Social Icons

niedziela, 25 września 2016

Szkoła z Salamanki - pierwsza szkoła ekonomiczna w historii

Powszechnym mitem na temat ekonomii jest to, że ta nauka społeczna pojawiła się na przełomie XVIII i XIX w. wraz z rozwojem Ekonomii klasycznej, a "ojcem ekonomii" był Adam Smith. Tymczasem termin "ekonomia" był znany już w starożytności. Jego twórcą był grecki pisarz Ksenofont, pochodzi ono od słów "oikos" (dom) i "nomos" (prawo, reguła). Tak nazywano wówczas po prostu zasady prowadzenia gospodarstwa domowego. Prawdziwy rozwój nauk ekonomicznych nastąpił jednak w okolicach XVI w.

Jako że Hiszpania, Portugalia i Włochy były centrum handlu i przedsiębiorczości w XV i XVI stuleciu uniwersytety pod kontrolą późnych scholastyków (tomiści, dominikanie, jezuici etc.) podjęły wiele projektów badania prawidłowości, które rządziły życiem gospodarczym. Kluczową rolę odegrała zwłaszcza leżąca w Hiszpanii Szkoła z Salamanki. Począwszy od roku 1536, gdy dominikanin Franciszek de Vitoria zapoczątkował działalność scholastycznej szkoły salamanckiej, zajmowano się tam szczegółową analizą mechanizmów rynkowych i rolą państwa w gospodarce.

Czołowi przedstawiciele Szkoły

Francisco de Vitoria (1485–1546) - filozof, teolog i prawnik. W swoich pracach ekonomicznych Vitoria argumentował, że prawdziwą ceną jest ta cena, która powstaje na drodze wspólnego porozumienia między producentem a konsumentem. Oznacza to, że cena jest ustalana przez wzajemną relację podaży i popytu. Jeśli chodzi o międzynarodowy handel, rząd nie powinien ingerować w ceny ani relacje ustalone przez handlarzy między granicami. Postulował również liberalizację prawa dotyczącego płacenia i pobierania odsetek. 

Domingo de Soto (1494–1560) - był księdzem dominikańskim, który został profesorem filozofii w Salamance. Znacząco rozwinął teorię odsetek, popierając ogólną liberalizację. Stworzył również teorię kupna – wymiany par. Napisał, co następuje: “Im więcej zasobów pieniężnych istnieje w Medinie, tym bardziej niekorzystne warunki wymiany oraz wyższa cena, jaką musi zapłacić każdy, kto chce przesłać pieniądze z Hiszpanii do Flandrii, gdyż popyt na pieniądz jest mniejszy w Hiszpanii. Mniejsza ilość pieniędzy w Medinie powodowałaby natomiast, że płaciłby mniej, gdyż więcej ludzi chciałoby mieć pieniądze w Medinie, zamiast wysyłać je do Flandrii”. W tych słowach poczynił wielki krok ku wytłumaczeniu, skąd biorą się zyski z obracania walutą.

Martin de Azpilcueta Navarrus (1493–1586) - dominikańska zakonnik, ekspert prawa kanonicznego. Kierując się podstawowym rozumowaniem, Navarrus był pierwszym ekonomicznym myślicielem, który wyraził jasno i jednoznacznie, że rządowe ustalanie cen jest błędem. Kiedy dobra są w obfitości, nie potrzeba ustalać ceny maksymalnej, a kiedy ich brakuje, kontrola cen przysporzy więcej szkód niż zysków. W 1556 Navarrus stwierdził, że nie jest grzechem sprzedawać dobra po cenie wyższej niż cena oficjalna, jeśli jest to robione za zgodą wszystkich stron. Navarrus też jako pierwszy w pełni wykazał, że ilość pieniądza jest głównym czynnikiem determinującym jego siłę nabywczą.

Diego de Covarrubias y Leiva - uważany za najlepszego prawnika w Hiszpanii od czasów Vitorii. Król Filip II Habsburg uczynił go kanclerzem Kastylii, a ostatecznie został biskupem Segovii. Jego książka "Vararium resolutionum ex jure pontifico regio et caesareo libri IV" stanowiła najbardziej przejrzyste wyjaśnienie źródła ekonomicznej wartości. „Wartość wyrobu”, mówił, „nie zależy od jego natury, ale od wyceny ludzi, nawet jeśli ta wycena jest nierozsądna”.

Z tego powodu cena produktu nie jest dyktowana przez to, jak wiele materiałów zostało użytych, albo jak wiele pracy włożone w jego produkcję. Uzasadnia ją jedynie wspólnie ustalona rynkowa wartość w danym miejscu i czasie sprzedaży. Ceny spadają, kiedy kupujących jest niewielu i rosną, kiedy jest ich wielu. To wydaje się czymś oczywistym, jednak ekonomiści nie wiedzieli tego przez wiele stuleci – dopiero Szkoła austriacka odkryła ponownie „subiektywną teorię wartości” i włączyła ją do mikroekonomii.

Luis de Molina (1535–1601) - hiszpański jezuita. Wśród wszystkich prowolnorynkowych myślicieli swojej generacji, Molina był najbardziej konsekwentny w swoich poglądach na wartość ekonomiczną. Jak inni późni scholastycy, zgadzał się, że wartość dobra nie jest „wyznaczona przez jego szlachetność lub doskonałość”, ale „według jego zdolności do bycia użytecznym dla człowieka”. Dostarczył na to istotnego przykładu: Szczury, według swej natury, są bardziej „szlachetne” (wyższe w hierarchii Stworzenia) niż pszenica. Ale szczury nie są szanowane ani znaczące dla człowieka”, ponieważ „nie mają dla niego żadnej użyteczności”. Najbardziej zaawansowane pisma Moliny skupiały się na pieniądzu i kredycie. Podobnie jak wcześniej Navarrus, rozumiał relację pieniądza do ceny i wiedział, że inflacja jest rezultatem wyższej podaży pieniądza.

Podobnie jak Arystoteles, Molina również uważał, że wspólne posiadanie własności doprowadzi do końca hojności i dobroczynności. Poszedł jednak dalej, argumentując, że „jałmużna powinna być dawana z rąk prywatnych, a nie ze wspólnej własności”.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz