Social Icons

poniedziałek, 24 listopada 2014

Gurgaon - bogate i wolnościowe miasto w sercu Indii

Jakiś czas temu pisałem o tzw. wolnościowych społeczeństwach, a więc o przykładach wyjątkowo wolnych, wręcz quasi-libertariańskich społecznościach, które doskonale sobie radzą/radziły bez większej ingerencji państwa. Wymieniłem m. in. celtycką Irlandię, średniowieczną Islandię, Dziki Zachód oraz współczesną Szwajcarię i Liechtenstein. Tym razem postanowiłem omówić Gurgaon, czyli pewne indyjskie miasto, które jest o tyle ciekawym przykładem, że pozwolę sobie przedstawić go w osobnym wpisie.


Czym jest i jak powstał Gurgaon?

Indie przez wiele lat były biednym socjalistycznym i niezwykle skorumpowanym państwem. W ostatnich latach w końcu rozpoczęły się tam reformy gospodarcze i gospodarka faktycznie zaczęła się rozwijać. Jednak nadal wielu mieszkańców żyje w skrajnej biedzie i pewnie minie jeszcze sporo czasu zanim sytuacja ulegnie poprawie. Tymczasem omawiany Gurgaon to miasto, gdzie może odnaleźć naziemną linię metra, wielkie szklane biurowce, bogate apartamentowce, luksusowe hotele czy efektowne centra handlowe. Jak do tego doszło?

W 1979 roku władze indyjskiego stanu Haryana postanowiły zrobić odważny eksperyment. Dystrykt Faridabad został podzielony na dwie części. W pierwszej wokół miasta Faridabad władzę utrzymał rząd. Obszar ten miał dobrą infrastrukturę między innymi połączenie kolejowe ze stolicą New Delhi i żyzną ziemię. Z kolei druga część, Gurgaon została wydzielona z nieużytków i kamienistej ziemi. Nie było tam żadnej infrastruktury, czy połączeń kolejowych. W tym mieście postawiono praktycznie na całkowity wolny rynek, bez żadnego wpływu władz. W efekcie Gurgaon nie tylko znacznie przegonił Faridabad ale stał się ogólnie najbogatszym regionem w całych Indiach (także pod względem zarobków mieszkańców).

Rezultat ten był wynikiem mocno rozwiniętego prywatnego biznesu. Na miejscu gdzie wcześniej były nieużytki i kamienista ziemia wyrosły jak grzyby po deszczu: bogate apartamentowce, duże galerie handlowe, pięciogwiazdkowe hotele, wysokiej jakości szkoły, dwa duże stadiony, pola golfowe, luksusowe sklepy (Chanel, Louis Vuitton), salony Mercedesa i BMW oraz siedziby wielu międzynarodowych korporacji jak: Airtel, American Express, EXL, IBM, Microsoft, Sapient, DLF, Maruti Suzuki, Hero Honda, Infosys, Ericsson, Oracle, Bank of America, American Airlines, The Coca-Cola Company, Nokia, Motorola.

W mieście Gurgaon praktycznie wszystko działa na zasadach wolnorynkowych. W rękach prywatnych znajdują się nawet: drogi, chodniki czy transport. W mieście funkcjonują setki prywatnych autobusów oraz taksówek, które można zamawiać przez Internet, zamiast miejskich przystanków na parkingach znajdują się monitory na których możemy znaleźć listę oczekujących samochodów z zapisanymi na nie pasażerami. Rolę poczty pełnią prywatni kurierzy. Mieszkańcy mogą skorzystać z siedmiu wysokiej klasy prywatnych szpitali wraz z prywatnymi karetkami. W mieście nie działa nawet państwowa policja, tylko tysiące prywatnych ochroniarzy, zapewniających bezpieczeństwo a nawet kierując ruchem ulicznym.
W praktyce w Gurgaonie istnieją swego rodzaju oazy, które są właściwie małymi samowystarczalnymi miastami zarządzanymi niemal całkowicie przez prywatny sektor, w których standard życia jest wysoki. Jednak poza tymi oazami infrastruktura wygląda marnie. Z tymże jest to akurat wina państwa które zobowiązało się do budowy publicznych dróg łączących poszczególne "oazy wolności". Jak to zwykle bywa tak się jednak nie stało. Miasto to oczywiście nie jest całkowitym rajem na ziemi. Jednym z większym problemów są chociażby problemy z dostawami prądu (częste awarie zwłaszcza latem), jednak to ponownie wina państwa, które za to odpowiada. Tego typu problemy występują w całych Indiach, a Gurgaon to jedyne miasto w całym kraju w którym elektryczność dociera do wszystkich mieszkańców. Gurgaon walczy jednocześnie z przerwami w dostawach prądu, prywatny sektor zapewnił zabezpieczenie w postaci dieslowskich generatorów prądu które mogą zapewnić elektryczność nawet do pięciu dni. Jednym zdaniem to za co odpowiada państwa działa tam źle, to co funkcjonuje na wolnym rynku działa bardzo dobrze. Wygląda na to, że do pełni szczęścia potrzeba jeszcze wybudowanie prywatnych elektrowni oraz prywatnych dróg łączących wspomniane "oazy" :)

Polecam również obszerny artykuł New York Times'a na temat miasta Gurgaon (całość w języku angielskim):
http://www.nytimes.com/2011/06/09/world/asia/09gurgaon.html?_r=3&pagewanted=1

3 komentarze:

  1. Jak będą się tak rozwijać to wkrótce podciągną metro pod Warszawę ;)
    http://en.wikipedia.org/wiki/Rapid_MetroRail_Gurgaon
    It is the only privately funded public metro anywhere in the world. The venture thus does not have any investment by the central government, Haryana or any other public sector undertaking. Rapid Metro did not even get the 20 acres of land which it needed for the project at any concessional rate from the state.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ho ho takie fajnie metro wybudowane w 30 miesięcy :). A w Warszawie to zdaje się budują od 1925 r. i jeszcze trochę im zejdzie :D. Pozdrawiam ;)

      Usuń
    2. rzecz jasna w Polsce trwałoby to trochę dłużej, bo siłę roboczą mamy droższą, ale zapewne nie trwałoby to około 100 lat :)

      Usuń