Social Icons

sobota, 17 czerwca 2017

Dlaczego państwo minimalne jest potrzebne?

Od czasu do czasu wspominam na blogu o tzw. libertarianizmie, a więc o poglądzie (a raczej całym zbiorze doktryn i filozofii politycznych) stojącym najbliżej wolności dla człowieka jako jednostki w polityce. Jak wspominałem w pierwszym tekście w tym temacie, jaki pojawił się już dobre 3 lata temu ogólnie libertarianizm można podzielić na dwa główne nurty:
-minarchizm - optujący za państwem minimalnym, ograniczonym do wojska, policji, sądownictwa i możliwie minimalnej administracji, do tego nurtu można zaliczyć np. Roberta Nozicka, Ayn Rand, Ludwiga von Misesa, Friedricha von Hayeka
-anarchokapitalizm - model bezpaństwowego kapitalizmu, a więc całkowite zastąpienie państwa sektorem prywatnym, także w dziedzinie bezpieczeństwa, sądownictwa i tworzenia jak i egzekwowania prawa, przedstawiciele nurtu to np. Murray Rothbard, Hans-Herman Hoppe, Stefan Molyneux, David Friedman

Postaram się wyjaśnić dlaczego to właśnie minarchizm jest tym właściwym i realnym systemem, do którego należy dążyć

Dlaczego "Akap" się nie uda

Jednym z głównych błędów jaki popełniają anarchokapitaliści wygląda mniej więcej tak: Rolę państwowych organów przejmą prywatne agencje ochrony (zwane w skrócie PAO), jako że zależy im na reputacji klientów będą powstrzymywać się one od walki między sobą i oddawać spory prawne pod prywatny arbitraż (forma prywatnego sądownictwa). Prawo które miałoby funkcjonować w takim systemie to prawo naturalne (a więc obiektywne prawo chroniące takie uniwersalne wartości jak prawo do życia, wolności i własności prywatnej jednostki). Mógłby również funkcjonować policentryczny system prawa, a więc współistnienie konkurujących systemów prawa, np. katolicy mogliby wybrać prawo kanoniczne, osoby świeckie tradycyjną rzymską paremię itd.

Gdzie leży problem? Otóż żeby mogły działać mechanizmy rynkowe i zachodzić relacja: agencja ochrony - klient, wpierw w ogóle musiałby funkcjonować wolny rynek. A żeby istniał wolny rynek, musimy mieć prawo chroniące podstawowe prawa jednostki ludzkiej jak prawo do życia, do wolności i własności prywatnej oraz musi istnieć silny mechanizm egzekwujący to prawo w praktyce. Z kolei każda forma anarchii kończy się wojną domową pomiędzy różnymi grupami walczącymi o przejęcie władzy i ustanowienie własnego systemu prawnego, czego przykładem jest chociażby wojna domowa w Hiszpanii w latach 30-tych XX w. Konkurencja jest dobra pod warunkiem że konkurenci nie mogą stosować przemocy. Widać to na przykładzie mafii czy różnych grup rebeliantów, w ich przypadku konkurowanie ze sobą działa na niekorzyść zwykłych ludzi. Żeby mechanizm konkurencji o klientów działał, konkurujący muszą działać zgodnie z prawem chroniącym podstawowe i niezbywalne prawa człowieka.

Koncepcja "Tysiąca Liechtensteinów", a więc powstawanie rozmaitych enklaw tworzących własne systemy prawne może świetnie funkcjonować, pod warunkiem że każda z nich również musi przestrzegać ogólnych zasad prawnych zawartych np. w Konstytucji. W przeciwnym przypadku mogą powstawać różnej maści twory komunistyczne, faszystowskie, teokratyczne lub przestępcze. Wystarczy spojrzeć jak w praktyce funkcjonują tzw. strefy no-go, jak np. strefy no-go tworzone przez muzułmańskich imigrantów wraz z policjami szariatu w krajach Europy zachodniej, czy prawdziwe raje dla przestępców jakimi były strefy no-go tworzone w Hongkongu przez chińskie mafie Triady, czy strefy no-go tworzone przez gangi w Brazylii. Że już nie wspomnę o grupach rebeliantów powstających na Bliskim Wschodzie jak Państwo Islamskie.


Federacja i minarchizm 

Decentralizacja władzy, a więc tworzenie takich "enklaw", "tysiąca Liechtensteinów" to dobry pomysł, ale żeby miało to "ręce i nogi" takie enklawy muszą działać zgodnie z pewnymi zasadami. A więc muszą przestrzegać Konstytucji, a nadzór nad nimi sprawować federalny rząd z silną armią, chroniący obywateli zarówno przed agresją wewnętrzna (przestępczością), jak i zewnętrza (potencjalny atak zbrojny ze strony innego państwa). Taki system nie byłby niczym nowym ani nadzwyczajnym. Na podobnych zasadach funkcjonuje system polityczny zwany federacją. Z powodzeniem sprawdził się w historii takich krajów jak Stany Zjednoczone Ameryki, Szwajcaria czy Niemcy. Federacja polega właśnie na tym, że kraj dzieli się na stany/kantony/landy etc. z których każdy posiada własną autonomię i może tworzyć do pewnego stopnia własny system prawny, ale nad całością pieczę sprawuje federalny rząd. W wersji minarchistycznej, taki rząd po prostu byłby ograniczony do swojej podstawowej roli: armia, policja, sądownictwo. Resztą zajmowałby się sektor prywatny. Oczywiście w kwestii bezpieczeństwa i walki z przestępczością również swój udział miałby sektor prywatny, ale jego podmioty, które zresztą istnieją już nawet w obecnym systemie (prywatne agencje ochroniarskie, agencje detektywistyczne, polubowne sądy etc.) również musiałby przestrzegać prawa i zapisów Konstytucji. Sama Konstytucja musiałaby być napisana w ten sposób, aby chronić bezpieczeństwo, wolność i własność obywateli. Tak więc rząd pełniłby takie role jak opisywali to np. Ayn Rand, Robert Nozick, Friedrich von Hayek, Ludwig von Mises czy Frederic Bastiat. 

4 komentarze:

  1. Stwierdzenie że "każda forma anarchii kończy się wojną domową" jest wyssane z palca.
    Zdaje się, że anarchią nazywasz stan po upadku państwa (Somalia), ale Hiszpania nie była przykładem anarchii tylko typowej wojny o władzę (z udziałem anarchistów).

    Bardziej prawdziwie można napisać "każda forma państwa kończy się wojną".

    Przykład USA (a także Niemiec, a nawet Szwajcarii) pokazuje, że federalizm się nie sprawdza i w dłuższym okresie prowadzi do centralizacji władzy, a wraz z nim do monopolizacji i wszystkich negatywnych skutków: długi, wojny, bezrobocie, inflacja, konflikty społeczne i polityczne, kontrola itd. Sukces Europy był oparty na różnorodności i rozdrobnieniu. A przykład UE doskonale pokazuje do czego prowadzi federalizacja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Somalii od czasu upadku państwa w 1991 nieustannie trwa właśnie wojna domowa pomiędzy grupami watażków walczących o władzę. Lol-libertariańskich teorii o panującym tam "prawie zwyczajowym" od dawna nie kupuję. Jedyne co tam panuje to szariat. To zawsze się tak kończy. Czemu w Chile był pucz wojskowy w 1973 r.?
      Bo rządy Allende były na tyle złe, że wojsko, jak i zwykła policja odmówiły posłuszeństwa, a sądy nie respektowały wyroków. W kraju panował chaos, bieda, głód, bezprawie i lewicowe bojówki latające z karabinami maszynowymi. Naturalną była więc reakcja armii na podjęcie interwencji i uporządkowanie sytuacji.

      USA zachowały wiele elementów wolności, jak np. wolność słowa, właśnie ze względu na dość dobrą Konstytucję. Szwajcaria zachowuje wyjątkowo jak na Europę niskie podatki, właśnie ze względu na to, że na większą zmianę jak podwyżka podatków musi się zgodzić i parlament i większość kantonów i większość obywateli w referendum. I to jest właśnie przykład prawdziwego hamulca przed zamordyzmem państwa, z którego można brać przykład. To co ja proponuję to federacja w wersji minarchistycznej, gdzie Konstytucja bardzo precyzyjnie określa, że rolą państwo jest tylko i wyłącznie armia, policja i sądownictwo. Coś takiego jak w tym artykule:
      http://stanislawwojtowicz.pl/2016/04/453/

      Usuń
  2. W Somali od kilku lat jest rząd.
    Wcześniej przez jakiś czas rządzili umiarkowani islamiści. Ale nie podobało się to amerykanom więc przy pomocy etiopskich wojsk zniszczyli struktury państwa.
    Pucze wojskowe częściej przynoszą biedę i śmierć.
    Rząd federalny USA jest jedną wielką patologią. Od wywoływania chaosu i wojen w wielu regionach świata po zdegenerowanie systemu finansowego i stworzenie największej piramidy finansowej w historii świata.
    Szwajcaria jest oczywiście jednym z najlepszych przykładów, ale nawet tam bank centralny dostał amoku i kreuje pieniądza bez limitu kupując za nie przewartościowane obligacje i akcje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To że w Somalii powstanie rząd było kwestią czasu. To zawsze się kończy w ten sposób. Dlatego według mnie rozwiązaniem byłoby stworzyć minarchistyczną, wolnościową Konstytucję, coś takiego jak Konstytucja Liberlandu. I wprowadzić zasadę, że np. zmiana Konstytucji może nastąpić tylko przy jednoczesnej zgodzie parlamentu i więcej niż połowy "kantonów", przy możliwości zawetowania zmiany przez obywateli w referendum. Czyli coś takiego jak w Szwajcarii, tylko bardziej konsekwentnie. Poza tym zwróć uwagę, że Szwajcaria funkcjonuje tak a nie inaczej ze względu na to, że społeczeństwo tam jest świadome. Widać to po wynikach referendów, jak np. 77% głosów przeciwko wprowadzeniu płacy minimalnej, 77% przeciw dochodowi gwarantowanemu itd. To jest tak naprawdę najważniejsze. Edukacja i uświadamianie społeczeństwa.

      Usuń