Social Icons

piątek, 16 lutego 2018

Zjawisko paniki moralnej

Panika moralna – to zjawisko nagłego rozprzestrzeniania się niepokoju społecznego, spowodowanego zagrożeniem istotnych dla społeczności wartości. Nieopanowana potrafi niesamowicie namieszać w życiu i funkcjonowaniu społeczeństwa.



Moralna panika powstaje na styku mediów, opinii publicznej, grup interesu i władz. Panika moralna powstaje zazwyczaj wokół sytuacji niespotykanej, niepopularnej aktywności społecznej, budzącej wątpliwości co do swojego społecznego i moralnego charakteru. Może powstać nawet wokół mało kontrowersyjnej sprawy, jeśli tylko istnieje sprzyjające podłoże społeczne (fobie czy uprzedzenia), a sprawa zostanie zauważona i nagłośniona przez media masowe.

Wraz z paniką moralną następuje wzrost "publicznej nerwowości". Odbiorcy komunikatów medialnych mają wrażenie, iż dane zjawisko jest faktycznie istotnym problem bezpośrednio ich dotykającym. Ostatnim etapem jest włączenie opinii osób uznanych za ekspertów w danej dziedzinie, publikacja raportów i ekspertyz, a także możliwych rozwiązań danego problemu lub informacji o podjętych działaniach. Rośnie presja społeczna na mocniejszą infiltrację danego zjawiska i wyraźniejsze działanie danych służb bądź rządu. Budowanie w społeczeństwie atmosfery niepewności i strachu może mieć na celu odwrócenie uwagi od spraw istotnych i może być wykorzystywane przez strony polityczne.

Przykłady moralnej paniki

Kilka znanych przypadków tego zjawiska:

Makkartyzm - Ogólna nazwa działań politycznych, pozbawionych skrupułów metod śledczych oraz tworzenia atmosfery strachu i podejrzeń, w walce z „wewnętrznym zagrożeniem komunistycznym” w latach 1950-1954 w Stanach Zjednoczonych. Nazwa pochodzi od senatora Josepha Raymonda McCarthy’ego, który zainicjował kampanię na rzecz badania lojalności pracowników administracji rządowej, szkół wyższych, wojska i innych instytucji życia publicznego oraz przeciwdziałania „infiltracji komunistycznej” wśród tych grup społecznych. Większość oskarżonych okazała się jednak nie być szpiegami, a dowody przeciw wielu z nich były niewiarygodne. Samonapędzający się mechanizm działania komisji McCarthy’ego zaniepokoił w końcu samych jego inicjatorów z kół rządowych, którzy doprowadzili do publicznego ujawnienia sposobu jej działania.

Satanic Panic - Panika z lat 80-tych w USA na temat rzekomej epidemii wykorzystywania dzieci do rytuałów satanistycznych. Jej efektem było niesłuszne oskarżenie wielu niewinnych ludzi, a nawet niesłuszne skazania na wyroki więzienia, które zostały następnie cofnięte. Na rzekome tysiące ofiar rytuałów satanistycznych w zaledwie kilku przypadków stwierdzono przestępstwo w dodatku nawet niezwiązane z rytuałami okultystycznymi.

Panika HIV z lat 80-tych - Jako że społeczeństwo z początku nie posiadało zbyt dużej wiedzy na temat HIV i AIDS, kiedy ten temat wypłynął w latach 80-tych, zainicjowało to niemałą panikę. Pokłosiem było m. in. stygmatyzowanie homoseksualistów (początkowo sądzono, że stanowią oni znaczną większość nosicieli) i rozpowszechnienie się wielu nieprawdziwych mitów na temat HIV i AIDS.

Sprawa "Wampira z Zielonej Góry"- w okolicach rok 2010 r. w Zielonej Górze i w ogóle w całym woj. lubuskim panowała psychoza strachu. Policja poszukiwała groźnego seryjnego gwałciciela, który napadł już wiele kobiet. Media informowały o sprawie nieustannie, rozrysowano profil pamięciowy sprawcy, zyskał sobie już nawet pseudonim "Wampir z Zielonej góry". Kobiety bały się wychodzić z domu, przestępca wciąż pozostawał nieuchwytny. Jak się jednak okazało gwałciciel ten.... nie istnieje. Wyszło na jaw, że kilkanaście kobiet które miały być rzekomymi ofiarami "Wampira" po prostu zmyśliło historię. Jak sprawa stała się medialna, kolejne kobiety zaczęły składać kolejne fikcyjne zawiadomienia gwałtu. Dlaczego? Jak tłumaczył znany polski kryminolog prof. Brunon Hołyst: "Dla osiągnięcia pewnej satysfakcji, że są ofiarami gwałcicieli, że mogą zaistnieć w percepcji społeczeństwa miejscowego, że ta sprawa doda im jakiejś chwały".

Gra w Niebieskiego Wieloryba - Rzekoma gra, która namawia młodzież do wykonywania różnych zadań a ostatecznie do popełnienia samobójstwa. Sprawa w Polsce zrobiła się na tyle głośnia, że zaangażowało się w nią Kuratorium Oświaty i prokuratura. Jak się jednak okazało, coś takiego jak gra "Niebieski Wieloryb" zwyczajnie nie istnieje. Plotka rozeszła się prostą metodą "głuchego telefonu". Wpierw napisała o nim rosyjska gazeta Novaya Gazeta, potem brytyjski The Sun, a potem masa polskich portali, kopiując jedne od drugich.