Social Icons

środa, 28 grudnia 2016

Jakie zmiany czekają nas w 2017 roku?

Nadchodzi nowy rok a wraz z nim następujące zmiany:
  • Abonament RTV zostanie zastąpiony składką audiowizualną 15 zł miesięcznie i będzie naliczana od każdego licznika elektrycznego, na który mamy podpisaną umowę na dostarczanie energii
  • Zmiany w podatku VAT - Rozszerzona zostanie lista towarów objętych tzw. odwrotnym obciążeniem, w którym VAT odprowadza nabywca towaru lub usługi, a nie sprzedający. Na liście znajdą się np. transakcje, których przedmiotem będą m.in. określone usługi budowlane. Odwrócony VAT obejmie też procesory, gdy łączna ich wartość w ramach jednolitej gospodarczo transakcji przekroczy 20 tys. zł oraz niektóre towary ze złota, srebra i platyny. 
  • Obniżenie podatku CIT dla małych firm (obrót nie przekraczający 1,2 mln euro) z 19% do 15%
  • Zmiany w podatku akcyzowym od samochodów - akcyza na samochody będzie zależeć od pojemności silnika oraz normy emisji spalin. Dodatkowo opłata będzie także zależna od wieku pojazdu, co reguluje współczynnik deprecjacji. W praktyce oznacza to wzrost akcyzy od starszych samochodów
  • Płaca minimalna w wysokości 13 zł za godzinę na wszystkich umowach, łącznie z umowami cywilnoprawnymi
  • Zniesienie pozwolenia na wycinkę drzewa na prywatnej posesji i kar za tę czynność
  • Zmiany w kwocie wolnej od podatku - Osoby zarabiające 6.600 zł rocznie lub mniej nie zapłacą podatku dochodowego. Dla podatników zarabiających więcej niż 6.600 zł a mniej niż 11 tys. zł rocznie, kwota wolna będzie stopniowo zmniejszać się do dzisiejszego poziomu 3091 zł. Podatnicy, którzy osiągają dochód pomiędzy 11 tys. zł a 85.528 zł rocznie będą opodatkowani na dotychczasowych zasadach, z kwotą wolną wynoszącą 3091 PLN. Powyżej dochodu 85.528 zł rocznie kwota wolna ulegnie stopniowemu zmniejszeniu, zaś podatnicy zarabiający więcej niż 127 tys. zł nie będą mieli kwoty wolnej.
  • Nowe stawki podatku handlowego - 0,8 proc. od przychodu między 17 mln zł, a 170 mln zł miesięcznie i 1,4 proc. od przychodu powyżej 170 mln zł miesięcznie.

niedziela, 27 listopada 2016

Ekonomia behawioralna

Ekonomia behawioralna - to dziedzina wiedzy z pogranicza ekonomii, psychologii i socjologii. Głównym przedmiotem jej badań jest badanie zachowań ludzi na rynku, które nie zawsze są w pełni racjonalne. Czyli dlaczego ludzie niekiedy podejmują działania dla nich niekorzystne, a wręcz stratne? Ekonomia behawioralna ma duże zastosowanie zarówno w biznesie, inwestowaniu, jak i w zwykłym codziennym życiu.



Teoria perspektywy

Teoria perspektywy - jest jedno z najważniejszych założeń ekonomii behawioralnej. Opisuje zachowania ludzi wobec ryzyka. Twórcami teorii byli amerykański ekonomista i psycholog Daniel Kahneman oraz amerykańsko-izraelski psycholog Amos Tversky. Za teorię perspektywy Kahneman otrzymał nagrodę Nobla w dziedzinie ekonomii w 2002 r. (Tversky już nie żył). Wspólnie z Kahnemanem nagrodę Nobla dostał również Vernon Smith, również mający duży wkład w rozwój ekonomii behawioralnej i ekonomii eksperymentalnej.

Teoria perspektywy obala teorię oczekiwanej użyteczności, dominującej do niedawna w głównym nurcie ekonomii, zakładająca racjonalność człowieka wobec decyzji. Np. Jeśli wolisz jabłko od banana, to będziesz też woleć 10-procentową szansę wygrania jabłka od 10-procentowej szansy wygrania banana. Problem w tym, że człowiek nie jest w pełni racjonalną istotą, wpływ na jego decyzje mają także subiektywne odczucia, emocje, awersja do ryzyka, czy błędy poznawcze i logiczne. Podważenie tej teorii to nie lada wyczyn, w końcu jej autorami byli tacy geniusze jak ekonomista Oskar Morgenstern oraz matematyk John von Neumann.

Najważniejsze założenia teorii perspektywy:
  1. Efekt pewności - polegający na tym, że preferowane są te prognozy, które dają pewny zysk, nawet jeśli alternatywna prognoza daje wyższy zysk oczekiwany (ale niepewny).
  2. Efekt odbicia - polegający na tym, że inaczej traktowana jest prognoza strat niż prognoza zysków. W przypadku, gdy dostępne są jedynie prognozy przynoszące straty, uczestnicy badania poszukiwali ryzyka i wykazywali odwrotność efektu pewności.
  3. Efekt izolacji - polega na tym, że ludzie upraszczają skomplikowane problemy skupiając się zwykle na tym, co różni dane alternatywy, a nie na tym co je łączy. Konsekwencją tego efektu jest fakt, że sposób sformułowania problemu wpływa na wybierane sposoby jego rozwiązania. W efekcie może powstać niespójność preferencji.

Pozostałe wybrane kwestie poruszane w ekonomii behawioralnej

 Niechęć do straty -  tendencja do preferowania unikania strat nad zdobywanie zysków. Pociąga to za sobą nadmierną ostrtendencja do preferowania unikania strat nad zdobywanie zysków. Przykładowo gdy klient sieci telekomunikacyjnej zapłaci w jakimś miesiącu wyjątkowo wysoki rachunek, operator może przedstawić mu ofertę pakietową pozwalającą uniknąć takiego rachunku w przyszłości. W rzeczywistości nowa oferta może być dla klienta niekorzystna (jeśli wysoki rachunek był spowodowany czynnikami losowymi), ale dla uniknięcia potencjalnych przyszłych strat klient będzie nią zainteresowany. Niechęć do straty jednak nie zawsze jest całkowicie nieracjonalnym zachowaniem. Przykładowo gdy cały nasz majątek wynosi 1000 zł, zysk 1000 zł oznacza dla nas podwojenie tego majątku. Strata 1000 zł oznacza natomiast utratę wszystkiego, co mamy, w szczególności pozbawiając nas środków do życia. Dlatego uniknięcie tej straty może być znacznie ważniejsze niż potencjalne podwojenie naszego majątku.

Efekt status quo - ludzie epatują niechęcią do jakiejkolwiek zmiany istniejącego stanu rzeczy

Paradoks hazardzisty - błąd poznawczy i błąd logiczny polegający na traktowaniu niezależnych od siebie zdarzeń losowych jako zdarzeń zależnych.

Efekt posiadania - ludzie zazwyczaj cenią wyżej rzeczy, które już posiadają. Np. człowiek kupuje bilet na wyprzedany koncert zespołu muzycznego za 200 dolarów. Ponieważ bardzo lubi ten zespół mógłby zapłacić za niego nawet 500 $. Ale gdyby ktoś chciał odkupić od niego bilet, prawdopodobnie zażądałby jeszcze więcej np. 3000 $. Minimalna cena sprzedaży jest więc wyższa niż maksymalna cena zakupu. Efekt posiadania nie odnosi się do dóbr, które traktujemy jako środek wymiany, rzadziej występuje on również u ludzi biednych. Ponieważ żyją oni poniżej swojego punktu odniesienia są zawsze stratni. Kiedy otrzymują niewielką kwotę, traktują ją jako zmniejszenie straty, a nie zysk.

Efekt dyspozycji - dążenie do radości spowodowanej osiągniętym zyskiem oraz unikanie smutku i żalu spowodowanego stratą

Efekt utopionych kosztów - zjawisko polegające na tym, że ludzie maja skłonność do trzymania się wcześniej podjętych decyzji nawet w sytuacji, gdy okazały się one niekorzystne, jeśli tylko były związane z poniesieniem dużych kosztów lub ze znacznym wysiłkiem. Np. decydujemy się jechać do kina, w czasie śnieżycy, dlatego że wcześniej kupiliśmy bilet.

Niechęć do nierówności - ludzie są przeciwni powstawaniu nierówności, które są naturalne, jedni nadają się do pewnej pracy lepiej a inni gorzej

Recyprokacja -chęć obdarowania osób, które dały nam coś za darmo

Hipoteza cyklu życia - skłonność do oszczędzania człowieka zależy od jego wieku

Niespójność dynamiczna - ludzie podejmują czasem decyzje niespójne, to znaczy inne niż wcześniej, niezgodne z przyjętą polityką; czasami coś zmieniają, czasami ryzykują

Inwestowania z rozmachem - „jeśli już inwestować to z rozmachem” : czasami kiedy już decydujemy się na daną politykę to idziemy od razu na całość

Strach i zachłanność - ludzie boją się, że nie zarobią, a jednocześnie chcą zarobić jak najwięcej

Instynkty stadne - ludzie są bardziej skłonni robić lub myśleć rzeczy, które wszyscy robią, lub które wszyscy uznają za normalne i dobre

Zagadka sprawiedliwości płac - jaka wysokość wynagrodzeń jest „sprawiedliwa”, kiedy różni ludzie przykładają się do rozwoju przedsiębiorstwa w różnym stopniu?

Płaca proefektywnościowa - przekonanie, że jeśli pracownik otrzyma wyższe wynagrodzenie to zwiększy się jego efektywność pracy

Lepkość cen - ceny zmieniają się wolniej niż popyt i podaż
 
Limity arbitrażu - arbitraż oznacza zarabianie na różnicach cen

Zagadka dywidendy - dotyczy nieracjonalnego pożądania dywidend przez inwestorów pomimo tego, że są one 2 razy opodatkowane, najpierw w postaci zysku przedsiębiorstwa (np. podatek liniowy), a potem jeszcze w postaci podatku od dywidendy

Tłusty ogon - zjawisko, które polega na tym, że wartości graniczne są większe niż zakładamy. Przykładowo : zakładamy, że 80% przypadków będzie normalna, 10% bardzo zła oraz 10% bardzo dobra. A tymczasem okazuje się, że 60% przypadków jest normalna, 20% bardzo zła oraz 20% bardzo dobra.

Efekt kalendarza - ceny akcji firm rosną stosunkowo szybciej w styczniu niż w pozostałych miesiącach

Efekt końca tygodnia - ceny akcji firm spadają stosunkowo najbardziej pod koniec tygodnia

wtorek, 25 października 2016

Czym jest filozofia?

Filozofia - ze starogreckiego oznacza dosłownie "umiłowanie mądrości". Pojęcie to pojawiło się w Starożytnej Grecji. Początkowo oznaczało szeroko rozumianą ciekawość intelektualną i poszukiwanie wiedzy. Ściślejszy sens terminom nadał Platon, a za nim Arystoteles. Celem filozofii miała być teoria, czyli poznanie prawdziwej rzeczywistości, w odróżnieniu od wiedzy pozornej czy przemijającej, a także od wiedzy praktycznej. Filozofia rozumiana jako nauka stawia sobie za zadanie prawdziwe i obiektywne poznanie danego przedmiotu. Z tak rozumianej filozofii wywodzą się współczesne szczegółowe dyscypliny naukowe i taka jest większość współczesnej filozofii akademickiej.



Główne zagadnienia filozofii

Centralne obszary filozofii to:
  • ontologia
  • epistemologia 
  • etyka
  • historia filozofii
  • logika
Ontologia - dział filozofii dotyczący natury bytu i rzeczywistości. Docieka o tym co i jak istnieje

Epistemologia -  teoria poznania lub gnoseologia – dział filozofii, zajmujący się relacjami między poznawaniem, poznaniem a rzeczywistością. Epistemologia rozważa naturę takich pojęć jak: prawda, przekonanie, sąd, spostrzeganie, wiedza czy uzasadnienie.

Etyka - dział filozofii, zajmujący się badaniem moralności i tworzeniem systemów myślowych, z których można wyprowadzać zasady moralne. Rozstrzyga kwestie dotyczące wartości, norm postępowania, cnót.

Historia filozofii - opisuje rozwój filozoficznych prądów od samego początku w starożytnej Grecji (VI w. p.n.e.) do chwili obecnej. Jest nauką filozoficzną badającą i analizującą rozwój problemów filozoficznych, metod uprawiania filozofii, poglądów filozoficznych, nurtów (prądów), szkół, systemów i kierunków filozoficznych na przestrzeni wieków.

Logika -  nauka o sposobach jasnego i ścisłego formułowania myśli, o regułach poprawnego rozumowania i uzasadniania twierdzeń.

niedziela, 25 września 2016

Szkoła z Salamanki - pierwsza szkoła ekonomiczna w historii

Powszechnym mitem na temat ekonomii jest to, że ta nauka społeczna pojawiła się na przełomie XVIII i XIX w. wraz z rozwojem Ekonomii klasycznej, a "ojcem ekonomii" był Adam Smith. Tymczasem termin "ekonomia" był znany już w starożytności. Jego twórcą był grecki pisarz Ksenofont, pochodzi ono od słów "oikos" (dom) i "nomos" (prawo, reguła). Tak nazywano wówczas po prostu zasady prowadzenia gospodarstwa domowego. Prawdziwy rozwój nauk ekonomicznych nastąpił jednak w okolicach XVI w.

Jako że Hiszpania, Portugalia i Włochy były centrum handlu i przedsiębiorczości w XV i XVI stuleciu uniwersytety pod kontrolą późnych scholastyków (tomiści, dominikanie, jezuici etc.) podjęły wiele projektów badania prawidłowości, które rządziły życiem gospodarczym. Kluczową rolę odegrała zwłaszcza leżąca w Hiszpanii Szkoła z Salamanki. Począwszy od roku 1536, gdy dominikanin Franciszek de Vitoria zapoczątkował działalność scholastycznej szkoły salamanckiej, zajmowano się tam szczegółową analizą mechanizmów rynkowych i rolą państwa w gospodarce.

Czołowi przedstawiciele Szkoły

Francisco de Vitoria (1485–1546) - filozof, teolog i prawnik. W swoich pracach ekonomicznych Vitoria argumentował, że prawdziwą ceną jest ta cena, która powstaje na drodze wspólnego porozumienia między producentem a konsumentem. Oznacza to, że cena jest ustalana przez wzajemną relację podaży i popytu. Jeśli chodzi o międzynarodowy handel, rząd nie powinien ingerować w ceny ani relacje ustalone przez handlarzy między granicami. Postulował również liberalizację prawa dotyczącego płacenia i pobierania odsetek. 

Domingo de Soto (1494–1560) - był księdzem dominikańskim, który został profesorem filozofii w Salamance. Znacząco rozwinął teorię odsetek, popierając ogólną liberalizację. Stworzył również teorię kupna – wymiany par. Napisał, co następuje: “Im więcej zasobów pieniężnych istnieje w Medinie, tym bardziej niekorzystne warunki wymiany oraz wyższa cena, jaką musi zapłacić każdy, kto chce przesłać pieniądze z Hiszpanii do Flandrii, gdyż popyt na pieniądz jest mniejszy w Hiszpanii. Mniejsza ilość pieniędzy w Medinie powodowałaby natomiast, że płaciłby mniej, gdyż więcej ludzi chciałoby mieć pieniądze w Medinie, zamiast wysyłać je do Flandrii”. W tych słowach poczynił wielki krok ku wytłumaczeniu, skąd biorą się zyski z obracania walutą.

Martin de Azpilcueta Navarrus (1493–1586) - dominikańska zakonnik, ekspert prawa kanonicznego. Kierując się podstawowym rozumowaniem, Navarrus był pierwszym ekonomicznym myślicielem, który wyraził jasno i jednoznacznie, że rządowe ustalanie cen jest błędem. Kiedy dobra są w obfitości, nie potrzeba ustalać ceny maksymalnej, a kiedy ich brakuje, kontrola cen przysporzy więcej szkód niż zysków. W 1556 Navarrus stwierdził, że nie jest grzechem sprzedawać dobra po cenie wyższej niż cena oficjalna, jeśli jest to robione za zgodą wszystkich stron. Navarrus też jako pierwszy w pełni wykazał, że ilość pieniądza jest głównym czynnikiem determinującym jego siłę nabywczą.

Diego de Covarrubias y Leiva - uważany za najlepszego prawnika w Hiszpanii od czasów Vitorii. Król Filip II Habsburg uczynił go kanclerzem Kastylii, a ostatecznie został biskupem Segovii. Jego książka "Vararium resolutionum ex jure pontifico regio et caesareo libri IV" stanowiła najbardziej przejrzyste wyjaśnienie źródła ekonomicznej wartości. „Wartość wyrobu”, mówił, „nie zależy od jego natury, ale od wyceny ludzi, nawet jeśli ta wycena jest nierozsądna”.

Z tego powodu cena produktu nie jest dyktowana przez to, jak wiele materiałów zostało użytych, albo jak wiele pracy włożone w jego produkcję. Uzasadnia ją jedynie wspólnie ustalona rynkowa wartość w danym miejscu i czasie sprzedaży. Ceny spadają, kiedy kupujących jest niewielu i rosną, kiedy jest ich wielu. To wydaje się czymś oczywistym, jednak ekonomiści nie wiedzieli tego przez wiele stuleci – dopiero Szkoła austriacka odkryła ponownie „subiektywną teorię wartości” i włączyła ją do mikroekonomii.

Luis de Molina (1535–1601) - hiszpański jezuita. Wśród wszystkich prowolnorynkowych myślicieli swojej generacji, Molina był najbardziej konsekwentny w swoich poglądach na wartość ekonomiczną. Jak inni późni scholastycy, zgadzał się, że wartość dobra nie jest „wyznaczona przez jego szlachetność lub doskonałość”, ale „według jego zdolności do bycia użytecznym dla człowieka”. Dostarczył na to istotnego przykładu: Szczury, według swej natury, są bardziej „szlachetne” (wyższe w hierarchii Stworzenia) niż pszenica. Ale szczury nie są szanowane ani znaczące dla człowieka”, ponieważ „nie mają dla niego żadnej użyteczności”. Najbardziej zaawansowane pisma Moliny skupiały się na pieniądzu i kredycie. Podobnie jak wcześniej Navarrus, rozumiał relację pieniądza do ceny i wiedział, że inflacja jest rezultatem wyższej podaży pieniądza.

Podobnie jak Arystoteles, Molina również uważał, że wspólne posiadanie własności doprowadzi do końca hojności i dobroczynności. Poszedł jednak dalej, argumentując, że „jałmużna powinna być dawana z rąk prywatnych, a nie ze wspólnej własności”.

niedziela, 21 sierpnia 2016

Mity na temat średniowiecza

Średniowiecze (okres w historii od V do XV wieku) jak żadna inna epoka obrosło nieskończoną wprost liczbą mitów. Tymczasem wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy, że większość z nich jest zupełnie nieprawdziwa, a same średniowiecze dzieli się na trzy etapy: wczesne średniowiecze (od V do około X/XI w.), pełne średniowiecze, inaczej rozkwit średniowiecza (od X/XI do XIV w.) i późne średniowiecze, zwany również jesienią średniowiecza (XIV-XV w.). Zwłaszcza okres pełnego średniowiecza był wbrew powszechnej opinii, wyjątkowo korzystną dla poprawy warunków bytowych i rozwoju gospodarczego epoką historyczną. Przejdźmy zatem do najbardziej popularnych średniowiecznych mitów.



Największy mity o średniowieczu


Mit 1: W średniowieczu panowały wyjątkowe złe warunki do życia dla ludzi najbiedniejszych, a ucisk władzy był bardzo duży.

W okresie około X-XV wieku nastąpił proces zwany w historii rozdrobnieniem feudalnym lub rozbiciem dzielnicowym. Polegał on na rozpadzie państwa na mniejsze niezależne księstwa, hrabstwa itd. Oznaczało to że władza była bardzo zdecentralizowana. Wówczas funkcjonującym systemem gospodarczym był feudalizm. Ziemia została podzielona pomiędzy rycerzy (feudałów), na tej ziemi rezydowali chłopi, którzy odpracowali pańszczyznę w zamian za ochronę ze strony rycerstwa. Czyli mieliśmy prostą wymianę, chłop oddawał część zbiorów, a rycerz w zamian za nią oferował mu ochronę, zapewniał bezpieczeństwo.

Chłop nie był więc niewolnikiem, tylko wolnym człowiekiem, zgodnie z panującą wówczas etyką chrześcijańską. Rycerz był właścicielem ziemi, ale nie był właścicielem chłopa. Co istotne, świadczenie chłopskie na rzecz pana feudalnego było wręcz ekstremalnie niskie w porównaniu z chociażby dzisiejszymi podatkami. Wówczas jednostką obrachunkową był dzień pracy. Żeby odrobić pańszczyznę, chłop potrzebował około 12-15 dni w roku, przez resztę roku pracował na własny rachunek. Niedziela zgodnie z panującą wówczas religią chrześcijańską była dniem wolnym od pracy, a do tego wszystkiego Kościół gwarantował dodatkowo całe 60 dni w roku wolnych od pracy. 

Jeśli w obrębie ziemi należącej do feudała znajdował się kościół lub kaplica, chłop płacił również dziesięcinę, czyli oddawał jedną dziesiątą zbiorów na rzecz duchowieństwa. Jednak wbrew powszechnej opinii było to świadczenie płacone zazwyczaj dobrowolnie. Dziesięcinę płacono po pierwsze żeby był kościół/kaplica, miejsce na modlitwę itd. Po drugie lokalny ksiądz pełnił rolę nauczyciela dla chłopskich dzieci, mógł ich np. nauczyć czytać i pisać.

W prawie całej Europie (nie licząc Anglii) obowiązywała zasada „wasal mojego wasala nie jest moim wasalem”. W praktyce oznaczało to że rycerz był zwierzchnikiem chłopa, książę był zwierzchnikiem rycerza, ale już nie był zwierzchnikiem chłopa. Król był zwierzchnikiem księcia, ale już nie rycerza. Zwykły chłop był więc praktycznie niezależny od króla, który był (król) nikim więcej jak strażnikiem prawa i reprezentacyjnym przywódcą królestwa. Chłop miał wszelkie prawo do własności tego co posiadał i wypracował (po opłaceniu pańszczyzny), mógł również się ożenić, mieć dzieci itd. Co istotne mógł również wraz ze swoją rodziną opuścić wieś, bez podawania przyczyny. Musiał tylko wypełnić bieżące zobowiązania, np. nie mógł odejść na jesieni, przeprowadzkę musiał oddalić do stycznia po ukończeniu prac na polu.

W miastach z kolei ludzie zajmowali się działalnością rzemieślniczą i handlem. W okresie pełnego średniowiecza znacznie zwiększyła się liczba ludności a poziom życia wzrastał. 

Tymczasem wraz z upadkiem średniowiecza i coraz większą centralizacją władzy (monarcha feudalna z czasem przeszła w monarchię stanową a następnie w monarchię absolutną) nastąpiło widoczne pogorszenie losu chłopów a nawet mieszczan. Nastąpiło również stopniowe podnoszenie podatków, psucie pieniądza i protekcjonizm handlowy (tzw. merkantylizm) co negatywnie wpływało na rozwój gospodarczy w erach nowożytnych. Zmianę na lepsze przyniosła dopiero rewolucja przemysłowa i coraz popularniejsze idee wolności gospodarczej na przełomie XVIII i XIX wieku.


Mit 2: Średniowiecze to okres ciemnoty i zacofania technologicznego

W rzeczywistości, średniowiecze to epoka w której znacznie usprawniono pracę na roli, wynaleziono trójpolówkę i chomąto, zaczęto używać ugoru jako pastwiska, nauczono się wykuwać stal, powstały tak wspaniałe wynalazki jak prasa drukarska Gutenberga, kołowrotek, wielki piec, młyn wodny, zegar, okulary, czy kompas. Powstały również pierwsze uniwersytety a uczeni zaczęli stanowić liczącą się grupę społeczną.


Mit 3: W średniowieczu ludzie nie dbali o higienę 

Wbrew powszechnej opinii ludzie w średniowieczu brali regularne kąpiele oraz myli się w specjalnych misach i baliach. Mało tego to właśnie w późniejszych epokach, nastąpiła "moda na niemycie się". Zwłaszcza w baroku, a więc w okresie XVI-XVIII wierzono że woda szkodzi, ludzie nie posiadali nawet własnych toalet, zamiast się myć, nakładali na siebie mąką ryżową. Wymyślnych ubrań tak popularnych w tej epoce nie prano, tylko je wietrzono. W dodatku w modnych wówczas perukach, dosłownie hodowano wszy.


Mit 4: Ludzie w średniowieczu byli przesadnie pobożni, panował fanatyzm religijny

Obok ludzi pobożnych istnieli również tacy, którzy w ogóle nie chodzili do kościoła. Obyczajowość była znacznie mniej purytańska niż się powszechnie uważa. Poszczególni teologowie różnili się co do poglądów. Słynne polowania na czarownice, oskarżanie o czary itp., pojawiły się dopiero u schyłku średniowiecza w XV w. A jego najsilniejszy wymiar wystąpił już w epokach przyszłych, zwłaszcza w XVII i XVIII w.


Mit 5: Kobiety w średniowieczu były pozbawione praw

Wprost przeciwnie, ze względu na chrześcijańską etykę, kobiety były znacznej lepiej traktowane w porównaniu z np. Starożytnym Rzymem. W tej epoce kobiety mogły też się uczyć i wykonywać rozmaite zawody na równi z mężczyznami. Mogły pracować na roli, zajmować się działalnością rzemieślniczą czy handlem. Niektóre z nich były nawet lekarkami, pisarkami i wykładowcami. Polityką głównie zajmowali się mężczyźni, ale istniały wyjątki od tej reguły, jak królowe sprawujące władzę w swoich królestwach: Konstancja Sycylijska, Urraka Kastylijska, Joanna I z Nawarry czy Melisanda z Jerozolimy. Wiele kobiet władało także poszczególnymi księstwami lub posiadało duże majątki ziemskie. Pogorszenie statusu kobiet nastąpiło od XVI w., idee emancypacji zaczęły powracać do łask pod koniec XVIII w. z nasileniem w XIX w.


Mit 6: W wiekach średnich wierzono że Ziemia jest płaska

Znaczna większość średniowiecznych uczonych uważała że Ziemia jest okrągła. Mit o tym że w średniowieczu wierzono w płaskość Ziemi narodził się w XIX w.


Mit 7: Pasy cnoty

Pierwszy pas cnoty powstał.... w XIX wieku. Był to element fascynacji średniowieczem i mitami na temat tej epoki. Legenda o pasach cnoty powstała na skutek popularnej wówczas opowieści o rycerzu, który miał założyć swojej żonie pas cnoty, gdy wyruszał na krucjatę. Opowieść była oczywiście tylko legendą.


Mit 8: Średniowiecze to epoka najgorszych i najczęściej stosowanych tortur

Tortury stosowano już od starożytności. Jednak prawdziwe apogeum co do ich stosowania nastąpiło już po średniowieczu, w okresie XVI-XVII w. Renesans (XV i XVI w.) przyniósł również wyjątkowo wymyślne rodzaje tortur ze względu na poszerzenie wiedzy na temat ludzkiego ciała. W średniowieczu za przestępstwa dominowały kary kompozycyjne, a więc odszkodowania wypłacane na rzecz poszkodowanego lub kary na rzecz państwa. Tortury jako takie pojawiły się wraz z działaniem Inkwizycji w okolicach XIV w. i były one ograniczone do wyjątkowych sytuacji, np. kiedy oskarżony pomimo dowodów nie chciał przyznać się do winy i były stosowane raczej sporadycznie. Pamiętajmy również że najbardziej krwawym okresem w historii pod względem tortur i zbrodni przeciwko ludzkości był XX wiek. Dwie wojny światowe i reżimy totalitarne przyniosły wyjątkowe okrutne metody działania stosowane m.in. przez Czeka, NKWD, Gestapo, SS, UPA czy OUN.


Mit 9: W średniowieczu ludzie żyli bardzo krótko

Średnia długość życia wynosiła 30 lat, ale było to efektem wysokiej śmiertelności noworodków i dzieci, co matematycznie ciągnie statystyki w dół. Ludzie jednak regularnie dożywali 60, 70, a niektórzy nawet 80 lat i więcej.

Źródła mitów na temat średniowiecza i ich obalanie

Z czego wynikają aż tak odbiegające od rzeczywistości mity? Źródeł jest co najmniej kilka. Po pierwsze mity na temat średniowiecza były rozpowszechniane już w epokach nowożytnych, czyli renesansie, baroku i oświeceniu jako podkreślenie nowoczesności nowych, lepszych czasów i krytykę, "ciemnych" lat minionych. Po drugie aspekt religijny, np. protestanci, w ten sposób podgrzewali nastroje antykatolickie. Największe nasilenie średniowiecznych mitów nastąpiło natomiast w XIX wieku. Wówczas zachód z związku z rozwojem rewolucji przemysłowej i kapitalistycznej gospodarki bardzo mocno się rozwijał. Przeciwnie do wschodu, zwłaszcza w Rosji, gdzie wciąż gospodarka oparta była na rolnictwie, co potocznie nazywano feudalizmem. Ludzie z zachodu sądzili że przez cały okres średniowiecza sytuacja w Europie wyglądała tak jak w ówczesnej Rosji. Przyczyną biedy i zacofania tego kraju była jednak silnie scentralizowana monarchia teokratyczna z carem na czele, a więc system zupełnie inny niż epoka pełnego średniowiecza. Ogromną liczbę mitów zrodziła wówczas także literatura popularna, swoją rolę w tym mieli również marksiści i socjaliści, starający się w ten sposób udowodnić swoją teorię o historycznej walce klas.

Obalanie mitów na temat średniowiecza pojawiło się już pod koniec XIX wieku. Przełom nastąpił w XX w. wraz z działalnością Szkoły Annales, czyli francuskiej szkoły historycznej, która przyjęła zupełnie nową metodologię badań, tzw. historię totalną, czyli szeroko zakrojone badania nad dawnymi społeczeństwami łączące w sobie historię gospodarczą, historię społeczną, antropologię historyczną, historię mentalności, geografię historyczną. W tym celu chętnie posiłkowali się osiągnięciami innych nauk, przede wszystkim ekonomii, socjologii, geografii, historii sztuki.

Więcej na temat średniowiecza można poczytać w książkach jednego z czołowych przedstawicieli tej szkoły, czyli Jacques'a Le Goffa. Wiele można znaleźć także na stronie: medievalists.net

Polecam również wykład o Średniowiecznych korzeniach wolnego rynku, którego autorem jest Paweł Awdaniec-Słomka z Klubu Austriackiej Szkoły Ekonomii:

środa, 29 czerwca 2016

Mit Mehrabiana

Jeśli kiedykolwiek czytałeś/aś jakąś książkę na temat mowy ciała czy komunikacji interpersonalnej, lub brałeś/aś udział w szkoleniu na ten temat, pewnie nie raz słyszałeś o regule 7% - 38% - 55%. A więc o regule mówiącej jakoby tylko 7% z tego co mówimy było istotne w procesie komunikacji z drugim człowiekiem, 38% naszego przekazu miałby stanowić ton naszego głosu, a aż 55% komunikatu miałaby stanowić komunikacja niewerbalna, a więc mimika i gesty. Problem w tym, że słynna reguła jest w rzeczywistości największym mitem dotyczącym komunikacji interpersonalnej jaki istnieje.



Wyjaśnienie i geneza mitu

Aby zrozumieć absurdalność tego mitu wystarczy wyłączyć dźwięk podczas programu w telewizji. Gdyby powyższa reguła była prawdziwa powinniśmy rozumieć co najmniej 55% przekazu, a nawet więcej, niektóre wersje tej reguły zakładają że nawet 70% a wręcz 90% komunikatu stanowią mowa ciała i mimika twarzy. Tymczasem zrozumienie tego co mówią bohaterowie w TV bez dźwięku okazuje się nie takie proste.

Innym przykładem są języki obce. Gdyby reguła mówiła prawdę, ich nauka byłaby zbędna. Jaki byłby sens nauki obcego języka, skoro tylko 7% komunikatu stanowiłyby same słowa? Wystarczyłyby gesty i ton głosu żeby porozumieć się z każdym obcokrajowcem w 93%. Tymczasem gesty w takiej sytuacji przydają się tylko jako dodatek, gdy zapomni się lub nie zna jakiegoś słowa. Jednak gdy spotka się dwóch obcokrajowców, gdzie każe z nich nie zna kompletnie języka drugiej osoby, pojawia się niemały problem ze wzajemnym porozumieniu. Istotą słynnej gry w kalambury jest to, że bez użycia mowy potrzeba dobrych kilku minut aby odgadnąć przekaz drugiej osoby. 

Jak więc jest to możliwe że coś co wydaje się tak oczywiste jest nadal błędnie powielane w artykułach, książkach i szkoleniach? Wszystko zaczęło się od badań przeprowadzanych w latach 60-tych XX wieku przez Alberta Mehrabiana. Jego eksperymenty dotyczyły rozbieżności pomiędzy przekazem niewerbalnym a werbalnym. Tzn. chciał on eksperymentalnie sprawdzić, czemu bardziej zawierzą odbiorcy, gdy zachowanie, mowa ciała i ton głos będą się między sobą różnić. Chodzi tu o sytuacje, gdy np. mówimy miłe rzeczy, choć nasz ton głosu wskazuje na gniew lub gdy uśmiechamy się, a chcemy kogoś zganić. Wyniki badania wykazały, że rozbieżności rozstrzygane są na pierwszym miejscu na korzyść zachowań niewerbalnych (55%), następnie tonu głosu (38%), zaś najmniej ufamy słowom (7%). Zatem badania Mehrabiana dotyczyły jedynie rozbieżności pomiędzy kanałem werbalnym a niewerbalnym, a nie komunikacji w ogóle. 

Na koniec podsumowanie mitu Mehrabiana w krótkiej prezentacji (w języku angielskim)

sobota, 21 maja 2016

Istota własności prywatnej

Własność nierozerwalnie związana jest z ludzką wolnością. Jako że człowiek jest jedynym "właścicielem samego siebie" (nie jest niczyją własnością, czyli niewolnikiem), powinien z tego względu mieć prawo do posiadania i dowolnego rozporządzania owocami swojej pracy. Ziemia pełna jest zasobów, które pozostają niczyje. Jednak jeśli ktoś zmieni naturę surowca poprzez wykonaną pracę, nabywa prawo do posiadania tworu, który wytworzył. To nazywa się pierwotnym zawłaszczeniem. Np. glina nie posiadająca właściciela jest dobrem niczyim, ale już rzeźba wykonana z tej gliny stanowi własność rzeźbiarza. Takie jest moralne i logiczne uzasadnienie własności prywatnej.



Własność prywatna a kalkulacja ekonomiczna 

Własność ma również ogromne znaczenie z punktu widzenia ekonomii. Austriacki ekonomista Ludwig von Mises w 1920 r. przedstawiając problem kalkulacji ekonomicznej, w eseju pt. "Kalkulacja ekonomiczna w socjalizmie", a następnie w książce "Socjalizm" wydanej w 1922 r. przedstawił nierealność funkcjonowania gospodarki socjalistycznej. Można zatem powiedzieć że Mises przewidział rozpad ZSRR, zanim jeszcze to państwo w ogóle powstało.

Jak słusznie zauważył Mises, problemem socjalizmu jest brak własności prywatnej środków produkcji. Oznacza to w praktyce, że tymi czynnikami produkcji nie da się handlować. A jeśli nie można nimi handlować, niemożliwe jest ustalenie ich cen rynkowych. I to właśnie brak tych cen rynkowych uniemożliwia przeprowadzenie kalkulacji ekonomicznej, nie da się ustalić wartości poszczególnych dóbr, ani oszacować rentowności podejmowanych inwestycji. W dodatku, ponieważ zarówno środki produkcji, jak i wytworzone za ich pomocą dobra nie stanowią własności prywatnej (tylko własność całego kolektywu) producenci nie mają żadnej ekonomicznej motywacji do zwiększania ilości czy poprawy jakości dóbr. Brak zachęty w postaci zysku powoduje że nie opłaca się ani dobrze pracować, ani być przedsiębiorczym i kreatywnym ani dobrze inwestować, nie ma wychodzenia naprzeciw potrzebom konsumentów. Gospodarka jest centralnie planowana przez władzę, która nie jest w stanie z przyczyn wcześniej wymienionych przeprowadzić rachunku ekonomicznego co do alokacji zasobów, a więc wszelkie planowanie mija się z celem. Do tego dochodzi jeszcze przerost biurokracji i ogromne koszty utrzymania niewydolnego państwa. Dlatego gospodarki socjalistyczne zawsze kończą się upadkiem.


Tragedia wspólnego pastwiska 

Tragedia wspólnego pastwiska (inaczej tragedia dobra wspólnego) - jest to problem przedstawiany w mikroekonomii i teorii gier opisujący pułapkę społeczną, w której indywidualny zysk jednego z uczestników społeczności prowadzi do strat dla społeczności jako całości. Koncepcja prowadzi do wniosku, że nieograniczony dostęp do ograniczonych dóbr publicznych – np. pastwiska – prowadzi do ich wyeksploatowania.

Po raz pierwszy na problem wyczerpywania dóbr publicznych zwrócił uwagę w 1832 brytyjski ekonomista William Forster Lloyd. W czasach bardziej współczesnych został on rozpropagowany przez biologa Garretta Hardina, który opisał go i nazwał "tragedią" w miesięczniku "Science" w 1968.

Hardin opisał tragedię na przykładzie wiejskich wspólnot, które wypasały mleczne krowy na wspólnych pastwiskach (ang. The commons). Krów pasło się akurat tyle (np. 100), aby trawa na pastwisku mogła odrastać. Ale jeden z rolników stwierdził, że doda do takiego stada jeszcze jedną swoją krowę, co pozwoliło mu na większe przychody z mleka. Krów od tego czasu było 101, a rolnik był zadowolony, bo wypasał kolejną krowę. Efekt dla całego pastwiska, które zaczęło mieć więcej krów niż mogło wyżywić, nie był jeszcze widoczny. Gdy dowiedzieli się o tym inni mieszkańcy wioski, wyprowadzili na wspólne pastwisko kolejne krowy: 102. i następne. Po jakimś czasie trawa na pastwisku przestała odrastać, a pastwisko ostatecznie zostało wyjałowione. Mieszkańcy stracili pastwisko, a ich krowy przestały dawać mleko. Nieprzestrzeganie umowy korzystania z pastwiska przez kilka osób doprowadziło do jego zniszczenia.

Krótko mówiąc: Zbyt duża liczba użytkowników dobra wspólnego może doprowadzić do zniszczenia tego dobra. Z kolei pojedyncza osoba korzystająca z dobra publicznego bardziej, niż się jej należy (efekt gapowicza), zawsze na tym zyskuje.

Historycznym rozwiązaniem problemu wspólnot w Anglii był proces grodzenia, który doprowadził do wydzielenia własności prywatnej i początku rewolucji przemysłowej w czasach Odrodzenia.

Poniżej możemy odnaleźć prostą grę prezentującą tragedię wspólnego pastwiska:
http://bunnies.learnliberty.org/

Wcielamy się w rolę handlarza królików. Sprzedajemy je poprzez kliknięcie myszką. Gra rozgrywana jest w dwóch rundach (następujące po sobie pory roku). Po pierwszej rundzie pozostałe króliki - powiększają swoją liczebność trzykrotnie. W grze rywalizujemy z dwoma innymi handlarzami, a celem jest uzyskanie jak największego przychodu na koniec drugiej rundy. Możemy zagrać w dwie wersje gry: jedną, w której zwierzęta są wspólne i drugą, w której są prywatną własnością. Zagranie w obie gwarantuje zrozumienie zjawiska tragedii wspólnego pastwiska.

niedziela, 20 marca 2016

Metodologia Austriackiej Szkoły Ekonomii

Austriacka Szkoła Ekonomii - to szkoła ekonomiczna powstała w XIX wieku, założona przez austriackich ekonomistów: Carla Mengera, Eugena von Böhm-Bawerka i Friedricha von Wiesera. Na przestrzeni lat przeżyła prawdziwy rozwój, w XX wieku dzięki takim ekonomistom jak Ludwig von Mises, Friedrich August von Hayek, Murray Rothbard czy Henry Hazlitt. Dziś tradycja szkoły austriackiej jest kontynuowana przez takich ekonomistów jak: Hans-Hermann Hoppe, Jesus Huerta de Soto, Walter Block, czy Peter Schiff.

O ASE wspominałem już w postach na temat libertarianizmu, liberalizmu czy kryzysów gospodarczych.

Przewaga tej szkoły ekonomicznej nad innymi szkołami leży w wyjątkowo racjonalnej metodologii badań. Opiera się ona na tzw. prakseologii, czyli apriorycznej i dedukcyjnej nauki o celowym ludzkim działaniu. Słuszność oparcia metodologii badań ekonomicznych na prakseologii wynika z faktu, że rynek tworzą ludzie, a nie statystyki czy modele ekonometryczne. Trudno ustalić prawa ekonomii bez analizy ludzkiego działania i logicznych implikacji z niego wynikających.



















Metodologia szkoły austriackiej, pełny zarys 

Metodologia ASE charakteryzuje się:
  • antyempiryzmem: krytycznym podejściem do empirycznego testowania (weryfikowania lub falsyfikowania) teorii ekonomicznych;
  • dezaprobatą dla matematycznego modelowania zjawisk gospodarczych;
  • aprioryzmem: aprobatą dla dedukcyjnego budowania teorii ekonomicznych w oparciu o ustalone aksjomaty
  • indywidualizmem metodologicznym: przekonaniem, że analiza zjawisk społecznych powinna rozpoczynać się od badania zachowań jednostek
  • subiektywizmem metodologicznym: przekonaniem, że decydujący wpływ na zjawiska społeczne mają czynniki subiektywne: wiedza, przesądy, potrzeby i przekonania osób biorących udział w tych zjawiskach.
W wielkim uproszczeniu: empiryczne (doświadczalne) metody badawcze są uzasadnione dla nauk przyrodniczych takich jak: biologia, chemia, czy fizyka. Natomiast prakseologia, a tym samym ekonomia, podobnie jak logika i matematyka należą do nauk apriorycznych, których założeń nie można podważyć empirycznie, a ustala się je na drodze dedukcyjnego rozumowania.

Przykładem dedukcyjnego rozumowania jest wysnucie wniosku: Ponieważ Polska leży w Europie, każdy urodzony w Polsce jest Europejczykiem.

W kategoriach prakseologicznych (czyli dotyczących ludzkiego działania) można przykładowo wysnuć następuje wnioski: 
Działanie ludzkie polega na celowym dążeniu do osiągnięcia pożądanych celów za pomocą ograniczonych środków. Nikt nie może celowo nie działać. Każde działanie ma na celu poprawę subiektywnego stanu jednostki. Większa ilość określonego dobra jest ceniona wyżej niż mniejsza ilość tego samego dobra. Ludzie wolą satysfakcję osiągniętą wcześniej od satysfakcji osiągniętej później. Produkcja musi poprzedzać konsumpcję. To, co jest konsumowane obecnie, nie może być skonsumowane ponownie w przyszłości. Jeśli cena jakiegoś dobra spadnie, to ludzie będą je kupować w takiej samej lub większej ilości niż dotychczas. Ustalenie cen poniżej cen równowagi rynkowej spowoduje braki na rynku. Bez prywatnej własności środków produkcji nie istnieją ceny środków produkcji, a jeśli nie istnieją ceny środków produkcji, to niemożliwy jest rachunek kosztów.

Badając logiczne implikacje wynikające z ludzkiego działania można ustalić prawa ekonomii. Ludwig von Mises w swoim słynnym dziele "Ludzkie Działanie" wskazywał również istotną role tzw. katalaktyki, czyli mówiąc najprościej wywodzącej się z prakseologii nauki o ludzkiej wymianie. Pozwala ona na przykład ustalić dlaczego konsument jest gotowy zapłacić za dany towar, daną kwotę. A dzieje się tak dlatego, że w danej chwili ceni on określoną sumę pieniędzy mniej niż pożądany towar. Czyli wymienia mniej cenione dobro, na dobro wyżej cenione. Jak każde ludzkie działanie, jego działanie służy poprawie subiektywnego stanu z gorszego na lepszy. Dzięki temu możemy zrozumieć chociażby to, w jaki sposób kształtują się ceny na rynku.

Różnice w założeniach Austriackiej Szkoły Ekonomii a ekonomii głównego nurtu możemy zobaczyć w tabelii poniżej:

niedziela, 21 lutego 2016

Jak rozpoznać psychopatę?

Psychopatia (inaczej osobowość dyssocjalna, osobowość antyspołeczna) to wyjątkowo groźne zaburzenie osobowości. Psychopaci chociaż nie są osobami chorymi psychicznie (są w pełni poczytalni i świadomi swoich czynów) przez swój brak zdolności do empatii, wyrzutów sumienia i głębszych uczuć stanowią poważne zagrożenie dla społeczeństwa. Wielu z nich jest przestępcami: złodziejami, gwałcicielami, gangsterami, sprawcami napadów i rozbojów, a nawet mordercami, w tym seryjnymi. Jednak wbrew powszechnej opinii, większość z nich nie zabija, a niektórzy nawet nie wkraczają w ogóle na drogę przestępstwa, zostają prawnikami, biznesmenami, politykami, wyjątkowo bezwzględnymi i bezdusznymi w swoim działaniu. Często również dokonują przestępstw "w białych rękawiczkach", np. malwersacji finansowych, wyłudzeń i rozmaitych oszustw. Stanowią około 2-3% społeczeństwa. Z pozoru może wydawać się to niewiele, jednak biorąc pod uwagę że na 100 osób przypada około 2-3 psychopatów, statystycznie prawie każdy człowiek w życiu spotka chociaż jednego psychopatę, chociaż może o tym nawet nie wiedzieć.


Przyczyny psychopatii nie są jednoznacznie znane, jednak najprawdopodobniej jest to zaburzenie uwarunkowane genetycznie. Pewnym mitem jest to, że psychopatą zostaje się na skutek traumatycznego dzieciństwa. Owszem przeżycia z dzieciństwa mają ogromny wpływ na psychikę dorastającego człowieka, np. przestępcy seksualni to często osoby molestowane w dzieciństwie, a ludzie wyjątkowo agresywni doświadczali jako dzieci przemocy. Jednak akurat psychopaci wywodzą się także z całkowicie normalnych i stabilnych rodzin, ku rozpaczy rodziców, którzy zastanawiają się "gdzie popełnili błąd". Tymczasem błędu nie było, psychopaci się po prostu rodzą, a nie stają się nimi na skutek błędów w wychowaniu. Dzieciństwo może mieć jedynie wpływ na kształtowanie się postępowania psychopaty w swoim życiu. Np. psychopata wychowywany w stabilnej rodzinie może wyrosnąć na nieuczciwego prawnika lub biznesmena, a psychopata doświadczający przemocy w dzieciństwie może stać się w wieku dorosłym brutalnym mordercą lub gwałcicielem. Czasami rozróżnia się również psychopatię, której przyczyna leży w genetyce od socjopatii, bardzo zbliżonego do psychopatii zaburzenia, którego przyczyny upatruje się w czynnikach środowiskowych.

Jedną z najbardziej znanych hiopotez co do przyczyn osobowości psychopatycznej jest uszkodzenie układu limbicznego mózgu. A konkretnie uszkodzeniu ulega połączenie ciała migdałowatego z korą przedczołową (połączenie to, to tzw. pęczek haczykowaty). Ponieważ ciało migdałowate uruchamia niemal wszystkie ważne emocje, tłumaczy to dlaczego psychopaci nie odczuwają np. empatii, strachu, wyrzutów sumienia, a ich uczucia są wyjątkowo płytkie.

Ciekawą teorię przedstawiają również socjobiolodzy i psychologowie ewolucyjni (jak np. Linda Mealey). Według nich psychopaci realizują wyjątkowo agresywną strategię ewolucyjną, niczym drapieżnicy wykorzystują innych ludzi do swoich celów, maksymalizując własne zyski, często również posiadają liczne potomstwo, jednak nie dbają o swoje dzieci (wnoszą więc w swoje "sukcesy reprodukcyjne" wyjątkowo małe koszty). Większość ludzi dba o swoje dzieci (które są kopiami ich genów), a z obcymi ludźmi woli współpracować zamiast szukać wrogów. Takie strategie z punktu widzenia ewolucji są zdecydowanie skuteczniejsze dla przetrwania gatunku ludzkiego, aniżeli strategie psychopatów, którzy narażają siebie i innych na niebezpieczeństwo. Jednak strategie ewolucyjne psychopatów są na tyle silne, że ewolucja całkowicie ich nie wyplewiła. Agresywna strategia psychopatów robi się tym mniej opłacalna (w kategoriach przetrwania gatunku) im psychopatów jest więcej, dlatego zawsze stanowią oni jedynie margines społeczności, około 2-3% całego społeczeństwa. Taką teorię nazywa się doborem frekwencyjnym.

Na obecny stan wiedzy psychologicznej i medycznej psychopatia pozostaje zaburzeniem nieuleczalnym, żadna z dotychczasowych prób terapii, ani psychoterapii ani farmakoterapii nie przyniosła widocznych efektów.


Skala obserwacyjna skłonności psychopatycznych

Robert D. Hare, kanadyjski ekspert od psychologii kryminalistycznej, od wielu lat badający kwestię psychopatii opracował specjalne narzędzie badawcze zwane Skalą obserwacyjną skłonności psychopatycznych. Opisał je w swojej książce pt. "Psychopaci są wśród nas". Pozwala ono na rozpoznanie osobowości psychopatycznej. Skala zawiera dokładny opis cech, charakterystycznych dla psychopaty. Oczywiście żeby jednoznacznie zdiagnozować potencjalnego psychopatę, badania powinna przeprowadzić osoba z dużym doświadczeniem, aby nie dokonać nadinterpretacji. Część z wymienionych w skali cech charakteru występuje również u nie-psychopatów. Prawdziwy psychopata powinien mieć zdecydowaną większość, a wręcz wszystkie z wymienionych cech.

Symptomy psychopatii wymienione na skali dzielą się na dwie kategorie: emocjonalne-interpersonalne oraz odchylenia społeczne.

Symptomy emocjonalne-interpersonalne: 

1. Łatwość wysławiania się i powierzchowny urok
Psychopaci są urodzonymi mówcami, bywają dowcipni i elokwentni. Potrafią zafascynować rozmówcę niesamowitymi historiami, opowiadanymi w bardzo wiarygodny sposób. Są zdolni do błyskawicznej, inteligentnej riposty. Nie czują strachu przed wykryciem kłamstwa ani stresu, więc potrafią kłamać w żywe oczy. Często próbują wywołać wrażenie, że znają się na socjologii, psychiatrii, medycynie, psychologii, filozofii, literaturze, sztuce lub prawie.

2. Egocentryzm i przesadne poczucie własnej wartości
Psychopaci charakteryzują się narcystycznym, grubo przesadzonym poczuciem własnej wartości oraz zdumiewającym egocentryzmem i postawą roszczeniową. Postrzegają siebie jako centrum wszechświata, istoty wyższe, którym wolno żyć zgodnie z własnymi regułami. Uwielbiają poczucie władzy i sprawowanie kontroli.  Nie potrafią uwierzyć, że inni mają zasadne poglądy odmienne od ich własnych. Niekiedy jednak, taka przesadna pewność siebie i egocentryzm bywają zgubne. Np. często zwalniają swoich adwokatów w procesach karnych, twierdząc że lepiej obronią się sami, z katastrofalnym skutkiem. Psychopaci rzadko odczuwają zakłopotanie z powodu swoich prawnych, finansowych lub osobistych problemów. Uważają je za tymczasowe komplikacje, wywołane brakiem szczęścia, nielojalnością przyjaciół lub niesprawiedliwym i nieudolnym systemem. "Wszyscy winni tylko nie ja" tak można by scharakteryzować postawę psychopaty jednym zdaniem. Często snują również nierealne plany, np. odsiadując wyrok w więzieniu, planują robienie zawrotnej kariery w dziedzinach, na których znają się słabo zaraz po wyjściu na wolność, a jeszcze lepiej na skutek rychłego zwolnienia warunkowego.

3. Brak wyrzutów sumienia lub poczucia winy
Psychopaci wykazują szokującą obojętność wobec destrukcyjnego wpływu, jaki ich działania wywierają na innych ludzi. Mówią o tym nieraz zupełnie otwarcie, nie poczuwają się do winy, nie żałują wywołanego przez siebie bólu i zniszczeń i nie widzą powodu, dla którego mieliby się tym wszystkim przejmować. Racjonalizują swoje nawet najbardziej nikczemne czyny. Gdy psychopata kradnie, uważa się tak naprawdę wyświadczył ofierze przysługą, która zapewne dostanie pieniądze z odszkodowania, gdy dźgnie kogoś nożem stwierdzi, że sam jest bardziej poszkodowany, bo dostał 2-letni wyrok, a ofiara spędziła tylko 3 miesiące szpitalu. Nawet po zabójstwie psychopata stwierdzi np. że "ten człowiek mógł nie wchodzić mi w drogę".

4. Brak empatii
Obok braku wyrzutów sumienia najbardziej przerażającą cechą psychopatów jest niemal zupełny brak empatii. Psychopaci nie potrafią wejść w skórę kogoś innego, chyba że w czysto intelektualnym sensie. Cudze uczucia zupełnie ich nie interesują. Psychopaci postrzegają innych niemal jak przedmioty, którymi można posłużyć się dla własnej satysfakcji. Ich ulubionym celem są ludzie słabi i bezradni, których nie żałują, lecz wyśmiewają, jako osoby które same proszą się o to, żeby je wykorzystać. Nawet dosyć poważni przestępcy niebędący psychopatami niekiedy mają opory, czują się źle kiedy krzywdzą innych. Tymczasem psychopata jest zdolny do torturowania człowieka z równym spokojem, z jakim normalny człowiek kroi chleb, przygotowując kolację.

Psychopaci są odporni na cierpienia zarówno osób obcych, jak i bliskich. Jeśli podtrzymują więzi z małżonkami lub dziećmi, czynią tak dlatego, że traktują ich jak swoją własność, podobnie jak zestaw stereo lub samochód. Czasami wręcz lepiej traktują posiadane przedmioty niż swoich "bliskich". Od najmłodszych lat, okradają, okłamują i wykorzystują własnych rodziców. Kiedy sami zostają rodzicami, dzieci traktują tylko jako swoją własność. Nie dbają o nich, zaniedbują je, często zostawiają ich samemu lub pod opieką zupełnie nieopowiedzianej osoby, np. sąsiada alkoholika. Zdarzają się nawet przypadki zabijania własnych dzieci przez psychopatów, w tym również przez kobiety. Nie należy tego mylić z zabiciem dziecka przez matkę pod wpływem stresu poporodowego, psychopatki zabijają własne dzieci w pełni świadomie.

5. Skłonność do oszukiwania i manipulacji
Jak podaje Paul Ekman (amerykański psycholog, ekspert od ekspresji mimicznych i wykrywania kłamstwa) kiedy normalny człowiek kłamie, może odczuwać jedną z trzech emocji: strach przed wykryciem kłamstwa, wyrzuty sumienia lub radość z okłamywania. W przypadku psychopaty może wystąpić tylko trzecia z nich. Psychopaci uwielbiają kłamać i czują się dumni ilekroć uda im się kogoś oszukać. Nie czują z tego tytułu żadnych wyrzutów sumienia, nie obawiają się również że kłamstwo mogłoby zostać wykryte. Wielu krętaczy, oszustów i naciągaczy jest psychopatami. Powierzchowny urok, umiejętność kłamania w żywe oczu pozwala im oszukiwać nawet psychologów, psychiatrów, sędziów, służbę penitencjarną, co umożliwia im uzyskiwanie niższych wyroków za przestępstwa, czy wcześniejsze wyjście z więzienia.

Psychopaci zwodzą, okłamują a nawet uwodzą swoje ofiary, zostawiając za sobą złamane serca, puste konta, długi i liczne rodzaje nieszczęść ludzkich. Ich ofiarami często padają osoby samotne, naiwne oraz bardzo lubiące pomagać innym ludziom. Częstymi ofiarami psychopatów są tzw. "ciepłe kobiety", bardzo uczuciowe, opiekuńcze, wierzące że wystarczy być lepszą partnerką, a "on na pewno się zmieni". Również troskliwi mężczyźni padają ofiarami psychopatek. W powtarzającym się często schemacie mamy psychopatkę twierdzącą iż była krzywdzona przez byłego (lub czasem jeszcze obecnego) partnera. Nowy partner postanawia się nią zaopiekować, po czasie jednak okazuje się że to on zaczyna potrzebować pomocy. Co więcej również były partner kobiety był typem opiekuńczym, na "przemocowca" awansował dopiero kiedy psychopatce nie był już do niczego potrzebny.

Jedna rzecz jednak może zdradzić psychopatę. Są nią całkowicie "puste słowa". Większość ludzi odczuwa negatywne emocje w stosunku do pewnych słów jak np. śmierć, nowotwór, cierpienie, ból, zagłada. Tymczasem dla psychopatów wszystkie słowa są zupełnie neutralne, nie wiążą z nimi żadnych emocji. Psychopaci często używają słów typu: "kocham cię", "moje dzieci są dla mnie najważniejsze na świecie", "jesteś moim najlepszym przyjacielem", "żałuję tego co zrobiłem", chociaż w ogóle nie czują tego co mówią, po prostu powtarzają za innymi ludźmi, mówią "to co trzeba". Czasami zdarza im się mówić rzeczy sprzeczne ze sobą, czego zupełnie nie zauważają, np. "nigdy nie zrobiłem niczego brutalnego, ale jednego człowieka musiałem zabić", "ten człowiek bezczelnie kłamie, nie było mnie w tym miejscu, szkoda że go wtedy nie zabiłem". Zdarza im się również mówić zdania kompletnie nie pasujące do sytuacji. Np. psychopata potrafi powiedzieć "kocham cię" do kobiety, którą przed chwilą brutalnie pobił.

6. Płytkość uczuć
Psychopaci nie są całkowicie pozbawieni uczuć, jednak ich uczucia są wyjątkowo płytkie, odczuwane na jedynie podstawowym, prymitywnym poziomie, opiewają tylko wokół chęci zaspokojenia swoich potrzeb. Odczuwają na przykład pożądanie, frustrację, czy irytację. Nie są zdolni do zbudowania więzi z innym człowiekiem, miłości, przyjaźni, lojalności, czy chociażby sympatii, żadnych głębszych uczuć. Mają również ogromne problemy z analizowaniem własnych stanów afektywnych, np. utożsamiają miłość z pożądaniem, smutek z frustracją, gniew z poirytowaniem. Wszelkie deklaracje uczuć przez psychopatów są udawane. Psychopata mówiąc o uczuciach, nawet nie zdaje sobie sprawy o czym mówi, "zna słowa, ale nie zna melodii". Charakteryzuje ich również niespotykany u normalnych ludzi deficyt strachu i lęku, np. gdy ktoś mierzy do psychopaty z pistoletu, wie on, że jego życie jest zagrożone, ale emocjonalnie strachu nie odczuwa. To właśnie brak strachu przed konsekwencjami swoich działań jest jedną z głównych przyczyn, dla których psychopaci nie podlegają procesowi resocjalizacji.

Odchylenia społeczne:

1. Impulsywność 
Psychopaci zwykle nie zastanawiają się nad pozytywnymi i negatywnymi stronami jakiegoś działania lub jego potencjalnymi konsekwencjami. „Zrobiłem to, bo taką miałem ochotę" - to najczęstsze uzasadnienie. Impulsywne działania wynikają w mniejszym stopniu z utraty panowania nad sobą, w większym z kolei z chęci uzyskania natychmiastowej satysfakcji, ulgi lub przyjemności. Psychopata tak jakby zatrzymał się na poziomie niemowlaka, zaabsorbowany własnymi potrzebami, gwałtownie domagający się zaspokojenia. Większość dzieci dość wcześnie zaczyna odkładać uzyskanie przyjemności na potem, godząc się z ograniczeniami narzucanymi przez środowisko. Rodzice mogą na ogół posłużyć się obietnicą, aby choćby chwilowo opóźnić spełnienie życzeń dwulatka, jednak psychopaci najwyraźniej nigdy nie przyswajają tej lekcji - nie hamują swoich pragnień, lekceważą potrzeby innych.

2. Słaba kontrola zachowania
Poza impulsywnością, działaniem pod wpływem chwili, psychopaci wykazują dużą reaktywność na domniemane lekceważenie i zniewagi. Większość ludzi skutecznie kontroluje swoje zachowanie: nawet kiedy mamy ochotę zareagować agresywnie, zwykle potrafimy się pohamować. U psychopatów taka samokontrola jest słaba, a do jej przełamania wystarczy błahy powód. Psychopaci są więc porywczy, a na porażkę, rozczarowanie, dyscyplinę lub krytykę odpowiadają nagłym użyciem przemocy, pogróżkami, czy złorzeczeniem. Błahostki wywołują ich gniew i agresję, w sposób, który innym może wydawać się całkiem nieuzasadniony. Co jednak niezwykłe, wybuchy te jednak, choćby skrajne, na ogół szybko mijają i wszystko wraca do normy, jakby nie wydarzyło się nic szczególnego. Psychopata może np. wpaść w szał, pobić kogoś albo wyzwać, a po chwili jak gdyby nigdy nic, przejść do zupełnie neutralnej czynności jak spożywanie posiłku, oglądania telewizji czy spokojna rozmowa z drugim człowiekiem, a nawet być w bardzo dobrym nastroju.

Chociaż psychopaci są porywczy i łatwo wpadają w gniew, ich zachowanie nie wymyka się wówczas spod kontroli. Wprost przeciwnie: kiedy ich ponosi, działają jak w napadzie złości, doskonałe wiedzą, co robią. Okazywana przez nich agresja jest zimna, nie towarzyszy jej intensywne emocjonalne pobudzenie, którego większość z nas doznaje w chwilach gniewu. Powodem agresji zatem nie są emocje, a wspomniana wcześniej impulsywność, coś na zasadzie szybkiej reakcji, "wkurzył mnie, więc go zaatakowałem, przecież to normalne, prawda?". Psychopata wyrządza innym dotkliwe szkody fizyczne lub emocjonalne, niekiedy czyniąc to wielokrotnie, a jednak nie dostrzega u siebie problemu z samokontrolą. Najczęściej uważa te wybuchy agresji za zupełnie naturalną odpowiedź na prowokację.

3. Potrzeba stymulacji
Życie psychopaty to życie na krawędzi. Od najmłodszych lat sięgają po narkotyki i inne używki, przechodzą wczesną inicjację seksualną i prowadzą bogate życie erotyczne, często mają problemy z prawem. Przestępstwa dokonywane przez nich są nierzadko motywowane "dreszczykiem emocji". Poszukiwania bodźców nie ma końca.

4. Brak poczucia odpowiedzialności
Psychopata jest niczym samochód bez hamulców. Nie ma w nim żadnych zahamowań moralnych, ani poczucia odpowiedzialności. W jego świecie nie ma czegoś takiego jak dotrzymywanie słowa. Nie spłaca swoich długów, nie dotrzymuje składanych deklaracji, nie jest zdolny do lojalności. Jego świat, to świat pozbawiony żadnych reguł. Nawet przestępcy odsiadujący wyroki w wiezieniu kierują się niekiedy zasadami typu: "nie krzywdę dzieci", "nie donoszę na kolegów". Tymczasem psychopata jest w stanie wbić nóż w plecy nawet najbardziej bliskiej osobie. Nigdy nie zastanawia się nad konsekwencjami swoich czynów, zarówno dla siebie jak i innych. Np. psychopata będący nosicielem HIV nie ma żadnych oporów przed seksem bez zabezpieczenia, nie zastanawiając się nad ludźmi, których może zarazić. Psychopaci są również skrajnie nieodpowiedzialnymi rodzicami. Nawet jeśli nie chcą celowo skrzywdzić swoich dzieci, robią to przez lekkomyślność, np. zostawiając je bez opieki lub pod opieką nieodpowiedzialnych ludzi. Co szokuje, w takiej sytuacji, psychopata nie jest w stanie nawet zrozumieć dlaczego np. opieka społeczna odebrała mu dziecko, nie widząc własnej winy.

5. Niepokojące zachowanie w młodym wieku
Skłonności psychopatyczne objawiają się już w dzieciństwie i wieku nastoletnim. Bardzo niepokojącymi sygnałami są znęcanie nad innymi dziećmi, nie wykluczając własnego rodzeństwa oraz znęcanie się nad zwierzętami. "Od małego" mają skłonność do łamania wszelkich reguł społecznych. Okradają, okłamują i wykorzystują własnych rodziców, rodzeństwo, sąsiadów, znajomych. Często uciekają z domu i przysparzają rodzicom wielu rozmaitych problemów. Wcześnie przechodzą inicjację seksualną, nawet w wieku nastoletnim, równie wcześnie mają problemy z prawem, sięgają po używki i pakują się w rozmaite kłopoty.

6. Antyspołeczne zachowanie w dorosłym wieku
Psychopata uznaje zasady i oczekiwania społeczeństwa za kłopotliwe i niedorzeczne, jako przeszkody w wyrażaniu własnych skłonności i pragnień. Sam tworzy dla siebie reguły, zarówno w dzieciństwie, jak i w życiu dorosłym. Impulsywne, kłamliwe dzieci pozbawione empatii, które postrzegają świat jako źródło korzyści, będą postępować w podobny sposób jako osoby dorosłe. Nie wszyscy psychopaci zostają przestępcami, jednak psychopaci przestępcy wyróżniają się nawet na tle innych przestępców. Psychopata często nie specjalizuje się w jednym rodzaju przestępstw. Ma na swoim koncie cały wachlarz: kradzieże, rozboje, gwałty, oszustwa, czasem także zabójstwa.

Jednak nie wszyscy psychopaci trafiają do więzienia. Wiele z ich działań umyka uwadze policji i prokuratury; często balansują na granicy prawa. Ich antyspołeczna postawa może polegać na dokonywaniu fałszywych inwestycji giełdowych, prowadzeniu podejrzanych interesów, nieuczciwych praktykach, znęcaniu się nad rodziną i tym podobne. Nieraz także dopuszczają się czynów, które choć nie stanowią naruszenia norm prawnych, są nieetyczne, niemoralne lub krzywdzące dla innych: przelotne romanse, zdrady małżeńskie, finansowe bądź emocjonalne zaniedbywanie rodziny, nieodpowiedzialne korzystanie z majątku firmy itd.

sobota, 16 stycznia 2016

Przerzucalność podatków

O tzw. przerzucalności podatków z pracodawcy na pracownika i z producenta na konsumenta swego czasu bardzo mądrze mówił amerykański ekonomista Milton Friedman, formułując tzw. mit darmowego obiadu, co możemy zobaczyć na filmie poniżej:



W wielkim uproszczeniu można powiedzieć, że kiedy podwyższa się podatek dla przedsiębiorcy, zapłacą za niego pracownicy i konsumenci, poprzez wyższe ceny na rynku i niższe płace. Nie oznacza to jednak że np. kiedy przedsiębiorcy podwyższy się podatek o 5%, podniesie on ceny o dokładnie 5%. Wszystko zależy od gry popytu i podaży.

Np. jeśli polski przedsiębiorca jest gotowy zapłacić 2400 zł za pensję pracownika, to na takie koszty jest gotowy, licząc że właśnie taka inwestycja w siłę roboczą przyniesie mu zysk. Na tyle wycenia pracę pracownika, więc za tyle go zatrudnia. Jednak zgodnie z polskim prawem podatkowym, żeby pracodawca zatrudnił pracownika za około 1452 zł musi zapłacić właśnie 2400 zł. Więc zatrudnia pracownika, który dostaje do ręki 1452 zł za którego płaci 2400 zł. Chociaż pracownik widzi na umowie o pracę, że zarabia 1990 zł brutto, z czego dostaje "na rękę" 1452 zł netto. Odnosi więc wrażenie że za podatek dochodowy i inne składki ubezpieczeniowe (ZUS, składka zdrowotna etc.) kosztują go 1900-1452 = 538 zł. Tak naprawdę płaci on jednak 2400-1452 = 948 zł. Dla pracodawcy tak na dobrą sprawę nie ma większego znaczenia jaką część z płaconych przez niego 2400 zł dostanie pracownik, on jedynie wylicza na ile warta jest dla niego praca wykonywana przez pracownika. A więc pracownik który mógłby zarabiać nawet 2400 zł, musi się zadowolić 1452 zł i jeszcze ponosić ciężar podatków pośrednich, takich jak VAT i podatki akcyzowe, które bynajmniej nie są niskie, bo np. w cenie paliwa, połowę stanowią VAT + akcyza.

Co do cen na rynku, jeśli przedsiębiorca musi zapłacić wyższy podatek np. CIT albo VAT zwiększają się koszty produkcji wytwarzanych dóbr czy świadczonych usług przez jego przedsiębiorstwo. Ponieważ koszty poszły w górę, liczba tych dóbr na rynku będzie mniejsza, a więc będą one droższe. Niektórzy uważają że przedsiębiorca nie może podwyższyć cen, po podwyżce podatków, bo spadnie sprzedaż i przedsiębiorca nie zarobi. Jednak zapominają że na cenę wpływ ma nie tylko popyt na dane dobro, ale także jego podaż. Skoro podaż dóbr jest mniejsza, są one rzadsze, a więc konsumenci wyceniają je wyższej i cena wzrośnie.