Social Icons

sobota, 16 stycznia 2016

Przerzucalność podatków

O tzw. przerzucalności podatków z pracodawcy na pracownika i z producenta na konsumenta swego czasu bardzo mądrze mówił amerykański ekonomista Milton Friedman, formułując tzw. mit darmowego obiadu, co możemy zobaczyć na filmie poniżej:



W wielkim uproszczeniu można powiedzieć, że kiedy podwyższa się podatek dla przedsiębiorcy, zapłacą za niego pracownicy i konsumenci, poprzez wyższe ceny na rynku i niższe płace. Nie oznacza to jednak że np. kiedy przedsiębiorcy podwyższy się podatek o 5%, podniesie on ceny o dokładnie 5%. Wszystko zależy od gry popytu i podaży.

Np. jeśli polski przedsiębiorca jest gotowy zapłacić 2400 zł za pensję pracownika, to na takie koszty jest gotowy, licząc że właśnie taka inwestycja w siłę roboczą przyniesie mu zysk. Na tyle wycenia pracę pracownika, więc za tyle go zatrudnia. Jednak zgodnie z polskim prawem podatkowym, żeby pracodawca zatrudnił pracownika za około 1452 zł musi zapłacić właśnie 2400 zł. Więc zatrudnia pracownika, który dostaje do ręki 1452 zł za którego płaci 2400 zł. Chociaż pracownik widzi na umowie o pracę, że zarabia 1990 zł brutto, z czego dostaje "na rękę" 1452 zł netto. Odnosi więc wrażenie że za podatek dochodowy i inne składki ubezpieczeniowe (ZUS, składka zdrowotna etc.) kosztują go 1900-1452 = 538 zł. Tak naprawdę płaci on jednak 2400-1452 = 948 zł. Dla pracodawcy tak na dobrą sprawę nie ma większego znaczenia jaką część z płaconych przez niego 2400 zł dostanie pracownik, on jedynie wylicza na ile warta jest dla niego praca wykonywana przez pracownika. A więc pracownik który mógłby zarabiać nawet 2400 zł, musi się zadowolić 1452 zł i jeszcze ponosić ciężar podatków pośrednich, takich jak VAT i podatki akcyzowe, które bynajmniej nie są niskie, bo np. w cenie paliwa, połowę stanowią VAT + akcyza.

Co do cen na rynku, jeśli przedsiębiorca musi zapłacić wyższy podatek np. CIT albo VAT zwiększają się koszty produkcji wytwarzanych dóbr czy świadczonych usług przez jego przedsiębiorstwo. Ponieważ koszty poszły w górę, liczba tych dóbr na rynku będzie mniejsza, a więc będą one droższe. Niektórzy uważają że przedsiębiorca nie może podwyższyć cen, po podwyżce podatków, bo spadnie sprzedaż i przedsiębiorca nie zarobi. Jednak zapominają że na cenę wpływ ma nie tylko popyt na dane dobro, ale także jego podaż. Skoro podaż dóbr jest mniejsza, są one rzadsze, a więc konsumenci wyceniają je wyższej i cena wzrośnie.

2 komentarze:

  1. " Ponieważ koszty poszły w górę, liczba tych dóbr na rynku będzie mniejsza, a więc będą one droższe.
    "
    Nie widzę bezpośredniego związku przycznowo-skutkowego pomiędzy wzrostem kosztów a liczbą dóbr.
    Chyba raczej wzrost kosztów powoduje wzrost ceny i dlatego spada popyt i wskutek tego producent zmniejsza podaż.
    W skrócie: Cena = koszty + marża (zysk) producenta.
    Na wolnym rynku marża ma minimalną wysokość za jaką producentowi opłaca się produkować i może być zmieniona w minimalny sposób więc wzrost kosztów przekłada się na wzrost cen.
    Oczywiście jest możliwa optymalizacja produkcji czy cięcie kosztów ale przy założeniu wolnego rynku musiało to już nastąpić wcześniej poprzez wolną konkurencję i dalsze cięcie kosztów musiałoby spowodować obniżenie jakości towarów ale wtedy to już będzie inny towar więc tej sytuacji nie rozważamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ciekawa wypowiedzieć, uzupełnia to co napisałem. Ale myślę jednak, że skoro przedsiębiorca musi wychodzić na przeciw potrzebom konsumentów to jednak podważając ceny spodziewa się że ludzie są skłonni zapłacić za nie więcej. A ludzie są skłonni płacić więcej za "rzadszy towar". Tak czy inaczej podatki uderzają w konsumentów.

      Usuń