Social Icons

piątek, 18 kwietnia 2014

Skąd tak naprawdę biorą się kryzysy gospodarcze

Spada produkcja, na rynkach finansowych panika i spadki notowań, inwestorzy wolą sprzedawać niż inwestować, rząd rozpaczliwie szuka oszczędności, na domiar złego rośnie bezrobocie a stopa życiowa wszystkich obywateli widocznie się obniża, tak oto się dzieje gdy wybucha kolejny kryzys gospodarczy. Do tego zła sytuacja finansowa w jednym kraju przechodzi na inne kraje i problem robi się globalny.

Ale skąd w ogóle w czasie pokoju (bo że wojna niesie ze sobą kryzys gospodarczy to wiadomo nie od dziś) bierze się taka recesja? Czy to oznacza że wolny rynek zawodzi? A może jednak jest wprost przeciwnie i to interwencja państwa w gospodarkę jest przyczyną nagłego spowolnienia wzrostu gospodarczego?

W szukaniu odpowiedzi na to pytanie polecam obejrzeć poniższy film:



Jest to jeden z odcinków programu "Kudlow & Company" z 28 sierpnia 2006 nadawanego w amerykańskiej stacji CNBC. W programie tym spotkało się dwóch amerykańskich ekonomistów: Arthur Laffer - niezwykle uznany ekonomista, były doradca Ronalda Reagana, twórca słynnej "krzywej Laffera" oraz Peter Schiff - wtedy jeszcze mało znany przedstawiciel Austriackiej Szkoły Ekonomii, doradca Rona Paula (libertariańskiego kandydata na prezydenta USA). Tematem programu był stan amerykańskiej gospodarki. Peter Schiff był zdania że w najbliższym czasie, prawdopodobnie w roku następnym USA czeka kryzys i to taki, który będzie się utrzymywał przez dobre kilka lat, a nie jedynie kwartałów. Przyczyną nadchodzącej recesji miał być podstawowy problem amerykańskiej gospodarki: "za dużo konsumpcji i pożyczania, a za mało produkcji i oszczędności". Według Schiffa: "chorobą jest finansowanie konsumpcji za pomocą długu". Odmiennego zdania był Art Laffer, według którego stan gospodarki amerykańskiej jeszcze nigdy nie był w tak dobrym stanie. Schiff jednak zwrócił uwagę że rozwój amerykańskiej gospodarki w ostatnich latach był mocno pozorny, gdyż nie wzrosła nawet zdolność produkcyjna, jedyne co wzrosło to "wartość nominalna akcji i nieruchomości", lecz kiedy ta bańka pęknie "złudne bogactwo wyparuje" i jedyne co zostanie to dług zaciągnięty za granicą. Pomiędzy ekonomistami doszło do niemalże kłótni, w konsekwencji zakończonej propozycją zakładu o to kto ma rację, wystosowaną przez Laffera. Przegrany miałby wysłać wygranemu symbolicznego centa i list z gratulacjami. Schiff przyjął propozycję, podkreślając że ówczesny boom na rynku nieruchomości nie wynika z faktycznego dobrobytu a jedynie ze sztucznie zaniżanych stóp procentowych. Później dyskusja przeniosła się na rozmowę o deficycie budżetowym kraju oraz pracy kobiet, ale w każdym razie w sprawie potencjalnego kryzysu stanęło na zakładzie.

Dziś wiemy już że zakład przegrał ten, który go zaproponował, czyli Arthur Laffer. Nieco ponad rok od emisji wspomnianego programu amerykańska gospodarka popadła w poważne kłopoty, a po upadku Lehman Brothers, jednego z największych banków w kraju we wrześniu 2008 nastała panika na Wall Street, kryzys przeniósł się na inne państwa i stał się kryzysem światowym. Co więcej sprawdziło się prawie wszystko to co przewidywał Peter Schiff. Kryzys zaczął się od rynku nieruchomości. Jego powodem było nierozważne wydawanie kredytów hipotecznych przez banki przy wysokim ryzyku spłaty, jako że brało je wiele osób o niewystarczających możliwościach finansowych. Początki takiej polityki kredytowej sięgają jeszcze prezydentury Billa Clintona, później była kontynuowana z jeszcze większym natężeniem przez George'a Busha. W dodatku od 2001 Fed (amerykański bank centralny) kierowany przez Alana Greenspana notorycznie utrzymywał stopy procentowe na wyjątkowo niskim poziomie. W ten sposób zaczęły rosnąć ceny mieszkań, jak i zadłużenie Amerykanów. USA notowały wzrost gospodarczy, który jednak był wzrostem spekulacyjnym, napędzanym przez bańkę spekulacyjną, która w końcu pękła w 2004 roku. Następnie mieliśmy sytuację odwrotną, Fed podnosił stopy procentowe, rosły obciążenia odsetkowe, kredytobiorcy przestali spłacać zobowiązania a ceny nieruchomości zaczęły spadać, było to widoczne zwłaszcza w 2006 r. Z związku z tym Fed od 2007 tym razem kierowany przez Bena Bernanke znacznie obniżył stopy procentowe. Miało to na celu obniżenie obciążeń kredytowych i wpompowanie w rynek taniego pieniądza. Przyniosło to jednak opłakane skutki, banki i inne instytucje inwestycyjne zaczęły bankrutować. Stany Zjednoczone sięgnęły po rezerwy walutowe, niestety na niewiele się to zdało, gdyż banki przestały sobie ufać i nie chciały sobie na wzajem pożyczać pieniędzy. Kiedy upadł Lehman Brothers, czwarty co do wielkości bank USA, kryzys rozpoczął się na całego i przeniósł się na inne kraje.

Jak widzimy cały wielki kryzys wziął się z prostej przyczyny, jak to określił Peter Schiff:  "za dużo konsumpcji i pożyczania, a za mało produkcji i oszczędności". Innymi słowy, prawdziwy rozwój polega na produkcji a nie na sztucznym pobudzaniu konsumpcji poprzez zadłużanie się. Jak widać do recesji nie przyczyniło się samo funkcjonowanie wolnego rynku, tylko zła polityka rządu oraz banku centralnego.

Austriacka teoria cyklu koniunkturalnego

Peter Schiff, który trafnie przewidział nadchodzącą recesję jest przedstawicielem Austriackiej Szkoły Ekonomii, o której wspominałem już na blogu w wpisach na temat libertarianizmu i liberalizmu. Szkoła ta jest znana m. in. ze sformułowania teorii cyklu koniunkturalnego, która ma wyjaśniać przyczynę występowania i skutki cykli koniunkturalnych (czyli dużych wahań wskaźników ekonomicznego, co występuje np. w czasie kryzysu gospodarczego). 

Moim zdaniem teoria  przedstawiona przez szkołę austriacką sprawdza się najlepiej ze wszystkich teorii na ten temat. Prace nad jej sformułowaniem i dalszą rozbudową podjęli głównie kolejno: Ludwig Von Mises, Friedrich von Hayek oraz Murray Rothbard.  

Austriacka teoria cyklu koniunkturalnego za przyczynę kryzysów gospodarczych przedstawia politykę banku centralnego, w której funkcjonuje tzw. pieniądz fiducjarny, czyli inaczej mówiąc pieniądz nie mający pokrycia w kruszcu (jak np. złoto) ani w ogóle w żadnych dobrach materialnych. O liczbie jego podaży na rynku decyduje ustalane przez bank centralny stopy procentowe. Według "Austriaków", banki powodują sztuczny ruch na rynku dóbr kapitałowych oraz nadmierne inwestycje w fazie ekspansji kredytowej i inflacyjnej emisji pieniądza. Ruch ten po pewnym czasie okazuje się pozbawiony zdrowych podstaw ekonomicznych (np. wiele projektów zostaje przeinwestowanych, kapitał lokowany jest w bardzo ryzykowne przedsięwzięcia czy wręcz spekulację papierami), co powoduje kontrakcję na rynku i recesję w gospodarce.
Austriacka teoria cyklu koniunkturalnego wychodzi z porównania ekonomicznej ekspansji spowodowanej wzrostem oszczędności (savings-induced boom), która jest, zdaniem Austriaków, zjawiskiem pozytywnym i do utrzymania (sustainable) z ekspansją spowodowaną nadmiernym kredytem (credit-induced boom), która z kolei, zdaniem Austriaków, jest zjawiskiem negatywnym i nie do utrzymania (nonsustainable). Za "nadmierny kredyt" uważają oni generalnie taki kredyt, który przewyższa oszczędności. Taką sytuację obserwujemy wtedy gdy kredyty wydawane się zbyt łatwo (np. przez sztucznie zaniżanie stóp procentowych przez bank centralny, udzielanie nadmiernej ilości kredytów osobom, które nie są wstanie ich spłacić itd.).
Taka właśnie była główna przyczyna wielkiego kryzysu z roku 2008, analogiczną sytuację mieliśmy z kryzysem w 1929, bodajże największym kryzysem gospodarczym w historii, wówczas również na skutek zwiększania podaży pieniądza powstawały bańki spekulacyjne, aż skończyło się to wielką recesją o zasięgu globalnym. Dlatego też Austriacy postulują likwidację banków centralnych oraz denacjonalizację pieniądza (zniesienie monopolu państwa na emisję pieniądza) lub przywrócenie oparcia pieniądza na standardzie złota. Argumentem przemawiającym za takim rozwiązaniem jest to, że przed powstaniem banków centralnych (zwłaszcza działających w takiej formie jak obecnie)  i w czasie funkcjonowania standardu złota (głównie wiek XIX i początek XX) nie było kryzysów gospodarczych na większą skalę. A te które się pojawiały również były skutkiem ekspansywnej polityki monetarnej prowadzonej przez Rząd. 
Np. Panika roku 1819 - wówczas Rząd USA intensywnie pożyczał pieniądze, by sfinansować wojnę brytyjsko-amerykańską w 1812 r., która spowodowała ogromne obciążenie dla rezerw USA. Doprowadziło to do zawieszenia obowiązku wymiany pieniędzy (na pieniądz kruszcowy) w 1814 r., a następnie ponownie podczas recesji w latach 1819-1821, co pogwałciło zawarte w umowach prawa deponentów. Pobudziło to zakładanie nowych banków i ekspansję emisji pieniądza. Wzrost ilości pieniądza zachęcił do dokonywania ryzykownych inwestycji. Wkrótce okazało się, że sytuacja pieniężna stwarzała zagrożenie dla gospodarki, a Drugi Bank Stanów Zjednoczonych został zmuszony zatrzymać ekspansję i wprowadzić bolesny proces kurczenia podaży pieniądza. Objawiło się to falą bankructw, niewypłacalnością banków oraz paniką bankową. Ceny spadały, natomiast bezrobocie w miastach rozprzestrzeniało się na szeroką skalę. Wielu Amerykanów nie miało wystarczająco dużo pieniędzy, by spłacić swoje długi.

Ale przyjrzymy się również innym kryzysom gospodarczym:
  • Kryzys japoński - przyczyna to podpisanie w 1985 roku tzw. porozumienia Plaza Accord, zostało ono zawarte przez Japonię, USA, Wielką Brytanie, Niemcy i Francję, jego celem było osłabienie dolara względem innych walut. Konsekwencją porozumienia oraz wielkich nadwyżek bilansu handlowego Japonii była znaczna aprecjacja jena, która prowadziła do zmniejszenia atrakcyjności japońskiego eksportu, który stanowił najważniejszy składnik tej gospodarki. Jednocześnie japoński bank centralny zdecydował się na ekspansywną politykę monetarną – podstawowa stopa procentowa została obcięta o połowę (z 5% na 2,5%). Efektem było napompowanie gigantycznej bańki na rynkach zarówno nieruchomości, jak i akcji. Bank centralny próbując naprawić swój błąd zaczął podnosić stopy procentowe, w efekcie bańka pękła a ceny nieruchomości zanotowały ogromny spadek, co wpędziło kraj w dużą stagnację
  • Kryzys tequila - kryzys walutowy w Meksyku w latach 1994-1995, jego przyczyną była nagła dewaluacja peso (czyli obniżenie kursu waluty narodowej przez rząd). Skutkami były: ucieczka inwestorów zagranicznych, spadek PKB oraz wzrost inflacji
  • Kryzys naftowy z 1973 r. - kryzys ten został spowodowany przez gwałtowny wzrost cen ropy naftowej na rynkach światowych, a jego bezpośrednią przyczyną było nałożenie embarga (sankcji) państw zrzeszonych w OPEC zastosowanych wobec Stanów Zjednoczonych po wybuchu wojny izraelsko-arabskiej w 1973 r.
Jak widzimy kryzys gospodarczy może być wywołany przede wszystkim przez złą politykę rządu lub banku centralnego. Oczywiście przyczyna czasem może być inna (np. klęska żywiołowa), ale najczęstsze i największe kryzysy, najdłużej się utrzymujące swoją przyczynę mają m. in. w : złej polityce monetarnej państwa, interwencji rządu na rynku walutowym, złej polityce gospodarczej państwa, sankcji gospodarczych, zbyt dużych obciążeniach podatkowych i biurokratycznych, rozpoczętych działaniach wojennych itd. A wspólny mianownik to działanie rządu i innych państwowych instytucji (jak bank centralny).
Mówiąc inaczej to nie wolny rynek prowadzi do kryzysów, tylko jego brak. To interwencja państwa w gospodarkę (jak i inne dziedziny) sprzyja powstawaniu problemów gospodarczych. 

Oczywiście politycy nie chętnie przyznają się do własnych błędów i wolą zrzucić winę na wolny rynek, co można zilustrować w ten sposób:



Na zakończenie proponuję austriacką teorię cyklu koniunkturalnego przedstawioną w formie muzycznej :)

2 komentarze:

  1. Dobre podsumowanie jak naprawdę wygląda kryzys i skąd się bierze, Od siebie dodam jeszcze, że pompowanie pieniędzy przez państwo w upadające firmy na dłuższą metę nie ma sensu, to jak lanie wody w dziurawe wiadro i tylko pogłębia recesję zamiast przynieść ożywienie gospodarcze. Dlatego kryzysy gospodarcze tak się przeciągają w nieskończoność.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy artykuł. Można wiele się dowiedzieć. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń