalitarnego

Jedną z najważniejszych ról jakie pełni państwo jest zapewnienie obywatelom bezpieczeństwa. Przekłada się to na chronienie ich przed agresją zewnętrzną (atak zbrojny) i wewnętrzną (przestępczość). Przed agresją zewnętrzną broni nas wojsko, a przed przestępczością policja, prokuratura, sądy, cały wymiar sprawiedliwości. Tyle że nie należy zapominać, że państwo i jego struktury również muszą podlegać określonym regułom prawnym inaczej same stają się agresorem i to o wiele większym niż nawet największa prywatna organizacja przestępcza (mafia). Jeśli spojrzymy na historię to właśnie rządy i ich organizacje dopuściły się największych zbrodni przeciwko ludzkości: łagry, obozy koncentracyjne, pola śmierci, więzienia polityczne. Tak właśnie funkcjonują państwa totalitarne. I właśnie w celu ochrony obywateli przed państwowym totalitaryzmem, wynaleziono coś takiego jak konstytucja, czyli zbiór najważniejszych norm prawnych chroniących podstawowe prawa człowieka. 

Domniemanie niewinności jest jedną z najważniejszych spośród tych norm prawnych. Bez niej obywatele stają się automatycznie niewolnikami, każdego z nich można w każdej chwili bez powodu wtrącić do więzienia. Wszyscy traktowani są jako potencjalni przestępcy, jest to prawdziwy prawny i psychiczny terror. Paradoksalnie wzrasta wówczas również sama przestępczość, dlatego że skoro i tak traktuje się wszystkich jak przestępców ludzie tracą motywację do uczciwego życia. Tworzą się również grupy przestępcze współpracujące z wymiarem sprawiedliwości, zapewniające sobie nietykalność i terroryzujące resztę mieszkańców. Korupcja i kumoterstwo wzrastają do niewyobrażalnych rozmiarów. Osłabiają się także więzi międzyludzkie, zaufanie do ludzi, powszechne stają się donosy, prywatne zemsty, praktycznie całe funkcjonowanie społeczeństwa ulega rozpadowi. Można było to łatwo zaobserwować chociażby w ZSRR. Brak domniemania niewinności uderza również w gospodarkę, nikomu nie opłaca się pracować, pomnażać majątek, skoro w każdej chwili można wszystko stracić, w dodatku z kraju ucieka masa ludzi, w tym osoby inteligentne, przedsiębiorcze i zaradne.

Sytuacja prawna w Polsce

W Polsce podstawę prawną domniemania niewinności stanowią:

Art. 42 ust. 3 Konstytucji RP który stanowi, że każdego uważa się za niewinnego, dopóki jego wina nie zostanie stwierdzona prawomocnym wyrokiem sądu.

Art. 5 Kodeksu postępowania karnego, który stanowi że:
§ 1. Oskarżonego uważa się za niewinnego, dopóki wina jego nie zostanie udowodniona i stwierdzona prawomocnym wyrokiem.
§ 2. Niedające się usunąć wątpliwości rozstrzyga się na korzyść oskarżonego.

Prawo to regulują również akty prawa międzynarodowego:

Art. 11 ust. 1 Powszechna Deklaracja Praw Człowieka stanowi, że: Każdy człowiek oskarżony o popełnienie przestępstwa ma prawo, aby uznawano go za niewinnego dopóty, dopóki jego wina nie zostanie mu udowodniona zgodnie z prawem podczas publicznego procesu, w którym miał wszystkie gwarancje konieczne dla swojej obrony

Art. 14 ust. 2 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych przewiduje, że: Każda osoba oskarżona o popełnienie przestępstwa ma prawo być uważana za niewinną aż do udowodnienia jej winy zgodnie z ustawą

Art. 6 ust. 2 Europejska Konwencja Praw Człowieka potwierdza, że: Każdego oskarżonego o popełnienie czynu zagrożonego karą uważa się za niewinnego do czasu udowodnienia mu winy zgodnie z ustawą.

Ze względu na to, że naruszeniem domniemania niewinności jest możliwość zniszczenia reputacji osobie fałszywie/niesłusznie oskarżonej o przestępstwo istotny jest także Art. 13 prawa prasowego:
1. Nie wolno wypowiadać w prasie opinii co do rozstrzygnięcia w postępowaniu sądowym przed wydaniem orzeczenia w I instancji. 
2. Nie wolno publikować w prasie danych osobowych i wizerunku osób, przeciwko którym toczy się postępowanie przygotowawcze lub sądowe, jak również danych osobowych i wizerunku świadków, pokrzywdzonych i poszkodowanych, chyba że osoby te wyrażą na to zgodę. 
3. Ograniczenie, o którym mowa w ust. 2, nie narusza przepisów innych ustaw. Właściwy prokurator lub sąd może zezwolić, ze względu na ważny interes społeczny, na ujawnienie danych osobowych i wizerunku osób, przeciwko którym toczy się postępowanie przygotowawcze lub sądowe.

sobota, 2 września 2017

Transhumanizm - szanse, zagrożenia, przyszłość

Transhumanizm to ruch intelektualny, kulturowy oraz polityczny postulujący możliwość i potrzebę (ale nie konieczność) wykorzystania nauki i techniki, w szczególności neurotechnologii, biotechnologii i nanotechnologii, do przezwyciężenia ludzkich ograniczeń i poprawy kondycji ludzkiej.


Pojęcia związane z transhumanizmem

Cyborgizacja - chociaż brzmi kosmicznie "połączenie człowieka i maszyny" jest już właściwie faktem. Już istnieją implanty, mechaniczne protezy czy rozruszniki serca. W przyszłości być może będzie możliwe wyleczenie każdej poważnej choroby czy niepełnosprawności. Przykładowo już trwają prace nad stworzeniem elektronicznych implantów przywracających wzrok, jak Argus II. Jak daleko może to zajść? Czy człowiek przyszłości stanie się prawdziwym cyborgiem, niczym Robocop? (Tak pół żartem pół serio). 

Superinteligencja - termin można odnieść się zarówno do znaczniej poprawy ludzkiej inteligencji jak i stworzenia sztucznej inteligencji, a więc tworzenie maszyn o inteligencji znacznie przewyższającej tę ludzką. Sztuczna inteligencja już istnieje, w postaci programów i gier komputerowych. Choć współcześnie istnieją programy komputerowe przewyższające każdego człowieka w niektórych intelektualnych zadaniach, takich jak gra w szachy czy w scrabble, nie są one uważane za superinteligencje, ponieważ nie dorównują człowiekowi w innych zadaniach. A jak będzie w przyszłości?

W pewnych kontekstach precyzuje się podział na słabą i silną superinteligencję. Słaba superinteligencja to intelekt przewyższający człowieka jedynie szybkością myślenia. Taką superinteligencją mógłby hipotetycznie być program symulujący pracę mózgu człowieka w tempie szybszym niż naturalny. Silna superinteligencja to intelekt przewyższający człowieka jakościowo, podobnie jak człowiek przewyższa jakościowo inne zwierzęta. Twórcy SF spekulują również, że może istnieć wiele poziomów superinteligencji, z których każdy przewyższa jakościowo poprzedni i jest dla niego niepojęty. Najbardziej ekstremalnym projektem branym pod uwagę jest tzw. mózg matrioszka -  hipotetyczny komputer o gigantycznych możliwościach obliczeniowych, zbudowany na wzór sfer Dysona, który do wykonywania obliczeń wykorzystywałby całą energię emitowaną przez gwiazdę. Nazwa pomysłu nawiązuje do lalek matrioszek. Z terminem superinteligencji związane jest pojęcie technologicznej osobliwości (lub po prostu osobliwość, z ang. singularity) – hipotetyczny punkt w przyszłym rozwoju cywilizacji, w którym postęp techniczny stanie się tak szybki, że wszelkie ludzkie przewidywania staną się nieaktualne. Głównym wydarzeniem, mającym do tego doprowadzić, byłoby stworzenie sztucznych inteligencji przewyższających intelektualnie ludzi. Takie sztuczne inteligencje mogłyby opracowywać jeszcze wydajniejsze sztuczne inteligencje, wywołując lawinową zmianę w technologi. Jednak wielu naukowców jak np. Hubert Dreyfus, Stuart Russell czy Peter Norvig przewidują, że żadna maszyna nigdy nie osiągnie poziomu ludzkiej inteligencji.

Transfer umysłu - hipotetyczny proces skopiowania lub przeniesienia świadomości człowieka do komputera, poprzez precyzyjne zmapowanie wszystkich połączeń neuronalnych w mózgu i wierne odtworzenie ich działania w symulacji komputerowej. Symulacja taka mogłaby być częścią wirtualnej rzeczywistości, dostarczającej umysłowi bodźców i reagującej na jego zachowanie, bądź wchodzić w interakcję z rzeczywistym światem za pomocą zdalnie sterowanego robota lub biologicznego ciała.

Współczesna technologia nie umożliwia transferu umysłów, ale jest on rozważany przez futurystów jako cel, do którego dąży neuroinformatyka. Jest również analizowany jako jeden ze sposobów stworzenia sztucznej inteligencji oraz jako możliwość znacznego przedłużenia życia. Istnieją jednak uzasadnione wątpliwości, czy przeniesiony umysł byłby nadal danym człowiekiem, czy tylko jego kopią.

Nanotechnologia - Np. Ray Kurzweil, znany amerykański wynalazca i futurolog jest zdania, że w przyszłości nanoboty zastąpią komórki krwi i będą pracowały tysiące razy bardziej efektywnie od nich. Umożliwi to znaczne podniesienie sprawności fizycznej jak i znaczne spowolnienie procesu starzenia się organizmu.

Zagrożenia

Możliwości transhumanizmu w przyszłości mogą przyprawiać o prawdziwy zawrót głowy. Ale co z zagrożeniami? Czy to nie może doprowadzić do zniszczenia świata i ludzkości? Czy nie przyczyni się to do jakiegoś przejęcia władzy przez supermaszyny niczym w filmie Matrix? Należy pamiętać, że futurolodzy i inni naukowcy badający możliwości transhumanizmu zajmują się także dokładnym badaniem zagrożeń. Chociaż do wspomnianych rozwiązań technologicznych daleka droga, już teraz analizuje się co mogłoby pójść nie tak i jak temu zaradzić. Zmiany zawsze wywołują obawy. Ale już teraz żyjemy w świecie technologii i już teraz wykorzystujemy ją do poprawiania ograniczeniem ludzkiego ciała i umysłu. Mamy operacje plastyczne, transplantologie, rozruszniki serca, programy komputerowe oparte na sztucznej inteligencji itd. Najważniejsze to zachowanie zdrowego rozsądku. Aby nie popaść ani w przesadny entuzjazm ani w przesadną panikę. Jednak ze względu na bardzo poważne zagrożenia, myślę że powinno się wprowadzać tego typu technologie tylko w jakimś rozsądnym zakresie, jak leczenie chorób, poprawnie jakości życia itp.

niedziela, 20 sierpnia 2017

Moje odejście od libertarianizmu na rzecz klasycznego liberalizmu

Dzisiejszy wpis będzie o tym dlaczego bo długim czasie bycia libertarianinem jednak zrewidowałem swoje poglądy na rzecz klasycznego liberalizmu lub inaczej mówiąc leseferyzmu.


Dlaczego już nie libertarianizm?

Sprawa podstawowa: w teorii gier i ekonomii wyróżnia się takie zjawisko jak efekt gapowicza. Osoby, które korzystają z dóbr publicznych, ale za nie nie płacą, nazywamy gapowiczami. Gdy zbyt wiele osób będzie uchylać się od płacenia za dobra publiczne, może dojść do takiej sytuacji, że tych dóbr nie starczy dla wszystkich. Efekt gapowicza jest zrozumiały, ponieważ niewiele osób kupiłoby coś, co można dostać tak naprawdę za darmo, dlatego gapowicze czekają, aż ktoś inny zapłaci za dobra publiczne, z których będą chcieli skorzystać.

Dlatego w praktyce nie może funkcjonować np. prywatne ubezpieczanie od bombardowania, bo jeśli ja takowe posiadam, moimi sąsiedzi mogą "pójść na gapę" i za nie nie płacić, bo w końcu ubezpieczenie obejmuje cały teren. To już doszczętnie obala możliwość funkcjonowania anarchokapitalizmu. Nie może również funkcjonować minarchizm, jako że niemożliwe jest utrzymanie państwa bez przymusu podatkowego. Zostaje więc opcja państwa minimum z niskimi, prostymi, celowymi i sprawiedliwymi podatkami jak nauczali John Locke, Frederic Bastiat, Monteskiusz, Thomas Paine, Ludwig von Mises, Friedrich von Hayek i wielu innych.

Pozostałe powody:
  • Libertariańskie podejście do etyki wydaje mi się niepełne, aksjomat samoposiadania i aksjomat nieagresji wydają się być OK, ale czegoś tu jeszcze brakuje, stąd mamy dziwne dyskusje około-libertariańskie o krasnalach atomowych, jeździe po alkoholu, czy różne dylematy jak np. jak rozwiązać problem praw zwierząt
  • Deregulacja zawodów jest potrzebna, ale w pewnym stopniu pewne regulacje, np. co do zawodu lekarza należy pozostawić, a niektóre jak chociażby zawód psychologa wręcz wymagają uregulowania
  • Dostęp do broni - ogólnie jestem za, ale w cywilizowany sposób, pozwolenie na broń wydaje mi się równie naturalne co prawo jazdy
  • Ubezpieczenia zdrowotne i społeczne powinny być w pełni prywatne z możliwością wyboru swojego ubezpieczyciela, ale jednocześnie być obowiązkowe, czyli coś podobnego do służby zdrowia w Singapurze lub Holandii i kapitałowego systemu emerytalnego w Chile, czy np. obligatoryjnego ubezpieczenia od utraty pracy w Szwajcarii. Powodem także jest tu efekt gapowicza, osoby nieubezpieczone stwarzałyby dodatkowe koszty dla społeczeństwa
  • Minimalna pomoc społeczna państwa dla ludzi potrzebujących jak niepełnosprawni, ciężko chorzy, ludzie którym się coś przydarzyło, nie są zdolni do normalnego funkcjonowania musi istnieć, bo nie mamy nigdy pewności, że same organizacje charytatywne dadzą radę wszystkim pomóc

I co dalej?

Po prostu popieram znaczne zmniejszenie biurokracji i obniżenie podatków. A także koncepcję "państwa prawa" a więc takie rozwiązania jak konstytucja, trójpodział władzy, niezawisłość sądów itd. A co dalej z blogiem? Oczywiście będę prowadził go dalej, zwłaszcza nie był on nigdy z założenia libertariański, tylko "wolnościowy" a więc opisujący zagadnienie wolności w różnych dziedzinach życia. Libertarianizmem zainteresowałem się już w trakcie jego prowadzenia. Poza tym leseferyzm to nadal w dużej mierze jest pogląd wolnościowy. 

niedziela, 6 sierpnia 2017

Demokracja bezpośrednia

Demokracja bezpośrednia - w odróżnieniu od demokracji przedstawicielskiej (pośredniej) jest systemem, w którym obywatele mają większy wpływ na to jaką politykę prowadzi się w danym państwie poprzez bezpośrednie podejmowanie decyzji na drodze takich rozwiązań jak referendum, inicjatywy ludowe, weto obywatelskie, plebiscyty itp. System ten w największym stopniu występuje w Szwajcarii oraz w pewnym stopniu w pobliskim Liechtensteinie. Pewne elementy DB występują także w Australii, niektórych stanach USA i Urugwaju

Model wzbudza wiele kontrowersji, ale przyjrzymy się jak funkcjonuje to w Szwajcarii. Podstawowe narzędzia demokracji bezpośredniej w tym kraju to:
  • Obligatoryjne referendum - dotyczy zmiany konstytucji przez parlament lub innej ważnej decyzji typu np. wstąpienie kraju do UE, taka zmiana musi być obowiązkowo zaakceptowana przez obywateli w ogólnokrajowym referendum
  • Referendum fakultatywne - nowe ustawy lub nowelizacja już istniejących, które zostały uchwalone przez parlament podlegają fakultatywnemu referendum, muszą być przyjęte lub odrzucone w drodze referendum, jeśli 50 tys. wyborców wyrazi taką wolę. Obywatele na zebranie 50 tys. podpisów mają maksymalnie 100 dni po ogłoszeniu nowej ustawy
  • Inicjatywa ludowa - obywatelom przysługuje prawo do przedstawienia własnego projektu ustawy, który jest następnie przedmiotem głosowania w referendum, jeśli pod inicjatywą zbierze się 100 tys. podpisów w ciągu 18 miesięcy 
Inicjatywy ludowe i referenda są organizowane nie tylko na poziomie krajowym (federalnym) ale również na poziomie kantonalnym i gminnym. Każdy kanton sam ustala zasady w jakim stopniu obywatele mają wpływ na lokalną politykę. We wszystkich kantonach za wyjątkiem Vaud istnieje również tzw. referendum finansowe, w który mieszkańcy mają wpływ na wysokość wydatków lokalnych samorządów. W Szwajcarii występuje także zasada podwójnej większości, a więc żeby dana inicjatywa ludowa czy referendum (na szczeblu krajowym) weszło w życie musi poprzeć ją większość kantonów i większość obywateli w referendum.

Kontrowersje i zarzuty wobec systemu demokracji bezpośredniej

Najczęstszymi zarzutami pod adresem DB są problem niekompetentnego wyborcy i koszty systemu. Co do pierwszego należy zrozumieć, że zdrowy system demokracji bezpośredniej ma swoje obostrzenia, jest tylko dodatkiem do demokracja parlamentarnej. I tak np. każdy przepis musi być zgodny z obowiązującą konstytucją i prawem międzynarodowym. Pod każdą inicjatywą obywatelską musi zebrać się odpowiednia liczba podpisów w odpowiednim czasie. I tak np. w Szwajcarii jedynie około 9% inicjatyw ludowych dochodzi do skutku. W dodatku częste referenda sprawiają, że obywatele sami zaczynają interesować się sprawami politycznymi w ich kraju, podnosi się więc wiedza w społeczeństwie, najważniejsze problemy podlegają nieustannym debatom w społeczeństwie.

Co do kosztów, można je ograniczyć dzięki nowoczesnym technologiom, jak internet czy poczta. DB pozwala utrzymywać większą dyscyplinę finansową co do wydatków rządowych jak i na jednostek samorządu terytorialnego oraz przenosi walki polityczne z ulicy w stronę referendum, co akurat pozwala ograniczyć koszty. W każdym razie mechanizmy demokracji bezpośredniej powinny być dostosowane do specyfiki danego kraju. Jej podstawową rolą jest zwiększenie społecznej kontroli nad rządem i kierunkami jego polityki. 

czwartek, 20 lipca 2017

Ekonomia na żądanie

Ekonomia na żądanie (on-demand economy) - definiuje się ją jako aktywność gospodarczą firm działających w Internecie, które dostarczają produkty lub usługi w samym momencie zgłoszenia przez klienta zapotrzebowania na nie. I tak Uber pozwala być taksówkarzem, Airbnb hotelarzem, a Handy sprzątaczką. Jak te nowe rozwiązania techniczne mogą wpłynąć na nasze życie i rynek pracy?


Na czym to polega?

Ekonomia na żądanie to nowoczesna forma freelanceringu, a więc bycia "samemu sobie szefem" z wykorzystaniem Internetu i aplikacji mobilnych. Na takiej zasadzie działa Uber, czyli twórca aplikacji mobilnej, która służy do zamawiania usług transportowych poprzez kojarzenie pasażerów korzystających z aplikacji z kierowcami współpracującymi z serwisem. Inna firma, Airbnb, stanowi platformę na której osoby prywatne wynajmują turystom swoje mieszkania (np. podczas nieobecności właścicieli), choć tak naprawdę nie prowadzą hotelu. Działające głównie w USA Handy, oferuje zaś usługi samozatrudnionych sprzątaczek, które są dostępne w momencie, gdy tylko klient wyrazi taką potrzebę.

Wszechobecna komunikacja, łatwa dostępność do rzeszy freelancerów oraz niskie koszty transakcji powodują rozrost firm na żądanie, których celem jest działanie na takich samych zasadach co Uber czy Airbnb, tyle że na nowych, jeszcze niewykorzystanych rynkach. Jak na razie firmy na żądanie działają głównie w trzech segmentach rynku: spożywczym, transportowym i w nieruchomościach. Jednak na Zachodzie coraz większą popularnością zaczynają także się cieszyć chociażby usługi prawnicze. Rozrost ekonomii na żądanie jest doskonale widoczny na przykładzie Stanów Zjednoczonych. Inwestycje Venture Capital w młode firmy, które funkcjonują w jej ramach, w ostatnim czasie skoczyły o 514% (!). W 2013 roku w USA finansowanie start-upów na żądanie wyniosło 672 mln USD, w 2014 roku już 4,124 mld USD, a tylko w I kwartale 2015 roku aż 3,785 mld USD. Rozwój technologii informacyjnych ma więc olbrzymi wpływ na funkcjonowanie firm – w organizowaniu ich struktury, a także w przepływie dóbr i usług w gospodarce.


Jakie korzyści dla społeczeństwa może przynieść ekonomia na żądanie?

Przede wszystkim rozszerzenie oferty rozmaitych usług dostępnych na rynku. A także podniesienie poziomu życia. Z jednej strony prowadzi do spadku cen świadczonych usług. A z drugiej, powoduje zmniejszenie się ilości pracowników najemnych (przechodzących w ten sposób na samozatrudnienie) na rynku, a to powoduje że ich praca staje się rzadsza, cenniejsza. Pracodawcy muszą więc zaoferować wyższe płace swoim pracownikom. 

niedziela, 9 lipca 2017

Czy konserwatyzm da się pogodzić z wolnością?

Czy konserwatyzm to przeciwieństwo liberalizmu i wolności, ciemnogród i zamordyzm? Czy może jest wprost przeciwnie i to właśnie konserwatyzm jest pełnym przeciwieństwem socjalizmu i faszyzmu stojącym w obronie praw jednostkowych człowieka i podstawowych wartości jak: wolność, własność i sprawiedliwość?


Odmiany konserwatyzmu

Żeby odpowiedzieć na powyższe pytania trzeba zdać sobie sprawę, że istnieją różne rodzaje konserwatyzmu. Główny podział to:
  • konserwatyzm tradycjonalistyczny - opowiadający się za przywróceniem starego porządku, takiego jaki miał miejsce przed Rewolucją Francuską (monarchia dziedziczona, arystokracja itp.); niechętny, wręcz sprzeciwiający się zmianom, silnie kultywujący tradycje 
  • konserwatyzm ewolucyjny - akceptujący zmiany następuje w społeczeństwie zachodzące w sposób stopniowy i ewolucyjny, sprzeciwiający się rewolucjom
Ze względu na poziom radykalizmu można również wymieć konserwatyzm radykalny i konserwatyzm umiarkowany.

I o ile konserwatyzm tradycjonalistyczny kłóci się z ideami wolności i spłyca wszelką dyskusję do argumentu: "bo tak mówi tradycja" o tyle rzecz przedstawia się zupełnie inaczej w przypadku konserwatyzmu ewolucyjnego. Tutaj podstawowe założenie jest takie, żeby "konserwować" to co jest autentycznie dobre i oparte na wartościach, a nie robić tego bezrefleksyjnie. Zmiany są dopuszczalne a wręcz zalecane, jednak są to zmiany ewolucyjne a nie rewolucyjne.

Dlaczego rewolucje są złe pokazuje historia, wszystkie czy to francuska czy bolszewicka zmieniają się w wielki plac przemocy i destrukcji. Do tego nagle odejście od zasad i wzorców kulturowych nawet bez użycia przemocy prowadzi do demoralizacji społeczeństwa i jest podstawą dywersji ideologicznej: demoralizacja -> destabilizacja -> kryzys -> stabilizacja, jak obawiał to były agent KGB Jurij Bezmienow. Dlatego zmiany te muszą następować stopniowo poprzez np. edukację. Nagle i radykalne działanie jest uzasadnione jedynie w wyjątkowej sytuacji takiej jak klęska żywiołowa, wybuch wojny (w tym wojny domowej), czy inny rodzaj kryzysu społecznego.  

Preferencja czasowa

Termin preferencja czasowa oznacza miarę tego, w jakim stopniu aktualna satysfakcja jest bardziej pożądana od takiej samej satysfakcji w przyszłości. Wysoka preferencja czasowa oznacza chęć jak najszybszej konsumpcji dostępnych dóbr, podczas gdy niska preferencja czasowa oznacza gotowość do powstrzymania się od konsumpcji bieżących dóbr na rzecz wyższej konsumpcji w przyszłości. Pojęcie to odnosi się zwykle do nauk ekonomicznych, ma wpływ np. na wielkość oszczędności na rynku, akumulację kapitału czy na rynkowy poziom stóp procentowych. Można go jednak odnieść także do socjologi. Jak pisze w swoich książkach popularny libertarianin i konserwatysta Hans-Hermann Hoppe, niższa preferencja czasowa charakterystyczna dla bardziej konserwatywnych społeczeństw jest nie tylko bardziej korzystna dla gospodarki (większa liczba oszczędności i inwestycji, lepsza akumulacja kapitału itd.) ale także dla jakości życia społecznego, skutkuje zmniejszeniem przestępczości, patologii społecznych, chorób, rozbitych rodzin itp..

 Należy jednak pamiętać, że konserwatyzm nie musi się przekładać na zakazy prawne dotyczące np. hazardu, prostytucji czy narkotyków. Może istnieć wolny wybór co do decydowania o własnym ciele, zdrowiu i portfelu ale jednocześnie wzorce kulturowe mogą i powinny stawać na zdrowy styl życia, zdrowy rozsądek i branie odpowiedzialności za swoje działanie. Łączenie ideałów wolności (w tym wolności gospodarczej) z obyczajowym konserwatyzmem określa się również mianem konserwatywnego liberalizmu.

Polskie tradycje wolności

Jeśli ktoś koniecznie chce się opierać na tradycji i historii ten powinien sobie zdać sprawę że w Polsce mamy bardzo silnie zakorzenione tradycje walki o wolność. Kłania się tu walka o niepodległość przez 123 lata zaborów, walką z niemieckim i sowieckim okupantem w czasie II wojny światowej, czy działanie opozycji antykomunistycznej w PRL-u. Dwaj Polacy Tadeusz Kościuszko i Kazimierz Pułaski brali udział w walce o niepodległości Stanów Zjednoczonych. Polacy w bitwie pod Legnicą wraz z niemieckim rycerstwem bronili Europy przed najazdem mongolskim. W roku 1683 zatrzymali Turków pod Wiedniem, a w 1920 r. bolszewików pod Warszawą. Nasi przodkowie aż trzykrotnie uratowali całą Europę. 

Mamy również swoje tradycje w kwestii wolności gospodarczej. Polski jezuita, logik i ekonomista Marcin Śmiglecki nauczał o wolności gospodarczej już w XVI w., jego dzieło "Logica" było przez dziesiątki lat jednym z najważniejszych podręczników logiki na zachodnich uniwersytetach i miało wiele wznowień. Dla autora Podróży Guliwera, Jonathana Swifta, Śmiglecki stał się niemal synonimem ówczesnego zamiłowania do logiki, gdyż pisał z przekąsem o ludziach, którzy „śpią ze Smigleciusem pod poduszką”. Polskich akcentów nie brakuje również w Austriackiej Szkole Ekonomii, jej założyciel Carl Manger urodzony w Nowym Sączu bronił doktorat z prawa u Polaka, Juliana Dunajewskiego ówczesnego ministra skarbu Austrii, którego reformy były na tyle udane, że do dziś portret Dunajewskiego wisi w austriackim parlamencie. Jak pisał Erik von Kuehnelt-Leddihn to właśnie Polacy i ich umiłowanie wolności, którzy stanowili większość mieszkańców Galicji mieli bezpośredni wpływ na Ludwiga von Misesa, bodajże największego ekonomisty ASE i jednego z największych ekonomistów w historii. W II RP powstała również Krakowska Szkoła Ekonomiczna, wzorowana na ASE. Jej najbardziej znani przedstawiciele to Adam Heydel, Adam KrzyżanowskiFerdynand Zweig. O liberalizmie gospodarczym nauczał również Roman Rybarski

sobota, 17 czerwca 2017

Dlaczego państwo minimalne jest potrzebne?

Od czasu do czasu wspominam na blogu o tzw. libertarianizmie, a więc o poglądzie (a raczej całym zbiorze doktryn i filozofii politycznych) stojącym najbliżej wolności dla człowieka jako jednostki w polityce. Jak wspominałem w pierwszym tekście w tym temacie, jaki pojawił się już dobre 3 lata temu ogólnie libertarianizm można podzielić na dwa główne nurty:
-minarchizm - optujący za państwem minimalnym, ograniczonym do wojska, policji, sądownictwa i możliwie minimalnej administracji, do tego nurtu można zaliczyć np. Roberta Nozicka, Ayn Rand, Ludwiga von Misesa, Friedricha von Hayeka
-anarchokapitalizm - model bezpaństwowego kapitalizmu, a więc całkowite zastąpienie państwa sektorem prywatnym, także w dziedzinie bezpieczeństwa, sądownictwa i tworzenia jak i egzekwowania prawa, przedstawiciele nurtu to np. Murray Rothbard, Hans-Herman Hoppe, Stefan Molyneux, David Friedman

Postaram się wyjaśnić dlaczego to właśnie minarchizm jest tym właściwym i realnym systemem, do którego należy dążyć

Dlaczego "Akap" się nie uda

Jednym z głównych błędów jaki popełniają anarchokapitaliści wygląda mniej więcej tak: Rolę państwowych organów przejmą prywatne agencje ochrony (zwane w skrócie PAO), jako że zależy im na reputacji klientów będą powstrzymywać się one od walki między sobą i oddawać spory prawne pod prywatny arbitraż (forma prywatnego sądownictwa). Prawo które miałoby funkcjonować w takim systemie to prawo naturalne (a więc obiektywne prawo chroniące takie uniwersalne wartości jak prawo do życia, wolności i własności prywatnej jednostki). Mógłby również funkcjonować policentryczny system prawa, a więc współistnienie konkurujących systemów prawa, np. katolicy mogliby wybrać prawo kanoniczne, osoby świeckie tradycyjną rzymską paremię itd.

Gdzie leży problem? Otóż żeby mogły działać mechanizmy rynkowe i zachodzić relacja: agencja ochrony - klient, wpierw w ogóle musiałby funkcjonować wolny rynek. A żeby istniał wolny rynek, musimy mieć prawo chroniące podstawowe prawa jednostki ludzkiej jak prawo do życia, do wolności i własności prywatnej oraz musi istnieć silny mechanizm egzekwujący to prawo w praktyce. Z kolei każda forma anarchii kończy się wojną domową pomiędzy różnymi grupami walczącymi o przejęcie władzy i ustanowienie własnego systemu prawnego, czego przykładem jest chociażby wojna domowa w Hiszpanii w latach 30-tych XX w. Konkurencja jest dobra pod warunkiem że konkurenci nie mogą stosować przemocy. Widać to na przykładzie mafii czy różnych grup rebeliantów, w ich przypadku konkurowanie ze sobą działa na niekorzyść zwykłych ludzi. Żeby mechanizm konkurencji o klientów działał, konkurujący muszą działać zgodnie z prawem chroniącym podstawowe i niezbywalne prawa człowieka.

Koncepcja "Tysiąca Liechtensteinów", a więc powstawanie rozmaitych enklaw tworzących własne systemy prawne może świetnie funkcjonować, pod warunkiem że każda z nich również musi przestrzegać ogólnych zasad prawnych zawartych np. w Konstytucji. W przeciwnym przypadku mogą powstawać różnej maści twory komunistyczne, faszystowskie, teokratyczne lub przestępcze. Wystarczy spojrzeć jak w praktyce funkcjonują tzw. strefy no-go, jak np. strefy no-go tworzone przez muzułmańskich imigrantów wraz z policjami szariatu w krajach Europy zachodniej, czy prawdziwe raje dla przestępców jakimi były strefy no-go tworzone w Hongkongu przez chińskie mafie Triady, czy strefy no-go tworzone przez gangi w Brazylii. Że już nie wspomnę o grupach rebeliantów powstających na Bliskim Wschodzie jak Państwo Islamskie.


Federacja i minarchizm 

Decentralizacja władzy, a więc tworzenie takich "enklaw", "tysiąca Liechtensteinów" to dobry pomysł, ale żeby miało to "ręce i nogi" takie enklawy muszą działać zgodnie z pewnymi zasadami. A więc muszą przestrzegać Konstytucji, a nadzór nad nimi sprawować federalny rząd z silną armią, chroniący obywateli zarówno przed agresją wewnętrzna (przestępczością), jak i zewnętrza (potencjalny atak zbrojny ze strony innego państwa). Taki system nie byłby niczym nowym ani nadzwyczajnym. Na podobnych zasadach funkcjonuje system polityczny zwany federacją. Z powodzeniem sprawdził się w historii takich krajów jak Stany Zjednoczone Ameryki, Szwajcaria czy Niemcy. Federacja polega właśnie na tym, że kraj dzieli się na stany/kantony/landy etc. z których każdy posiada własną autonomię i może tworzyć do pewnego stopnia własny system prawny, ale nad całością pieczę sprawuje federalny rząd. W wersji minarchistycznej, taki rząd po prostu byłby ograniczony do swojej podstawowej roli: armia, policja, sądownictwo. Resztą zajmowałby się sektor prywatny. Oczywiście w kwestii bezpieczeństwa i walki z przestępczością również swój udział miałby sektor prywatny, ale jego podmioty, które zresztą istnieją już nawet w obecnym systemie (prywatne agencje ochroniarskie, agencje detektywistyczne, polubowne sądy etc.) również musiałby przestrzegać prawa i zapisów Konstytucji. Sama Konstytucja musiałaby być napisana w ten sposób, aby chronić bezpieczeństwo, wolność i własność obywateli. Tak więc rząd pełniłby takie role jak opisywali to np. Ayn Rand, Robert Nozick, Friedrich von Hayek, Ludwig von Mises czy Frederic Bastiat.