Social Icons

piątek, 29 listopada 2013

Reguła wzajemności

Reguła wzajemności opiera się na prostej zasadzie "coś za coś". Jeśli kto coś nam dał lub dla nas zrobił czujemy że powinnyśmy się zrewanżować.
Wyobraźmy sobie sytuację, gdy ktoś prosi nas o przysługę, którą nie mamy ochoty spełnić, bo jest zbyt trudna, kosztowna bądź czasochłonna, by ją spełnić. Wtedy grzecznie staramy się odmówić, jednocześnie prosząc nadawcę komunikatu o wyrozumiałość. Ten zwykle wspaniałomyślnie wycofuje się ze swej pierwszej prośby, przynosząc nam ulgę, związaną ze zwolnieniem nas z tego trudnego zobowiązania. Czujemy wdzięczność wobec nadawcy, (mimo że praktycznie przecież, nic dla nas nie zrobił) i mówimy sobie w duchu, że gdyby ta prośba była ciut mniejsza, to na pewno postąpilibyśmy inaczej. I oto nadawca komunikatu prosi nas o spełnienie innej, o wiele mniejszej prośby. Wtedy zwykle czując chęć, by odwzajemnić ustępstwo – decydujemy się spełnić tę drugą przysługę. Ta druga przysługa, choć kilka razy mniejsza od pierwszej, wcale nie musi być taka mała. Jest na tyle duża, że gdyby nadawca komunikatu, zwrócił się z tą prośbą jako pierwszą, to wtedy nasza gotowość, by ją spełnić, byłaby wielokrotnie niższa.

W latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku wyznawcy Hare Kriszna w Ameryce mieli poważny problem z finansami – przeciętny Amerykanin nie bardzo był skłonny do składania datków łysym osobom w przebraniach przypominających prześcieradła. Grupa HK miała więc spory problem z finansowaniem swojej działalności. Jej liderzy wymyślili jednak niezwykle błyskotliwe w swej prostocie i skuteczne rozwiązanie. Stosując oczywiście regułę wzajemności.
Realizowana przez nich taktyka polegała na tym, że zanim jakiś członek grupy zwrócił się do przechodnia o datek, inny członek „bezinteresownie” obdarowywał go kwiatem. Bogu ducha winien przechodzień, któremu wciśnięto kwiat do ręki, w żadnym wypadku nie mógł go oddać z powrotem. „Nie, nie. Proszę go zatrzymać – to nasz prezent dla pana” – kategorycznie stwierdzał członek HK. Następnie, kilkadziesiąt metrów dalej przechodzień natrafiał na innego członka, który - tym razem już bez kwiatka - prosił go o dobrowolny datek. Po odwdzięczeniu się, składając datek, odchodził i dopiero wtedy uświadamiał sobie w jaką wpadł pułapkę. Wściekły wyrzucał kwiat do kosza. W tym czasie jeszcze inny członek grupy przechodził się po wszystkich okolicznych koszach na śmieci, zbierając kwiaty i zanosząc je dla pierwszego łańcucha pułapki, czyli osobie wręczającej kwiaty. Prawie jak perpetum mobile :) Tak czy siak - taktyka przyniosła wymierne efekty finansowe. Stosowana w szczególności na lotniskach, okazała się niesłychanym hitem Stowarzyszenia Hare Kriszna, przynosząc mu ogromne sumy pieniędzy, wydane następnie na zakup i budowę świątyń, domów i przedsiębiorstw należących dziś do 321 ośrodków HK na świecie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz